Aa dobra, w sumie wniosę coś tutaj od siebie. Mianowicie, uwielbiam elektroniczne zestawy perkusyjne, jeżeli tak właśnie się nazywają. Naprzykład kiedy mam wolną chwilę, lubie pograć sobie i po próbować nowych i coraz bardziej skomplikowanych kombinacji na takich właśnie zestawach, i mam do tego sposobność chodźby w szkole
Senter, zazdro. Też miałam powiedzmy że dostęp jak byłam w szkole. Powiedzmy że, bo oczywiście ból dupy kierownik miał jak ktoś miał iść do jakiejkolwiek klasy sam. To było ogólnie zabronione. A kto normalny by się na to zgodził, żeby z nami chodzić? Ogólnie było trzeba wiedzieć kogo można prosić o wypuszczenie z internatu/o klucz do auli
Hmm, unas jest troszkę podobnie. W sensie pokój najczęściej jest zakluczony podczas nieobecności pan od muzyki, a on też ma przecież papierkową robotę do wypełnienia, i niema ocoty żeby ktoś mu dudnił:d
To i ja się wypowiem. Na bębnach gram już... um, około lat piętnastu. Zdecydowanie przeważa zestaw aczkolwiek grałem na wielu rzeczach wliczając mase bębnów, shakerów etc.
Historia z tym jest o tyle prosta, że usłyszałem bębny i wiedziałem, że to jest właśnie to! wiecie, miłość od pierwszego wejrzenia. :P