Najpierw do Łowcy. Zgadzam się z tym, że widzącym bardzo trudno zrozumieć naszą sytuację. Nie mam zamiaru z tym dyskutować, bo to dość oczywiste. Problem mam z drugą częścią twojej wypowiedzi. Apelujesz aby akceptować pomoc, bo może być kiedyś ktoś, kto jej potrzebuje. Wydaje się to super ideą, bo niby co możemy stracić. Tyle, że pisałem o tym, co może z tego przykrego wyjść i nijak się do tego nie odniosłeś. Ciekawe czemu. Dla przypomnienia chodzi mi chociażby o podpisywania papierka, że będziemy mieli dodatkowego opiekuna do dziecka. Niby co ma wspólnego pomoc na ulicy do tego typu papierków? Teoretycznie nic, ale z drugiej strony ile osób pomyślało sobie, że skoro niewidomi w gruncie rzeczy wymagają pomocy w przejściu na drugą stronę ulicy to jak mieliby zajmować się dzieckiem? ilu niewidomych nie dostało pracy, bo pracodawca nie wierzył, że są w stanie coś sensownego zrobić? obawiam się, że zgoda na pomoc w momencie gdy nie jest ona potrzebna raczej umacnia takie przekonanie niż je jakkolwiek obala. Oczywiście stopień tego umocnienia jest niewielki, ale w większości przypadków zmiana stereotypów składa się z miliona drobnych ruchów. jeśli mam rację to myśląc i pomagając tym słabszym jednocześnie utrudniasz życie tym, którym się udało, aprzy najmniej chcieliby coś w życiu osiągnąć. Na marginesie warto odnotować, że para znajomych starała się o adopcję. Zostali odrzuceni ze względu na wpis w orzeczeniu, że są niezdolni do samodzielnej egzystencji. Z punktu widzenia urzędnika jest to bardzo logiczne, bo skoro człowiek nie jest w stanie ogarnąć siebie tym bardziej nie da rady z dzieckiem więc co najmniej część z przysługujących nam udogodnień ma swoją mroczną stronę.
teraz do Miśka. Nie rozumiem nad kim się wywyższam. Nie potrzebuję pomocy więc nie muszę jej przyjmować. Nie widzę powodów nad wywyższaniem się nad kimkolwiek.
Do Darka:
Niekoniecznie istnieją tylko dwie opcje. Czasem istnieje również trzecia. Ty komuś opowiesz o świecie bez wzroku, on przepuści to sobie przez filtr "ee, niewidomi tak na pewno nie potrafią" i w sumie niewiele z tego wyjdzie, chociaż generalnie zgadzam się, że rozmowa to najlepszy sposób. Jednak nie zawsze ma się ochotę na uświadamianie kogokolwiek. Czasem chcesz pobyć sam ze swoimi myślami.
na koniec kwestia kolejek. Wydaje mi się, że faktycznie weszła taka ustawa, chociaż zdaje się, że chodzi o kolejki w miejscach urzędowych no i lekarze. Co prawda prawdopodobnie chodziło tu o problemy z kończynami zwłaszcza dolnymi, bo faktycznie to jest chyba główna przyczyna niepełnosprawności i w takich przypadkach brak kolejki wydaje się mieć głęboki sens, jednak z drugiej strony nikt takiego rozróżnienia nie wprowadził więc działa dla wszystkich. Co do biletów to istnieje wyraźny zapis, że osoby niewidome uznane za niezdolne do samodzielnej egzystencji mają taką, a taką zniżkę.
--