tomecki — Wpis 41 z 75
No to akurat powiem ci Markusie, że identycznie tak jak ja, bo ja dzisiaj miałem urodzić 6 grudnia, a urodziłem się 10 września, także tak to wygląda.
A w moim przypadku zatrucie alkoholem metylowym, niewiadomego pochodzenia. No a tak serio, to podobne klimaty. Wcześniak, ośmiomiesięczny. Się urodziłem jedno oko zupełnie nieczynne, ale do prawe, na prawe widziałem bardzo dobrze do dwudziestego którego roku, już pierwszego. Tak. No ale jaskra wyrodzona, zacząłem tracić pole widzenia, nieudana operacja. I cholernie duże powyższenie wzroku, no a od dwóch czy trzech tam lat to już nic nie jest zupełnie. Tak.
Witajcie. U mnie to się tak zdarzyło, że nie widzę poprzez nie założenie tych osłonek na oczy, bo byłam wcześniakiem. Ważyłam te klosto. No i właśnie tłumaczono mamie, czy mi później tłumaczono, że nie mieli tych osłonek. No cóż, bywa, nie?
że tak powiem bywa, ale ważne, że żyjemy przynajmniej.
No, wreszcie, po wielu próbach, wiem, że w tym momencie nagrywa się wpis audio, bo był dodatkowy dźwięk. Otóż taka refleksja mi przychodzi do głowy, że w przypadku wielu z nas, dzięki medycynie po prostu żyjemy. Bo kiedyś to przecież dzieci po urodzeniu umierały. Tu ktoś twierdził, że urodził się ważąc 900 gram. No to to dużo nie jest, porównując go na przykład do 4 kilogramów. I u nas w ośrodku, gdzie ja jestem, na Pomorzu, jest kilka placówek. Są też placówki dla dzieci od praktycznie urodzenia. I tam są naprawdę bardzo ciężkie przypadki. Na przykład dziecko bez rąk i bez nóg jeszcze nie dotykałem. I dzięki pracy ciężkich terapeutów później niektórzy z nich mogą na przykład coś robić we warsztatach albo w środowiskowych domach samopomocy. Bo to jest też forma życia. I ludzie są z tego zadowoleni. Bo przychodzą, bo mogą coś zrobić. Na przykład jeden kolega zrobi jedną nóżkę, wypcha u mnie w pracowni do lalki, a ja zrobię na przykład dwie. Jeśli chodzi o mnie i mojego brata bliźniaka, to mamy jaskrę wrodzoną. Podobno jakaś wrodzona. Jakoś brababcia czy ktoś był niewidomy, a jaska przechodzi w taki dziwny sposób, ponoć nie. A ktoś się nazywa? Nie z pokolenia na pokolenie, tylko bywają też przypadki, że na przykład dwa pokolenie później. No teraz chyba to wreszcie wyślę, bo uczy się tego antena, bo rzadko go używam. Przyznaję siebie zbicia. Cicho, spróbuję. O, o, zakończ nagrywanie. Chyba się udało.
A co do operacji, w naszym przypadku na oczy, ja miałem więcej, bliźniak miał mniej, ale ja uważam, że to niewiele nam pomogło. Rodzice chcieli nas ratować, bo wiadomo, widzenie jest ważną rzeczą. Ja uważam, że powinni nam oczy usunąć, jak byliśmy mali, żeby wtedy lepiej słyszał i byśmy mieli sztuczne oczy i byśmy mieli, ja przynajmniej, o wiele lepszą orientację niż mam. Moja skra na szczęście nie stwarza w moim przypadku dolegliwości bólowych, ale działa, widzisz, tak powiem, na mózg. Pozdrawiam Was. Dziękuję, teraz znowu odpłukaj, to wysłać. Już się cieszę, poczekajcie, spadnę, może teraz wyjdę szybciej.
Cześć, witajcie. Chodzi na to, po przeczytaniu wątku, że nasz wcześniaków, którym został zniszczony wzrok poprzez inkubator i nieodpowiedni na tlenowanie, czy jakkolwiek to nazwać, przetlenowanie właściwie, jest większość tutaj. A przynajmniej tylko na podstawie tego, co tutaj ludzie nagrali, czy napisali, wychodzi na to, że przynajmniej na tym wątku jesteśmy większością. Wcale bym się nie zdziwił, gdybyśmy byli większością ogólnie. U mnie jest ta sama sytuacja, dlatego o tym mówię. Tak, no jestem pełną wersją niewidomego, ponieważ nie mam poczucia światła, ani niczego w tym stylu, no wiadomo, oczy takie przymknięte, w zaniku, więc wszystko tak jak u tej rzeczonej większości. Pozdrawiam ciepło.
Wygląda na to, że chyba jest faktycznie tak, jak Ty mówisz, w sensie Damianie. Bynajmniej wszystko na to wskazuje, że tak jest. Jeżeli chodzi o mnie, no to tak sobie pomyślałem, czy byłbym w stanie... Znaczy, jak bym ja siebie widział, jakbym stracił całkowicie poczucie światła. I szczerze powiedziawszy, nie wiem, bo to by było dla mnie za trudne na początku, jeżeli sytuacja byłaby taka, że po prostu nic by się nie dało z tym zrobić. Tak. No to wiadomo, że trzeba było tak czy owak się z tym pogodzić po prostu. I tak to według mnie wygląda.
Witam, u mnie to było tak, że też urodziłem się jako wcześniak i po prostu przez inkubator straciłem wzrok.
No to chyba jak większość niewidomych przez inkubator. Tak mi się wydaje. Mało kogo znam, kto stracił wzrok w innych okolicznościach, niż w takich, w których rolę grał inkubator.
Witam, chciałabym powiedzieć, przepraszam, o swojej przyczynie utraty wzroku, a więc ja nie widzę, czy z retinopatię wcześniaczą, później dogram, a nie, dobrze, może mi się uda, bo mam takie warunki, jakie mam, powiedzieć coś więcej o retinopatii wcześniaczej. W lewym oku miałam, znaczy mam, przepraszam, mam czwarty stopień retinopatii, a w prawym oku piąty stopień. Czyli ten już taki, przepraszam za kiwactwo, taki ten najgorzej rokujący. W lewym oku miałam częściowe odwarstwienie siatkówki, obwodowo miałam odwarstwioną, a w prawym, wiadomo, całkowite. No cóż by tu jeszcze dodać? Miałam operację w Stanach, która ja uważam, że dała, a ludzie uważają, że nie dała, bo było poczucie światła, bo teraz już straciłam, ale to z innego powodu niż retinopatia, to ja tak uważam, bo wszystko najłatwiej na retinopatię. Zgonić? Przepraszam. Przepraszam. Zakończ nagrywanie. Gotowe.
o i to nieciekawie nieciekawie no ja też jakby nie patrzeć mam tą retinopatię wcześniaczą także ale na szczęście jeszcze to światło jakieś tam widzę najbardziej najbardziej wyraźniej to światło widzę na prawe oko tak to u mnie wygląda no i chyba tyle pozdrawiam was życzę miłego dnia
O kurcze, teraz sobie posłuchałam Biedrony, nie wiem kiedy ona to nagrywała, bo daty nie widziałam. Polaków rozmowy, czyli to co robił. Kurcze, no to słuchaj, to Ty się tak urodziłaś jak ja. No ja się urodziłam końcówka szóstego, ważyłam 950 gram, ale ja byłam z ciąży bliźniaczej. No taka różnica chyba, bo nie dosłuchałam się do końca. Ja tak lecę te wątki. No i to tyle na razie.