Żeby sięgnąć głębiej w celu wyeliminowania potrzebne są fundusze i ludzie i co najważniejsze czas, a co ma w tym czasie zrobić niewidomy? Podpiąć się do kroplówki? Ale to też kosztuje...
cytat: A ja odnoszę wrażenie, czytając ten wątek, że Łowca i Ty chcielibyście, żeby niewidomi dostali kasę i nic więcejj
I oto powód dla któego ta dyskusja tak wygląda, bo spora część tak właśnie odbiera pewne propozycje zmiany, a wystarczy poczytać ze zrozumieniem i postawić się na miejscu takich osób o których tu piszę,
Nigdzie nie napisałem, ani ja, ani Krzycha, że ma być tylko kasa dla niewidomych, to jest wasza interpretacja bo zapatrzeni jesteście we własne osiągnięcia i patrzycie jedynie przz pryzmat właśnie tychże osiągnięć o czym już pisałem.
To, że się do czegoś nie odnoszę, nie oznacza, że to ignoruję, czy odrzucam. Gdybym miała odnosić się do wszystkiego, co tu zostało napisane, to ten wątek miałby już co najmniej 1000 postów. W swoich odpowiedziach skupiam się po prostu na najbardziej istotnych rzeczach, czyli na uzmysławianiu Wam różnych aspektów, których mam prawo przypuszczać, że nie dostrzegacie. -- (pajper): W takim razie czemu każde nasze twierdzenie, że coś trzeba zmienić w systemie lub udzielić pomocy, jest odrzucane lub ignorowane? Niestety zgadzam się z Monią, z zewnątrz tak to wygląda.
A niby dlaczego? Dlaczego mam stać mórem za kimś, z kogo poglądami się nie zgadzam. To się nazywa myślenie życzeniowe tylko, że wszyscy jesteśmy inni i każdy z nas ma inne piorytety. Ja nigdy nie będę popierał rozdawnictwa, bo to uczy ludzi jedynie lenistwa.
-- (Krzycha): Właśnie bardzo dobrze myśli. My niewidomi jako grupa społeczna powinniśmy murem za sobą stać, a nie dzielić się na lepszych i gorszych i jedni drugim jeszcze kłody pod nogi rzucać.
Ich argumenty są wypaczone poprzez to o czym pisałem, im się udało, ale jest sporo takich, którzy nie dosć, że mają problemy natury psychicznej to los rzuca im kłody pod nogi i zostają z jałmużną w ręce i tak teraz o tyle większą, że dali 500 plus, bo przed tym ruchem mieli niecałę 1000 zł na rękę i musieli przeżyć, proponuję po raz kolejny spróbować, a potem dawać przykłady.
Rozdawnictwo? Uważasz, że zapewnienie godziwego życia, na poziomie przeżywalności bez luksusów to rozdawnictwo? Pakujesz wszystkich do jednego wora, ale nie skomentuję tego, bo sama twoja wypowiedź mówi wiele o tobie.
Na takiej, że, jak pisałam, odnoszę wrażenie, że Wy chcecie, żeby niewidomi dostali kasę, co rozwiąże ich problemy, a oni chcą przede wszystkim, żeby niewidomi dostali realne wsparcie w poszukiwaniu zatrudnienia, rehabilitacji i tak dalej.
Dalsza dyskusja nie ma sensu, egoistyczne podejście nie pozwala na racjonalne myślenie,na spojrzenie na problem z drugiej strony, od strony osoby mającej poważne problemy, bo nie muszą tego widzieć, nie mieli i lub nie mają do czynienia z taką sytuacją. Skoro sami niewidomi nie chcą polepszenia swojej sytuacji to nic dziwnego, że na górze tym bardziej tego nie chcą zrobić.
Może im się nie udało, bo się im nie chciało. Moim zdaniem to, czy komuś się uda, czy nie w 90% zależy tylko od chęci. I to nie tylko już post factum, tylko jeśli pełnosprawna osoba za dzieciaka przykładała się do nauki, po po ewentualnej utracie wzroku nadal ma większe szanse, niż ślepaczek, który nic nie umie. A oboje muszą się w jakimś stopniu zrechabilitować. Więc wszystko zależy od chęci. Jeden weźmie życie za robi i pójdzie dalej, a drugi schowa się w domu i będzie czekał na śmierć.
-- (Krzycha): To nie jest tak, że ja coś ignoruję, tylko jakoś szczególnie ten argument do mnie nie przemawia. Przede wszystkim nie mam pewności czy piszecie prawdę, bo nie mam jak tego skonfrontować z rzeczywistością. A jeśli nawet, to fakt, że Ty znasz 5 takich osób, a Tomek drugie 5 nie może rzutować na całokształt. Równie dobrze ja, czy ktokolwiek inny może napisać, że zna 10 osób, które próbowały się usamodzielnić i z różnych powodów im się to nie udało, więc nie traktujcie wszystkich według jednego, słusznego szablonu, bo to zdecydowanie bardziej świadczy o ignorancji. -- (pajper): Tomecki napisał tu prawdę, którą ciągle ignorujecie. Z pewnością są osoby, które nie dały i naprawdę nie dadzą rady, które potrzebują pomocy, psychologa, rehabilitacji... I trudno z tym się kłócić. Ale wielu z nas, w tym także ja, wielokrotnie obserwowało osoby mówiące, jak to im ciężko, jak to nie dadzą rady... Tylko gdy naprawdę pojawiała się potrzeba, nagle się zebrało i pracę znalazło. Ja sam takich przykładów znalazłbym ze pięć.
To bardzo przykre, że nie rozumiesz zjawiska jedności. Więcej nie napiszę, bo dostałabym bana na 10 lat. Ja myślę, że rozdawnictwo było zawsze, tylko to, co było do rozdania trafiało gdzieindziej. -- (mustafa): A niby dlaczego? Dlaczego mam stać mórem za kimś, z kogo poglądami się nie zgadzam. To się nazywa myślenie życzeniowe tylko, że wszyscy jesteśmy inni i każdy z nas ma inne piorytety. Ja nigdy nie będę popierał rozdawnictwa, bo to uczy ludzi jedynie lenistwa.
-- (Krzycha): Właśnie bardzo dobrze myśli. My niewidomi jako grupa społeczna powinniśmy murem za sobą stać, a nie dzielić się na lepszych i gorszych i jedni drugim jeszcze kłody pod nogi rzucać.
Wdedy już w ogóle nikomu nie byłoby pracować, bo większość pełnosprawnych załatwiłaby sobie orzeczenia. A inflacja dopieroby pognała.
-- (Lowca_Androidow): Pajper, a czy ktoś tu pisał o wyższej rencie niż 2500 czy 3000 zł? To jest kwota, która właśnie spowodowała by komfort życia osoby niepełnosprawnej, wysokość taka pozwala na przeżycie. O to właśnie chodzi, aby osoba niepełnosprawna otrzymałą tyle, aby mogła przeżyć.
Bez komentarza. -- (mustafa): Może im się nie udało, bo się im nie chciało. Moim zdaniem to, czy komuś się uda, czy nie w 90% zależy tylko od chęci. I to nie tylko już post factum, tylko jeśli pełnosprawna osoba za dzieciaka przykładała się do nauki, po po ewentualnej utracie wzroku nadal ma większe szanse, niż ślepaczek, który nic nie umie. A oboje muszą się w jakimś stopniu zrechabilitować. Więc wszystko zależy od chęci. Jeden weźmie życie za robi i pójdzie dalej, a drugi schowa się w domu i będzie czekał na śmierć.
-- (Krzycha): To nie jest tak, że ja coś ignoruję, tylko jakoś szczególnie ten argument do mnie nie przemawia. Przede wszystkim nie mam pewności czy piszecie prawdę, bo nie mam jak tego skonfrontować z rzeczywistością. A jeśli nawet, to fakt, że Ty znasz 5 takich osób, a Tomek drugie 5 nie może rzutować na całokształt. Równie dobrze ja, czy ktokolwiek inny może napisać, że zna 10 osób, które próbowały się usamodzielnić i z różnych powodów im się to nie udało, więc nie traktujcie wszystkich według jednego, słusznego szablonu, bo to zdecydowanie bardziej świadczy o ignorancji. -- (pajper): Tomecki napisał tu prawdę, którą ciągle ignorujecie. Z pewnością są osoby, które nie dały i naprawdę nie dadzą rady, które potrzebują pomocy, psychologa, rehabilitacji... I trudno z tym się kłócić. Ale wielu z nas, w tym także ja, wielokrotnie obserwowało osoby mówiące, jak to im ciężko, jak to nie dadzą rady... Tylko gdy naprawdę pojawiała się potrzeba, nagle się zebrało i pracę znalazło. Ja sam takich przykładów znalazłbym ze pięć.
Po prostu umiem przewidzieć konsekwencje takiego systemu.
-- (Lowca_Androidow): Rozdawnictwo? Uważasz, że zapewnienie godziwego życia, na poziomie przeżywalności bez luksusów to rozdawnictwo? Pakujesz wszystkich do jednego wora, ale nie skomentuję tego, bo sama twoja wypowiedź mówi wiele o tobie.
No tak, egoistyczne, bo nie zgadzam się z pogłębianiem socjalizmu to jestem egoistą. No i dobra, mogę być, bo dlaczego nie. Niewidomy nie jest sparaliżowany. Taka pomoc jak ty mówisz należeć się może osobom, które nie mogą się ruszyć z łóżka, srają pod siebie, i rzeczywiście potrzebują opieki 24h/d. A nie niewidomi. Niewidomych trzeba uczyć samodzielności. Niech robią coś, sprzedają świeżo wyciskane soki, ale niech coś robią, a nie wyciągają łapy po więcej i więcej. Dziwi mnie, że nie widzisz tego, że czym większy socjał tym ceny wszystkiego wyższe. W przypadku niewidomych renta powinna tylko pokryć te koszta, które generuje ich niepełnosprawność. I taki system uważam za uczciwy.
-- (Lowca_Androidow): Dalsza dyskusja nie ma sensu, egoistyczne podejście nie pozwala na racjonalne myślenie,na spojrzenie na problem z drugiej strony, od strony osoby mającej poważne problemy, bo nie muszą tego widzieć, nie mieli i lub nie mają do czynienia z taką sytuacją. Skoro sami niewidomi nie chcą polepszenia swojej sytuacji to nic dziwnego, że na górze tym bardziej tego nie chcą zrobić.
Uczyłem się, studiowałem, w międzyczasie siedziałem w domu i grałem na zwłokę, oczywiście. Teraz jest jednak 500 plus i jest to świetna okazja, żeby spróbować się usamodzielnić. Może nie pamiętasz jak ci mówiłem, że ja dwukrotnie próbowałem się usamodzielnić. Raz w 2019, wynajołem pokuj, dwa miesiące siedziałem nic nie robiłem, czekałem bo praca była dogadana ale mój niedoszły szef miał wypadek i zginął. Później jak byłem na studiach, ale zrezygnowałem, bo praca miałabyć tymczasowa i zpeniałem, "co później"? Ale jak pojawiło się 500 plus, nie było już takich obaw, bo mogłem siedzieć w Krakowie i szukać. Nawet jakbym stracił pracę to nadal przez kilka miesięcy jakoś bym zacisnął pasa i szukał pracy od nowa. Moje granie na zwłokę rzeczywiście zależało od tego, że 500 plus nie było i bez tego mógłbym wynająć pokuj, ale na jedzenie by brakło. Teraz wykorzystałem okazję i to mi się opłaciło. Także wybacz, ale leniwy ja nigdy nie byłem. Zanim wprowadzili dodatek 500 zł podobnie jak ty mówiłem, bo byłem w takiej samej sytuacji, ale ja z tego dodatku skorzystałem, żeby stanąć na nogi, a nie na konsumpcję. Wam jednak chodzi o to, żeby dali tyle, żeby pracować już nie było trzeba. A taki system zawsze kończy się gigantyczną inflacją, kryzysem i ubożeniem społeczeństwa. Tylko wówczas tracą ci, którzy są zaradni i oszczędni, bo ci co dostają zazwyczaj i tak nic nie mają.
-- (Krzycha): To przypomnij sobie, co robiłeś przed podjęciem pracy, jak Ci sama renta nie wystarczała.
napisałem tak: Zgadzam się nawet na jakieś dodatkowe bezpośrednie wsparcie finansowe czy np. dodatkowo ileś godzin asystenta do pomocy w załatwianiu różności, ale czasowo. Kilka postów dalej Łowca pisze: Żeby sięgnąć głębiej w celu wyeliminowania potrzebne są fundusze i ludzie i co najważniejsze czas, a co ma w tym czasie zrobić niewidomy? Podpiąć się do kroplówki? Ale to też kosztuje... Czy mi się tylko wydaje czy szwankuje czytanie ze zrozumieniem? Podejrzewam, że odpowiadałeś na mój kolejny post odnośnie wielu problemów, jednak dobrze byłoby pamiętać również o tym, co pisałem wcześniej, bo raczej trudno za każdym razem przytaczać wszystkie dotychczasowe argumenty. jeśli masz z tym problem, może utwórz sobie jakieś notatki do rozmowy i w razie czego z nich korzystaj, bo ciężko rozmawiać z kimś, kto zdaje się nie pamiętać argumentów oponenta.