Elten tylko dla niewidomych - wada, czy zaleta
Wróć do EltenLink#81 Julitka
Uderz w stół. :D Oczywiście, że są wyjątki od tej reguły.
-- (Zuzler):
Julito, proszę mnie ni obrażać. ;)
--
#82 cinkciarzpl
Coś w tym jest, że niepełnosprawni nawet w necie zachowują się inaczej, choć to kapitalna szansa by pokazać się jako człowiek. Czy to straszne? Straszne. Ale czy naprawdę jesteście pewni, że powód tego to sama niepełnosprawność a nie możliwości intelektualne tej, piszącej właśnie jednostki? Zgadzam się, że ludzie bywają leniwi i w związku z niepełnosprawnością dostają w związku z tym podwójnie w dupsko, choć tego nie wiedzą. Przykładowo, wielu ociemniałych ma sporą tendencję do delegowania swoich spraw na innych, choć tak naprawdę mają możliwości, by coś załatwić. Dla tego nawet w sieci brak im ogarnięcia, oczytania się, otrzaskania. Nawyków. Wchodzę do grupy, czytam, co tam jest, ewentualnie piszę jeśli widzę, że to dobre miejsce. Niby wszystko fajnie, ale jakoś tak często takie osoby mają po jakimś czasie problemy z samooceną. Skoro nic nie muszę, to nie robię, a skoro nie robię, to wprowadzam w siebie przekonania typu, że to dla tego, że gdybym robił/a/u to samodzielnie, to będzie ciężej, czyli mniej efektywnie, a więc do niczego się tak w zasadzie nie nadaję. Pomoc psychologiczna? W realiach polskich można zapomnieć. Wizyta ze skierowania jak rano, to za 6 MC, a jak po południu, to za 10. Taki mamy kraj.
Ale bardzo nie podoba mi się to, że sami zakładamy filtry, które zostały zbudowane przez społeczeństwo, choć sami deklarujemy, że z nimi walczymy. Oprócz niepełstwa, jest jeszcze całość człowieka. W zasadzie tak ciągle mieląc tego rodzaju tematy pokroju niewidomi to, niewidomi tamto sami sobie generujemy stereotypy i sami patrzymy przez ślepe, tylko ślepe okulary.
Pełnosprawni też dzisiaj piszą, jak kura pazurem. Kwieciste, ładne zdania to w zasadzie rzadkość.
#83 mustafa
A no mam tak samo. Jak widzę posta w jakiejś tematycznej grupie, albo czasem na osiedlowych, to często wiem, że to pisała osoba ze środowiska, potem weryfikacja tylko, zazwyczaj ktoś jest wspólnym znajomym i mam pewność. I tak, zdarza się, nawet na forach pozafacebookowych i w komentarzach na youtube, na kanałach nie związanych z niepełkami. Często wszystko poprawnie Nawet napisane, ale opis problemu, albo rozwiązania skorelowany jeszcze z jakimś znajomym Nickiem. Czasem ludzie wprost piszą. Tutaj taka podpowiedź poprzeglądaj grupy katolickie. Wiem, że po mnie byś się tego nie spodziewała, ale kiedyś jak się bawiłem w ateizm to zaglądałem z ciekawości i tam. Wcześniej tego nie wspomniałem, ale w Eltenie najbardziej nie lubię wiadomości głosowych. Nie wiem, co temu przyświeca, ale ja osobiście nie mam czasu na słuchanie yyy, yyy. Także for głosowych w ogóle nie odwiedzam, a mieszane powinny zostać zlikwidowane. Z tego tytułu też bardzo rzadko udzielam się na whatsappowych grupach.
-- (Julitka):
@Mustafa one są zamknięte w metaforycznym sensie tego słowa. Są publiczne, oczywiście, że są. Ale jak często widzisz osobę niewidomą w grupach zawodowych? Programistycznych? Danego regionu, osiedla, hobby? Kobiecych? Kosmetycznych? Ten problem dotyczy także pozostałych niepełnosprawności. Nie zrozumcie mnie źle, ale ja naprawdę po kilku pierwszych zdaniach mogę z 75% dokładności określić, czy post pisała osoba z niepełnosprawnością. Bo nawet niedbałe osoby pełnosprawne raczej przykładają się bardziej.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#84 mustafa
A jak mam traktować osobę, która przedstawiając się mówi.
„Dzień dobry, jestem niewidomy/a, mam na imię Kamil, Hubert, czy Julita”. Teraz imiona oczywiście przypadkowe, bo my wróciliśmy do dyskusji, ale chodzi mi o to, że niewidomi sami często odczłowieczają się, i najpierw jest niewidzenie, a dopiero później ja. Co to znaczy nic nie muszę. Zrób mi herbatę! Nie umiesz? Trudno, zrób mi, jestem twoim gościem. No i może właśnie pora uświadamiać ludzi, że właśnie społeczeństwo działa tak, że można brać, ale trzeba też dawać. Jeżeli nic nie potrafisz, to może jak napisałeś „do niczego się nie nadaję”, tylko tutaj nie kropka, tylko pytanie. „Jak mogę to zmienić
-- (cinkciarzpl):
Coś w tym jest, że niepełnosprawni nawet w necie zachowują się inaczej, choć to kapitalna szansa by pokazać się jako człowiek. Czy to straszne? Straszne. Ale czy naprawdę jesteście pewni, że powód tego to sama niepełnosprawność a nie możliwości intelektualne tej, piszącej właśnie jednostki? Zgadzam się, że ludzie bywają leniwi i w związku z niepełnosprawnością dostają w związku z tym podwójnie w dupsko, choć tego nie wiedzą. Przykładowo, wielu ociemniałych ma sporą tendencję do delegowania swoich spraw na innych, choć tak naprawdę mają możliwości, by coś załatwić. Dla tego nawet w sieci brak im ogarnięcia, oczytania się, otrzaskania. Nawyków. Wchodzę do grupy, czytam, co tam jest, ewentualnie piszę jeśli widzę, że to dobre miejsce. Niby wszystko fajnie, ale jakoś tak często takie osoby mają po jakimś czasie problemy z samooceną. Skoro nic nie muszę, to nie robię, a skoro nie robię, to wprowadzam w siebie przekonania typu, że to dla tego, że gdybym robił/a/u to samodzielnie, to będzie ciężej, czyli mniej efektywnie, a więc do niczego się tak w zasadzie nie nadaję. Pomoc psychologiczna? W realiach polskich można zapomnieć. Wizyta ze skierowania jak rano, to za 6 MC, a jak po południu, to za 10. Taki mamy kraj.
Ale bardzo nie podoba mi się to, że sami zakładamy filtry, które zostały zbudowane przez społeczeństwo, choć sami deklarujemy, że z nimi walczymy. Oprócz niepełstwa, jest jeszcze całość człowieka. W zasadzie tak ciągle mieląc tego rodzaju tematy pokroju niewidomi to, niewidomi tamto sami sobie generujemy stereotypy i sami patrzymy przez ślepe, tylko ślepe okulary.
Pełnosprawni też dzisiaj piszą, jak kura pazurem. Kwieciste, ładne zdania to w zasadzie rzadkość.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#85 Monia01
Ale wiecie, jeśli nie zdiagnozujecie kogoś jako osoby niewidomej lub z inną niepełnosprawnością, to prawdopodobnie nie dowiecie się, czy to jest OZN, czy nie. Osoby, której zachowanie nie wyda Wam się charakterystyczne czy po prostu dziwne albo w jakiś sposób typowe Waszym zdaniem dla OZN, nie będziecie pod tym kątem sprawdzać. Nie wiecie więc, ile osób z niepełnosprawnościami spotykacie w sieci naprawdę. Widzicie tylko te, które zachowują się dziwnie. Nie mówię, że problem, o którym piszecie, nie istnieje. Mówię tylko, że wątpię, żebyśmy byli jedynymi chlubnymi wyjątkami potrafiącymi mimo niepełnosprawności zachować się w sieci. :D
🇺🇦 🇵🇱
#86 Kat
To zjawisko dotyczy nie tylko niewidomych. Ostatnio na jednej z książkowych grup - szeroko pojęta fantastyka - znalazłam coś takiego: "Dzień dobry mam na imię Tadeusz mam porażenie czterokończynowe". Dopiero później przeszedł do sedna, wyłuszczając o jaką tematykę książek mu chodzi. Zośka prawie mi się udusiła, próbując odczytać, czego ów człowiek szukał, bo post był napisany niechlujnie. Imię of course zmieniłam, a to, co w cudzysłowie, celowo napisałam bez żadnej interpunkcji.
-- (mustafa):
A jak mam traktować osobę, która przedstawiając się mówi.
„Dzień dobry, jestem niewidomy/a, mam na imię Kamil, Hubert, czy Julita”. Teraz imiona oczywiście przypadkowe, bo my wróciliśmy do dyskusji, ale chodzi mi o to, że niewidomi sami często odczłowieczają się, i najpierw jest niewidzenie, a dopiero później ja. Co to znaczy nic nie muszę. Zrób mi herbatę! Nie umiesz? Trudno, zrób mi, jestem twoim gościem. No i może właśnie pora uświadamiać ludzi, że właśnie społeczeństwo działa tak, że można brać, ale trzeba też dawać. Jeżeli nic nie potrafisz, to może jak napisałeś „do niczego się nie nadaję”, tylko tutaj nie kropka, tylko pytanie. „Jak mogę to zmienić
-- (cinkciarzpl):
Coś w tym jest, że niepełnosprawni nawet w necie zachowują się inaczej, choć to kapitalna szansa by pokazać się jako człowiek. Czy to straszne? Straszne. Ale czy naprawdę jesteście pewni, że powód tego to sama niepełnosprawność a nie możliwości intelektualne tej, piszącej właśnie jednostki? Zgadzam się, że ludzie bywają leniwi i w związku z niepełnosprawnością dostają w związku z tym podwójnie w dupsko, choć tego nie wiedzą. Przykładowo, wielu ociemniałych ma sporą tendencję do delegowania swoich spraw na innych, choć tak naprawdę mają możliwości, by coś załatwić. Dla tego nawet w sieci brak im ogarnięcia, oczytania się, otrzaskania. Nawyków. Wchodzę do grupy, czytam, co tam jest, ewentualnie piszę jeśli widzę, że to dobre miejsce. Niby wszystko fajnie, ale jakoś tak często takie osoby mają po jakimś czasie problemy z samooceną. Skoro nic nie muszę, to nie robię, a skoro nie robię, to wprowadzam w siebie przekonania typu, że to dla tego, że gdybym robił/a/u to samodzielnie, to będzie ciężej, czyli mniej efektywnie, a więc do niczego się tak w zasadzie nie nadaję. Pomoc psychologiczna? W realiach polskich można zapomnieć. Wizyta ze skierowania jak rano, to za 6 MC, a jak po południu, to za 10. Taki mamy kraj.
Ale bardzo nie podoba mi się to, że sami zakładamy filtry, które zostały zbudowane przez społeczeństwo, choć sami deklarujemy, że z nimi walczymy. Oprócz niepełstwa, jest jeszcze całość człowieka. W zasadzie tak ciągle mieląc tego rodzaju tematy pokroju niewidomi to, niewidomi tamto sami sobie generujemy stereotypy i sami patrzymy przez ślepe, tylko ślepe okulary.
Pełnosprawni też dzisiaj piszą, jak kura pazurem. Kwieciste, ładne zdania to w zasadzie rzadkość.
--
--
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#87 mustafa
Tym lepiej Monia, znaczy to, że się po prostu da.
-- (Monia01):
Ale wiecie, jeśli nie zdiagnozujecie kogoś jako osoby niewidomej lub z inną niepełnosprawnością, to prawdopodobnie nie dowiecie się, czy to jest OZN, czy nie. Osoby, której zachowanie nie wyda Wam się charakterystyczne czy po prostu dziwne albo w jakiś sposób typowe Waszym zdaniem dla OZN, nie będziecie pod tym kątem sprawdzać. Nie wiecie więc, ile osób z niepełnosprawnościami spotykacie w sieci naprawdę. Widzicie tylko te, które zachowują się dziwnie. Nie mówię, że problem, o którym piszecie, nie istnieje. Mówię tylko, że wątpię, żebyśmy byli jedynymi chlubnymi wyjątkami potrafiącymi mimo niepełnosprawności zachować się w sieci. :D
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#88 Julitka
Wszyscy tutaj mają rację, ze wszystkimi się zgadzam. Czy jak jestem niepełnosprawny, to się gorzej zachowuję w sieci? Oczywiście, że z natury nie. Monika ma rację - jeśli ktoś pisze poprawnie, to nawet nie wiem, że jest OZN.
Wnioski prezentuję więc na podst. pewnej paraleli: Oglądam posty na publicznych i niepublicznych grupach dla OZN i wyciągam średnią. Niestety średnią niechlubną. Wiem, w jakim stylu po prostu piszą często OZN. Potem przeglądam sobie grupy ogólnodostępne i nagle natrafiam na post, który zapala mi w głowie czerwone światełko. Niestety odruchowo myślę sobie "albo to OZN, albo ktoś serio nie umie w Internety". I jest 50% szans, że występuje opcja druga. To wciąż mało, powiecie. Ale nie wydaje Wam się, że jako osoby OZN, które tak naprawdę tylko w Internecie mają pełnię możliwości, bo osoby niewidome mają screenreadery, osoby głuche - tekst, część osób - AAC, powinny się bardziej starać, niż pełnosprawne? To oczywiście trochę koloryzowanie stanu faktycznego, ale niestety na razie działa to zupełnie odwrotnie. Panuje powszechne przekonanie, że "ja jestem niewiadomy to moge dyktować bo przecież mi jest łatwiej dyktowanie bo ja nie mogę pisać więc się od czep ode mnie". Zwraca się uwagę na grupach, że "ludzie, weźcie piszcie chociaż wyraźniej, tego się czytać nie da", to jest foch i obraza majestatu. I potem wychodzą smaczki, takie jak "pomóżcie, bo szukam teścia". To akurat zabawny przykład, bo tu osoba ewidentnie się pomyliła, zapomniała jednego wyrazu, już poprawiła, nie zauważyła. To akurat był widzący. Ale serio, takich przykładów jest pełno! I co nam daje obserwacja widzących na tym taaakim otwartym FB, skoro ich zachowania mamy, wybaczcie bezpośredniość, i tak w dupie?
#89 cinkciarzpl
Ależ zgadzam się z tym, co pisze mustafa. Sam pamiętam z życia trochę zabawny przykład, kiedy to pewien gościu, dzwoniąc na 112, zamiast opisywać od razu, gdzie jest, zaczął od tego, że jest niewidomy XD . Ale wiem też, że ludzie, którzy niewidzą nic od urodzenia w 98% nie są w stanie zrozumieć perspektywy osoby, która widziała.
Takie osoby przeważnie nadają się do terapii, z rużnych powodów. Często choćby dla tego, że mają takie zachowania, które świadczą o tym, że oni nie bardzo widzą w sobie to, że od teraz ich życie będzie inne i ja nie mówię tu o tym, że ktoś po prostu próbuje cisnąć tak, jak cisnął kiedyś, bo jeśli się przekona, że się da, to często jest to pierwszy krok do wyzdrowienia psychicznego, a jeśli się przekona, że coś jest jednak bez sensu, to poszuka sobie innego zajęcia.
Mówię tu o ludziach pokroju człowieka, o którym kiedyś usłyszałem, który mimo ślepoty obecnie na pełnej rozkminia sobie, jak by tu kupić wcale nie takie tanie auto, bo on musi mieć. Kto je będzie prowadził, to już trudno powiedzieć, ale on musi mieć auto, bo całe życie jeździł. Jednocześnie człowiek nie porusza się teraz sam itd.
Albo rozpatrywanie świata przez pryzmat kolorów, obrazów. Oni zawsze chcą zarąbiście durzo wiedzieć o otoczeniu, które np. mijają, co nawet czasami jest irytujące dla przewodników itd, bo oni chcą ten obraz maksymalnie szczegułowo nawet gdy im się to do niczego tak na prawdę nie przyda, a tu iść czy jechać trzeba. Jasne, każdy ma prawo wiedzieć, ale tu jest ewidentnie pewnego rodzaju niedostosowanie.
Te osoby tak na prawdę ciągle mają z tyłu głowy, że już nie długo znowu coś zobaczą,więc po co się uczyć świata na nowo. A w ten sposób to można tylko czekać na cud.
#90 Natalia2000
absolutna zaleta.
#91 martinus
Ja też uważam, że elten w obecnym kształcie to zaleta. Hoć pewnie znalezli by się tacy, co uważają, że gdyby dodać do niego grafikę, to może większa grupa ludzi by dołączyła. Ale nie dołączy z racji tego co już pisano tu wcześniej. Jest fb, jest whattsapp, messenger, i cała masa innych komunikatorów.