Transkrypcja
Witajcie. Jeżeli ktoś interesuje się psychologią zapraszam do dyskusji.
Witajcie. Jeżeli ktoś interesuje się psychologią zapraszam do dyskusji.
Witam Cię Tomaszu ja też interesuję się psychologią i lubię pomagać ludziom i no a propos właśnie psychologii no to w różnych sytuacjach się pomagało nawet też doradzało i mam mam takie zdanie, że psychologia jest bardzo fajną dziedziną, bo można dużo ludziom pomóc i co jeszcze to powiedzieć no to tyle z mojej strony
No fajnie, fajnie, cieszę się, że ktoś tutaj też się interesuje tym, co ja. Dzięki, dzięki. A powiedz mi, książki jakieś z tej dziedziny czytasz? Nie wiem, coś tam, nie wiem, taka literatura interesuje Cię? Nie wiem, jakieś e-booki czy audio, coś z tej dziedziny, jeżeli o to chodzi? Ja na przykład lubię bardzo książki Filipa, z nim bardzo, to jest taki psycholog społeczny, on tam zajmował się eksperymentem wiedziennym, opisanym w książce Efekt Lucyfera i w książce Psychologia i życie.
Powiem, Tomku, tak. Jakie tutaj o tematyce psychologicznej książki czytałem? Różne, ale na razie się nie potrafię powiedzieć, jakie. Musiałbym sprawdzić. Na razie nie zacząłem żadnej tam czytać, a mam kilka o tematyce psychologicznej. Tematyce, no, no. Mnie na przykład w takich książkach interesuje akcja, jak ta rodzina tam, te stosunki rodzinne, jakie to są i też jak tam w tej rodzinie się dzieje, też tam, jak w życiu, no. Powinno się patrzeć bardziej optymistycznie, ale czasami nie da rady. Co tu jeszcze powiedzieć? No, jak znajdę coś do dodania, to to wtedy znajdę. Tam to dodam później.
Dzięki, dziękuję z góry, może się wypowiedzieć miła kongresacja z tego, brawo Koza, fajnie, fajnie.
To znaczy się ja powiem tak, ja się również od dawna jakoś tam zacząłem interesować psychologią, ale też również tutaj jak poprzednik mówił, ja też nie przeczytałem żadnej książki od właśnie psychologii do tej pory jeszcze, ale jeżeli ktoś tam potrzebuje pomocy, czy potrzebuje wsparcia, czy po prostu zwykuje rozumy, to ja zawsze tam jakoś potrafię tę osobę wysłuchać, wesprzeć i ewentualnie coś doradzić. Jeżeli taka osoba ma jakieś takie niepokojące myśli, to również staram się jakoś do tej osoby dotrzeć, żeby po prostu nie myślała w taki negatywny sposób o sobie. Żeby na przykład nie myślała... Żeby nie myślała, że jest nikomu niepotrzebna, żeby po prostu wiedziała, że po prostu ma w kimś wsparcie. Nawet jeśli jakaś jedna osoba jest, która jej chce pomóc, to już wiadomo jest, że jakieś tam wsparcie jest. Ja staram się raczej przede wszystkim moim zdaniem w sumie chyba rozmową uświadomić. Danego człowieka, że po prostu może być lepiej, że może czasami warto poczekać i na pewno będzie lepiej, że zjawi się ktoś, kto po prostu pomoże tej osobie, żeby nie pobadała w większą depresję. Bo najważniejsze to też uważam, że trzeba umieć taką osobę wysłuchać i na spokojnie porozmawiać, bez nerwów. Nie dobrze wróży. Tylko po prostu wysłuchać, znaleźć jakieś rozwiązanie. Też nie każda osoba taka chce się otworzyć przed kimkolwiek. Niektóre osoby po prostu, jakby to powiedzieć, zamykają się w sobie do tego stopnia, że nie chcą się przed nikim wygadać. Szczególnie to się objawia moim zdaniem wtedy, kiedy taka osoba się na kimś zawiedzie. Taka osoba zaufa komuś, przykładowo. A potem niestety jak przyjdzie co do czego, no to taka osoba tą osobę wykorzysta albo coś rozpowiedź na prawo i lewo, co miała trzymać w tajemnicy. I potem taka osoba już tak łatwo nikomu nie zaufa. Poza tym też trzeba tutaj zwracać uwagę moim zdaniem na ludzką psychikę. Bo jeżeli w przeszłości na przykład... Na przykład przeżyło się jakąś traumę i jej skutki są odczuwalne, mimo to na przykład po paru latach, bo może na przykład być coś, co to przypomni, to też uważam, że z taką osobą trzeba po prostu porozmawiać i ją wspierać. Bo po prostu taka osoba też potrzebuje przede wszystkim dużego wsparcia. I tyle raczej, co tutaj chciałem powiedzieć. Także z mojej strony na razie chyba tyle. Jeżeli jakieś tutaj pytania by do mnie były, to można w tym wątku śmiało pytać, bo ja z przyjemnością odpowiem. Bo tak jak wspomniałem, tym tematem zacząłem się też od niedawna interesować. A właśnie wczoraj też miałem taką sytuację, że... Taka koleżanka właśnie potrzebowała się wygadać i dzwoniła do mnie i prawie trzy godziny rozmawialiśmy. No ale jakoś chyba mam nadzieję, że jej pomogłem, aczkolwiek no... Na innych taka pomoc działa, na innych nie. No i chyba na razie tyle z mojej strony. Także pozdrawiam.
Powiem tak, że kiedyś padło takie stwierdzenie, że każdy jest psychologiem, bo odgrywa w swoim życiu jakąś rolę, musi być człowiek potrzebny innym, bo bez tego to by po prostu świat nie istniał. A jak jednak człowiek z drugim człowiekiem lepiej funkcjonuje i lepiej można z kimś porozmawiać niż dusić pewne rzeczy i sobie po to potem może ze zdwojeną siłą, jakby w niepotrzebny sposób to odreagować. A lepiej, jeśli ktoś się komuś sprzyja. Przed kimś otworzy, to lepiej daje. No i tyle.
Ja tam powiem jeszcze w tej kwestii, co przed chwilą Tomku powiedziałeś i nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie każdy nim jest, zważywszy na to, jaki tryb życia niektórzy ludzie sobie wybrali, więc w tym wypadku ciężko jest to, że tak powiem, zweryfikować. Bo na przykład ja sobie nie wyobrażam kogoś takiego, kto jest psychologiem, kto jest w rzeczywistości jakimś alkoholikiem czy kimkolwiek, więc nie wiem, czy to stwierdzenie stuprocentowo się sprawdza, że niby każdy nim jest. Tyle.
Znaczy tak, każdy gdzieś tam jest poddawany, każdy podejmuje decyzje i te decyzje albo są przybabre albo złe. I tutaj chodzi mi o stwierdzenie takie, że każdy ma wybór i ludzie jakby mają prawo do wyboru tego, jaką decyzję chcą podjąć.
No, z tym tu akurat masz rację, że każdy ma prawo decydować. Hmm, że tak powiem. Tyle.
A propos właśnie też rozmów psychologicznych, to ja zazwyczaj interweniowałem jak były jakieś kłótnie, konflikty, czy bardziej takie rzeczy bardzo wymagające szybkiej pomocy, bo niekiedy na przykład w szkole zdarzało się tak, że koleżanki prosiły mnie o pomoc, że dana koleżanka tak i tak się zachowuje, no to trzeba było z nią porozmawiać i wyjaśnić co trzeba. W sensie porównać w cztery oczy i dać jej radę, że nie powinna od razu prowadzić tak prosto z mostu. Ja mam na razie tyle z mojej strony.
No i prawidłowo, prawidłowo. Nie ma co, bo trzeba pewne grzeszy załagadać i żeby to się jeszcze bardziej nie rozwijało, bo do konfliktu łatwo doprowadzić, ale jest trudniej potem z tego wyjść, prawda?
Niekiedy, Tomku, była tak, że niektóre konflikty nie da rady rozwiązać, trzeba bardziej iść w bardzo dyplomacyjne sposoby, czyli rozmawiać z jedną stroną i potem prowadzić z tą drugą stroną też te rozmowy, ale tak w taki sposób, żeby ta pierwsza strona też przyczyniła się do załagodzenia konfliktów i potem prowadziło się do tego, że te konflikty rozwiązywały się same.
Witajcie, ja studiuję psychologię, jestem na pierwszym roku, no i psychologia według przynajmniej większości, no czyli w sumie dwóch osób poza Tomaszem, jest taka, że to jest coś takiego ogólnego, nie wiem, rozmowa z każdym o byle czym, w sensie rozwiązywanie problemów. No i psychologia to trochę wyższy poziom, no jak ktoś po prostu sobie z kimś gada i pomaga mu rozwiązywać problemy, to tak średnio z jakąś psychologią, przynajmniej naukową ma coś wspólnego, więc nie wypowiadam się na ten temat, ale fajnie, że Tomasz trochę też coś czytasz z psychologii. Ja właśnie sporo czytam, ponieważ mamy dużo jakichś ciekawych książek podanych, no albo po prostu mnóstwo. Mniej ciekawe też są oczywiście jakieś, ale tam nieobowiązkowe. A propos Zimbardo, no to książka Paradoks Czasów, drugi rozdział sobie czytałem. Fajnie było opisane, jak ludzie różnie reagują na sytuacje, gdy mają inne postrzeganie czasu, jak się ktoś koncentruje na przyszłości, ktoś pozytywnie przeszłość odbiera, albo raczej negatywnie i tak dalej. Co dodatkowe? Takich książek psychologicznych, jak ktoś lubi przeczytać coś ciekawego, taka właśnie książka jest o plemieniu, w którym życie społeczne, takie jakie my znamy, nie miało sensu istnienia, no i się rozpadło. To właśnie książka, która się nazywa Ikowie, plemie z gór, bodajże taki jest pewien tytuł. Jak ktoś chce przeczytać coś ala rozwiązywanie konfliktu. Jakieś właśnie takie mniej naukowe, to to jest takie fajne, mimo że jakby jest to taki trochę reportaż, można powiedzieć. Jak ktoś chce zaczynać studiować psychologię, albo jak chce wchodzić w temat, to może przeczytać jakąś książkę, na przykład Wielkie pytania psychologii Pana Łukaszewskiego, Pana profesora, którą właśnie czytałem, no i taka jest fajna, bo wyjaśnia podstawowe różnice między właśnie psychologią potoczną, a taką, że to jest coś ciekawego. No i to tyle ode mnie.
Ja akurat do użytkownika, który mówił przed wyżej, od jakich książek musiałbym zacząć, żeby zrozumieć tą dziedzinę psychologii, żeby, sorry za te moje tam takie głupoty, bo to nie jest głupota, tylko chodzi o nieznajomość ogólnie tej dziedziny. Czy mógłbyś mi wytłumaczyć na przykład na temat, na czym ogólnie ta psychologia naukowa polega i na jakich ona odłagach się, w sensie odłamach tej, jakie są odłamy tej psychologii. Wiem, że jest psychologia społeczna, psychologia eksperymentalna, psychologia... No, różne tam, jakby ktoś mógłby mi odpowiedzieć na to pytanie, to bym był wdzięczny i od jakich książek musiałbym zacząć, żeby zrozumieć tak konkretnie tą dziedzinę.
Co do tego tematu jeszcze się powiem w ten sposób, że również miałem kiedyś takie sytuacje w szkole, że jakiś był konflikt i ktoś z nieznanych przyczyn właśnie mnie angażował, żebym to rozwiązał, aczkolwiek nie zawsze mi to się udawało, bo nie każdy jest taką osobą, której da się wszystko wyjaśnić w miarę możliwości, bo niektóre osoby wtedy, kiedy ja tam chodziłem, były takie, że uparcie stawały przy swoim i koniec i wtedy właśnie moim zdaniem jest najtrudniej znaleźć jakieś rozwiązanie.
Witajcie, co do psychologii, miałem w szkole masażu psychologię i głównie to tutaj mieliśmy tematy związane z zdrowiem, choroba, śmierć, umieranie, przygotowanie do śmierci, bo to wiadomo, szczerze powiedziawszy, że będziemy pracować w różnych instytucjach, niekoniecznie w przychodni, gdzie przyjdzie do nas tylko pacjent na pół godzinki masażu, żeby się tam zrelaksować, albo coś, no możemy też na przykład pracować na ojomie i nas też uczulali, że zupełnie inaczej podchodzi się do pacjenta przychodni, zupełnie inaczej podchodzi się do pacjenta na ojomie. Też jeszcze mieliśmy te tematy eksperymenty Milgrama, eksperyment posłuszeństwa, eksperyment więzienny, to chodzi o zamianę ról. I co do książek, no to musieliśmy szczerze przeczytać na przykład rozważanie o śmierci i umieraniu, no nie całą książkę, bo przez rok psychologii i co tydzień, no to nie przerobić całej książki, ale jakieś tam fragmenty. No to chyba będzie na razie mi się daje tyle.
Ja nie wiem, to znaczy ja sobie zdawałem sprawę z tego, że mogłaby być taka sytuacja, że mógłbym też jakoś być przy osobie, która umiera, tylko najgorsze właściwie jest to, że nie wiem co by takiej osobie mi opowiedzieć. Nie wiem jak ją jakoś przygotować do tego, co ją by spotkało, no bo generalnie jeżeli już jest się przy osobie, która wiadomo, że umrze i to w ciągu albo paru minut, albo paru godzin, albo paru dni, to najgorsze tym wszystkim jest to, że nie wiadomo w ogóle, ja bynajmniej nie wiem, bo może są tacy, którzy wiedzą, ale jeżeli chodzi o mnie, to ja nie mam bladego pojęcia, jak bym się zachował. I tyle.
Z tym to jest ciężko w sumie. Nie wiadomo jaka to osoba jest i jakie ma preferencje. Czy chce, żeby o tym rozmawiać, czy chce przejść do tego na porządku dziennym, że żyć i będzie to będzie. Są różne typy osób i to tak naprawdę wychodzi w praniu i praktyce. Też z takimi osobami nie miałem do czynienia. To tylko jedynie wiedza książkowa się tutaj kłania. Pracowałem tylko z osobami w śpiączkach połudarowych i w stanach ciężkich, na przykład pod respiratorem, ale z umierającymi jeszcze nie pracowałem. I myślę, że nie będę musiał. Chociaż nigdy nic nie wiadomo.
Nie, no to ja, tak jak wspomniałem, jeżeli byłaby taka sytuacja, żebym gdzieś musiał w jakiś sposób pracować przy, czy przy osobie, która umiera i wiadomo, że już nie ma na niej wyjścia, czy przy osobie, która po prostu jest warzywem, dałbym, to znaczy nie wiem, czy dałbym sobie radę, ale myślę, że mógłbym spróbować, aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, że to by nie było dla mnie łatwe.