Julitko, skoro nawet więźniowie mają dostęp do wszelakich form edukacji włącznie ze studiami, ośrodki oddalone o setki kilometrów od domu powinn oferować dokładnie to samo. A za czyje pieniądze? Oczywiście za te, które otrzymują na każdego ucznia. -- (Julitka): Kto ma wozić? Za jakie pieniądze? Jak jednego będzie wozić, to drugi będzie też chciał, a jak drugi, to i trzeci, ale już nie do muzycznej, tylko na balet, bo skoro tamci mogą, to on też...
O! TO, TO, TO niestety już biurokracja, ale istnieje i w razie jakiegoś wypadku czy innej kimplikacji to niestety pierwsze bytanie w przypadku osób niepełnoletnich jakie pada, gdzie był opiekun? -- (Zuzler): Etatowy kierowca? No pewnie, że tacy tam istnieją. Tylko zwykle nie są to osoby, mające uprawnienia do bycia opiekunem niepełnosprawnego ucznia.
Powiem tak, skoro w więzieniu da się zatrudnić odpowiednią ilość strażników, w przypadku kilku ośrodków w Polsce można analogicznie wyszkolić adekwatną liczbę opiekunów.
A czemu z kosmosu? Tu i tu trzeba pilnować ludzi. Fakt, że z całkowicie innych powodów, ale pilnować trzeba. Popatrz ile jest zakładów karnych w polsce, a ile ośrodków. To dałoby się zrobić. -- (Julitka): Matko, Dariusz, nie gniewaj się, ale porównania to walisz z kosmosu.
Powiem, Jest kilka uczelni, które umożliwiają studiowanie więźniom. To na pewno Kul i jakaś polska politechnika. Kiedyś na to natrafiłem w internecie. Musiałbym odszukać ten artykuł. -- (misiek): Darek powiesz coś więcej, bo pierwsze słyszę od ciebie, że więzień ma prawo studiować.
Witajcie co do ośrodków dla dzieci niewidomych i słabowidzących to według mnie w tych ośrodkach powinny być zniesiony zakas wychodzenia bez zdanej oriętacji jeśli uczeń ma 18 lat lub więcej. orjętacja przestrzenna tak w szkole i po mieście ale brak zakazu wychodzenia po osiemnastce bo dochodzi do tego, że osiemnastolategk lub starszy nie może wyjść z kolegą z poza internatu jeśli nie ma zdanych wyjściówek lub jeśli nie ma zgody rodziców. Ja tak miałem , że przyjechał do mnie kuzyn i nie mogłem wyjść z nim na miasto jeśli nie było podpisanej zgody rodziców a miałem już skończone 18 lat i to jest chore.
Tak nietoperzu, to jest chore. -- (nietoperz): Witajcie co do ośrodków dla dzieci niewidomych i słabowidzących to według mnie w tych ośrodkach powinny być zniesiony zakas wychodzenia bez zdanej oriętacji jeśli uczeń ma 18 lat lub więcej. orjętacja przestrzenna tak w szkole i po mieście ale brak zakazu wychodzenia po osiemnastce bo dochodzi do tego, że osiemnastolategk lub starszy nie może wyjść z kolegą z poza internatu jeśli nie ma zdanych wyjściówek lub jeśli nie ma zgody rodziców. Ja tak miałem , że przyjechał do mnie kuzyn i nie mogłem wyjść z nim na miasto jeśli nie było podpisanej zgody rodziców a miałem już skończone 18 lat i to jest chore.
Jeśli faktycznie istnieją ośrodki dla dzieci niewidomych i niedowidzących to jak najbardziej taki zakaz powinien być, ale skoro ty w wieku 18 lat chodziłeś do ośrodka dla dzieci to nie dziw się, że był taki zakaz. W końcu to ośrodek dla dzieci nie? Ale tak na serio, ja akurat nigdy nie miałem problemu by wyjść z bratem czy kuzynem na miasto.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
słyszałam, że na Tynieckiej kierunek stroicielski został zlikwidowany, więc zostaje tylko realizator dźwięku ja byłam ostatnim rocznikiem, gdzie kierunek stroicielski jeszcze był -- (darek1991): A więc powiem tak. Dla mnie lepiej przemęczyć się przez ten miesiąc, niż przyjść na pseudogotowe i po zakończeniu edukacji przez lata uczyć się wychodzenia na zewnątrz. Nie sądziłem, że to powiem, ale Gadaczka jest chyba najbliżej meritum problemu. Faktycznie, zwiększenie liczby ośrodków wiele spraw by załatwiło i zbliżyło edukację do normalności.. Obecnie liczba ośrodków jest mała, a większość z nich cieszy się jakąś tam, długoletnią sławą, czy to z powodu Katolickiego profilu (laski), czy powstałej przy ośrodku szkole muzycznej i szkole strojenia (Kraków). W świadomości wielu ludzi wytworzył się pogląd, że personel tych placówek wszystko wie lepiej, co potwierdzają chociażby niewidomi muzycy, co jakiś czas pojawiający się w mediach i mówiący, gdzie się uczyli. Gdyby liczbę takich placówek zwiększyć do powiedzmy 50 w Polsce, trzebaby na nowo pochylić się nad takimi sprawami jak: program nauczania, profilaktyka, orientacja, potencjalna motywacja do podjęcia pracy. Ja to kupuję Gadaczko.