Utrzymanie kierunku w poruszaniu się z białą laską
Wróć do W drodze#41 mustafa
Pod warunkiem, że są prawidłowo zaparkowane.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#42 Zuzler
Jesli nie są, to wszędzie się na nie nadziejesz.
#43 mustafa
No tak, chodziło mi o stwierdzenie wszystkie, bo z tym prawidłowym parkowaniem różnie bywa.
-- (Zuzler):
Jesli nie są, to wszędzie się na nie nadziejesz.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#44 Numernabis
Prawą stroną owszem idąc w dół, ale jeśli wracam do góry to prawa strona jest już pozbawiona krawężnika czyli nie da się zawsze mieć krawężnika po prawej stronie.
Co do hulajnog to niestety bardzo często stoją nieco odsunięte od krawężnika i można bardzo łatwo w nią wejść.
Poza tym chyba nie tylko ja tak mam, że można machnąć lagą tuż przed hulajnogą i robimy kolejny krok i zanim laga wróci w prawo już ładujemy stopą, goleniem w hulajnogę.
Hulajnogi to nieporozumienie, wystarczyło aby również miały stacje dokujące tak jak rowery, zresztą nie wiem dlaczego zrezygnowali z rowerów na rzecz hulajnog, ktoś musiał zgarnąć niezłą rebuhę
#45 mustafa
Rowery też są.
Sam Stłukłem goleń o taki rower.
W sensie, są normalnie elektryczne do wypożyczania tak jak hulajnogi.
Także uważajcie.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#46 Numernabis
Przecież w Krakowie zlikwidowali te rowery, zlikwidowali stacje dokujące, rozwiązali umowę z tą firmą.
#47 mustafa
Zlikwidowali rower miejski.
A te rowery elektryczne mogą być obsługiwane tak samo przez bolta, czy przez inną firmę wypożyczającą hulajnogi.
Fakt jest taki, że stał sobie normalnie rower elektryczny, nie przypięty, nie zabezpieczony, więc raczej do wyporzyczenia.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#48 Numernabis
Mowa nie o elektrycznych, a o tych pedałowych, te zlikwidowali wraz ze stacjami dokującymi, te elektryczne działają na tej samej zasadzie co hulajnogi i to jest chore.
#49 lwica
Owszem, niestety znoszenie zdarza się i mi.
A jednocześnie mam taką ciekawą właściwość, że im szybciej i pewniej idę, tym mniejsze prawdopodobieństo, że się tak stanie, nawet jeśli nie mam punktów orientacyjnych.
#50 adelcia
ja z tym że może mnie wynieść pracuję juś przyuczeniu się tras.
więc ja np wiem gdzie wyląduję jak naprzejściu żle przejdę i mnie zniesie czy wyniesie itp.
oczywiście mówię o trasach które znam.
-- (Elanor):
Ja też trasy zapamiętuję, jak mi ktoś raz pokaże, tylko co z tego, jak mnie czasem gdzieś w diabły wyniesie.
--
#51 bratczyk96
Witam serdecznie! Mnie się też zdarza zbaczać, Ludzie wtedy mówią, iż prosze nie skręcać tylko iść prosto. To wtedy się dzieje jak gdzieś jestem na nie znanym sobie terenie i po proszeniu o pomoc w nakierowaniu mnie w odpowiednim kierunku gdzie aktualnie zmierzam. Na sobie znanym terenie również zdarza się, że też mnie zejść gdzieś w bok. W moim przypadku nie ma różnicy z jaką prędkością aktualnie idę. Na swoich stałych trasach mam swoje punkty orientacyjne. Czasami jest to krawędź trawnika bądź bloku lub czasami po dźwięku. Kiedyś moje koleżanki z roku się śmiały ze mnie, iż strasznie mnie coś ciągnie do trawników. Ja tymi żartami się nie przejmowałem i również sam się z tego śmiałem. Jak gdzieś idę na spacer lub do sklepu to zawsze wolałem iść tą drogą, która jest dalej od ulicy. Czasami jest to chodnik, a czasem ścieżka rowerowa. Dla mnie najtrudniejsze przejścia dla pieszych do pokonania znajdują się na skrzyżowaniach w kształcie ronda. Często wtedy nie wiem jak owe przejścia są ulokowanie. gdyż każde rondo jest inne oraz różnej wielkości. Czasami stacja z rowerami jest również dla mnie pewnym wyznacznikiem, w szczególności jak swego czasu często chodziłem na tych trasach. W Białymstoku jest jeszcze takie skrzyżowanie, na którym muszę nasłuchiwać samochodów w którym i z którego kierunku one jadą. W szczególności jak jest to z samego rana za nim włączą dźwięk sygnalizacji świetlnej dla pieszych. Kiedy idę tą drogą w dzień to nasłuchuję przy którym przejściu obecnie stoję. Zdarza mnie się jednak, iż upewniam się innych ludzi. W Białymstoku są takie dwa skrzyżowania. Jeśli chodzi o hulajnogi to kiedyś jak raz idę sobie do sklepu i trzymam się wtedy krawędzi bloku to przy samej ścianie stały dwie hulajnogi o które się przewróciłem i miałem wtedy zdarte oba kolana i lewy łokieć dosyć mocno,że aż mnie bolało jak chciałem się położyć na ten bok. Czasami się jeszcze zdarzało mnie się uderzyć o słup. Kilka razy tak mocno,aż leciała krew. Czasami dla mnie przeszkodami są jeszcze właśnie te słupy lub kosze postawione na środku chodnika. Wielkim dla mnie utrudnieniem jest jeszcze to iż autobus na który czekam zatrzymuje się kilkadziesiąt lub nawet kilkaset metrów od budki przystankowej i trzeba podbiegać a tam albo słup, albo co gorsza uliczka wyjazdowa.
#52 mustafa
No kilkaset to raczej nie, kilkaset metrów dalej to jest pewno kolejny przystanek
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#53 djsenter
Oj tak, znam to. Mój nauczyciel orientacji myślał, że to jest technika chodzenia i używania laski, że można to naprawić. Nie wydaje mi się...
#54 sanklip
Mnie znosi całkowicie, no lubię se potańczyć gdziekolwiek, czy na ulicy czy po bardziej znanym terenie np. działka znajomego na której jestem trzeci raz.
Pytanie do całkowicie nie widzących:
może średnio związane z tematem, ale postanowiłam nie tworzyć nowego tematu
- najwyżej przeniesiecie.
Czy jesteście w stanie poruszać się wyłącznie pukając laską o chodnik, polegać na echolokacji iść prawidłowo? Bez robienia tzw. łuków/okręgów? Nie pomagając sobie żadnym punktem odniesienia?
Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Heilung -
"Norupo".
#55 mustafa
Na znanym terenie tak.
Na przykład wzdłuż mojego bloku. Z jednej blok, z drugiej auta/śmietnik/krzewy. Bez problemu. Nawet czasem uda mi się fajnie łuk złapać, bo blok jest łamany w połowie. U mnie tak to po prostu działa, że są miejsca gdzie wiem, że mogę i umiem, i wiem też gdzie nie da rady. Na alejce między trawnikami pewnie byłoby ciężej, bo po prostu nie słyszę tego.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#56 zywek
Jak bez łuków? A potem niech Ci się pjawi słup nagle na drodze i rozbij se ryj.
#57 mustafa
Przecież mam laskę! Ja pytanie zrozumiałem tak, że idę środkiem chodnika, bez lini wodzącej w postaci np trawnika.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#58 zywek
No OK, ja zrozumiałem bez łuków, że sobie tłuczesz laską dziekolwiek, a nie linii wodzącej. Prowadnice tylko utrudniają jak dla mnie. Zresztą ktoś, kto powiedział, że w prowadznice się laskę wsadza i tak się idzie to też mądry człowiek był hehe.
#59 mustafa
Ale poco masz stukać laską idąc po prowadnicach, skoro masz przed sobą laskę i przeszkodę wyczujesz, a linia doprowadzi cię zawsze w to samo miejsce.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#60 zywek
NNo tia, niech ktoś postawi walizkę na skraju prowadnicy i sobie nogą zaczepiaj, proszę bardzo. Ja jestem starodawny jakiś i zawsze robię łuki nieważne, czy po prowadnicy czy środkiem ulicy.