PSE Forum mieszane

Jaka jest wasza przyczyna utraty wzroku?

Założony przez DJGraco 75 wpisów ostatni wpis 2 lata temu Strona 3 z 4

#41 1 polubienie

O ile wiem to już są duużo mniejsze problemy z tlenem u wcześniaków. Gadałem z babką, która przerabia tych dzieci sporo i ponoć rzeczywiście tego jest sporo mniej, w dodatku kilku innych chorób też nie ma, w sensie da się to albo wyleczyć albo jakoś tam załagodzić. Teraz nie pamiętam o co dokładnie chodziło, ale coś musi być na rzeczy, bo i w statystykach widać, że tylko niewidomych na przestrzeni ostatnich lat jest zdecydowanie mniej. Z drugiej strony pojawia się coraz więcej sprzężeń, ponieważ jakaś część osób, która jeszcze niezbyt dawno nie przeżyłaby w ogóle teraz jakoś tam egzystuje, chociaż ze sporymi problemami.

#42

Tomaszu, ale przez wiele lat przypdków z tlenem pojawiało się wiele. Dlaczego?!

#43

Nie mam szczególnej wiedzy na ten temat, ale ponoć chodzi o automatykę czy coś. Generalnie jakoś lepiej warunki w inkubatorze umiemy kontrolować, przy czym warto podkreślić słowa "ponoć" oraz "jakoś"

#44

Jeśli chodzi o moją przyczynę utraty wzroku, to u mnie to było tak.
Urodziłem się jako wcześniak, miałem się urodzić w grudniu, a urodziłem się we wrześniu. Na początku miałem poczucie światła. Leżałem przez 100 dni w inkubatorze, i odkleiły się siatkówki. Potem próbowali mi jakoś to operować, ale nic z tego nie wyszło. Trochę szkoda, że straciłem to poczucie światła, ale cóż. Jako niewidomy też sobie dobrze radzę, tak większość z mojej rodziny twierdzi.

#45

Transkrypcja

No to akurat powiem ci Markusie, że identycznie tak jak ja, bo ja dzisiaj miałem urodzić 6 grudnia, a urodziłem się 10 września, także tak to wygląda.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#46

ja też dołączam się do grona wcześniaków miałam się urodzić w styczniu, ale urodziłam się w październiku.

#47

Transkrypcja

A w moim przypadku zatrucie alkoholem metylowym, niewiadomego pochodzenia. No a tak serio, to podobne klimaty. Wcześniak, ośmiomiesięczny. Się urodziłem jedno oko zupełnie nieczynne, ale do prawe, na prawe widziałem bardzo dobrze do dwudziestego którego roku, już pierwszego. Tak. No ale jaskra wyrodzona, zacząłem tracić pole widzenia, nieudana operacja. I cholernie duże powyższenie wzroku, no a od dwóch czy trzech tam lat to już nic nie jest zupełnie. Tak.

#48

Witamy w klubie nieudanie operowanych.

#49

Transkrypcja

Witajcie. U mnie to się tak zdarzyło, że nie widzę poprzez nie założenie tych osłonek na oczy, bo byłam wcześniakiem. Ważyłam te klosto. No i właśnie tłumaczono mamie, czy mi później tłumaczono, że nie mieli tych osłonek. No cóż, bywa, nie?

<3 :* <3

#50

Transkrypcja

że tak powiem bywa, ale ważne, że żyjemy przynajmniej.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#51

czyli serio nasza niepełnosprawność zależała od tego czy w szpitalach mięli osłonki na oczy dla wcześniaków?

#52

Transkrypcja

No, wreszcie, po wielu próbach, wiem, że w tym momencie nagrywa się wpis audio, bo był dodatkowy dźwięk. Otóż taka refleksja mi przychodzi do głowy, że w przypadku wielu z nas, dzięki medycynie po prostu żyjemy. Bo kiedyś to przecież dzieci po urodzeniu umierały. Tu ktoś twierdził, że urodził się ważąc 900 gram. No to to dużo nie jest, porównując go na przykład do 4 kilogramów. I u nas w ośrodku, gdzie ja jestem, na Pomorzu, jest kilka placówek. Są też placówki dla dzieci od praktycznie urodzenia. I tam są naprawdę bardzo ciężkie przypadki. Na przykład dziecko bez rąk i bez nóg jeszcze nie dotykałem. I dzięki pracy ciężkich terapeutów później niektórzy z nich mogą na przykład coś robić we warsztatach albo w środowiskowych domach samopomocy. Bo to jest też forma życia. I ludzie są z tego zadowoleni. Bo przychodzą, bo mogą coś zrobić. Na przykład jeden kolega zrobi jedną nóżkę, wypcha u mnie w pracowni do lalki, a ja zrobię na przykład dwie. Jeśli chodzi o mnie i mojego brata bliźniaka, to mamy jaskrę wrodzoną. Podobno jakaś wrodzona. Jakoś brababcia czy ktoś był niewidomy, a jaska przechodzi w taki dziwny sposób, ponoć nie. A ktoś się nazywa? Nie z pokolenia na pokolenie, tylko bywają też przypadki, że na przykład dwa pokolenie później. No teraz chyba to wreszcie wyślę, bo uczy się tego antena, bo rzadko go używam. Przyznaję siebie zbicia. Cicho, spróbuję. O, o, zakończ nagrywanie. Chyba się udało.

życie jest Piękne.

#53

Transkrypcja

A co do operacji, w naszym przypadku na oczy, ja miałem więcej, bliźniak miał mniej, ale ja uważam, że to niewiele nam pomogło. Rodzice chcieli nas ratować, bo wiadomo, widzenie jest ważną rzeczą. Ja uważam, że powinni nam oczy usunąć, jak byliśmy mali, żeby wtedy lepiej słyszał i byśmy mieli sztuczne oczy i byśmy mieli, ja przynajmniej, o wiele lepszą orientację niż mam. Moja skra na szczęście nie stwarza w moim przypadku dolegliwości bólowych, ale działa, widzisz, tak powiem, na mózg. Pozdrawiam Was. Dziękuję, teraz znowu odpłukaj, to wysłać. Już się cieszę, poczekajcie, spadnę, może teraz wyjdę szybciej.

życie jest Piękne.

#54

Transkrypcja

Cześć, witajcie. Chodzi na to, po przeczytaniu wątku, że nasz wcześniaków, którym został zniszczony wzrok poprzez inkubator i nieodpowiedni na tlenowanie, czy jakkolwiek to nazwać, przetlenowanie właściwie, jest większość tutaj. A przynajmniej tylko na podstawie tego, co tutaj ludzie nagrali, czy napisali, wychodzi na to, że przynajmniej na tym wątku jesteśmy większością. Wcale bym się nie zdziwił, gdybyśmy byli większością ogólnie. U mnie jest ta sama sytuacja, dlatego o tym mówię. Tak, no jestem pełną wersją niewidomego, ponieważ nie mam poczucia światła, ani niczego w tym stylu, no wiadomo, oczy takie przymknięte, w zaniku, więc wszystko tak jak u tej rzeczonej większości. Pozdrawiam ciepło.

#55

Transkrypcja

Wygląda na to, że chyba jest faktycznie tak, jak Ty mówisz, w sensie Damianie. Bynajmniej wszystko na to wskazuje, że tak jest. Jeżeli chodzi o mnie, no to tak sobie pomyślałem, czy byłbym w stanie... Znaczy, jak bym ja siebie widział, jakbym stracił całkowicie poczucie światła. I szczerze powiedziawszy, nie wiem, bo to by było dla mnie za trudne na początku, jeżeli sytuacja byłaby taka, że po prostu nic by się nie dało z tym zrobić. Tak. No to wiadomo, że trzeba było tak czy owak się z tym pogodzić po prostu. I tak to według mnie wygląda.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#56

Transkrypcja

Witam, u mnie to było tak, że też urodziłem się jako wcześniak i po prostu przez inkubator straciłem wzrok.

#57

Transkrypcja

No to chyba jak większość niewidomych przez inkubator. Tak mi się wydaje. Mało kogo znam, kto stracił wzrok w innych okolicznościach, niż w takich, w których rolę grał inkubator.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#58

Transkrypcja

Witam, chciałabym powiedzieć, przepraszam, o swojej przyczynie utraty wzroku, a więc ja nie widzę, czy z retinopatię wcześniaczą, później dogram, a nie, dobrze, może mi się uda, bo mam takie warunki, jakie mam, powiedzieć coś więcej o retinopatii wcześniaczej. W lewym oku miałam, znaczy mam, przepraszam, mam czwarty stopień retinopatii, a w prawym oku piąty stopień. Czyli ten już taki, przepraszam za kiwactwo, taki ten najgorzej rokujący. W lewym oku miałam częściowe odwarstwienie siatkówki, obwodowo miałam odwarstwioną, a w prawym, wiadomo, całkowite. No cóż by tu jeszcze dodać? Miałam operację w Stanach, która ja uważam, że dała, a ludzie uważają, że nie dała, bo było poczucie światła, bo teraz już straciłam, ale to z innego powodu niż retinopatia, to ja tak uważam, bo wszystko najłatwiej na retinopatię. Zgonić? Przepraszam. Przepraszam. Zakończ nagrywanie. Gotowe.

#59

Transkrypcja

o i to nieciekawie nieciekawie no ja też jakby nie patrzeć mam tą retinopatię wcześniaczą także ale na szczęście jeszcze to światło jakieś tam widzę najbardziej najbardziej wyraźniej to światło widzę na prawe oko tak to u mnie wygląda no i chyba tyle pozdrawiam was życzę miłego dnia

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#60

Transkrypcja

O kurcze, teraz sobie posłuchałam Biedrony, nie wiem kiedy ona to nagrywała, bo daty nie widziałam. Polaków rozmowy, czyli to co robił. Kurcze, no to słuchaj, to Ty się tak urodziłaś jak ja. No ja się urodziłam końcówka szóstego, ważyłam 950 gram, ale ja byłam z ciąży bliźniaczej. No taka różnica chyba, bo nie dosłuchałam się do końca. Ja tak lecę te wątki. No i to tyle na razie.