Brajl, urządzenia brajlowskie i lektorskie

Maszyny brajlowskie

Założony przez DJGraco 138 wpisów ostatni wpis 4 lata temu Strona 2 z 7

#21 1 polubienie

Prawie każde, od Eriki do Tatry :)

#22

w każdej erice kulki wypadały chociaż ja ze soją nie miałem jakiś dużych problemów

#23

Ja też miałem przyjemność korzystać z eriki i też były z nią niezłe ekscesy w stylu wypadające kulki, albo jak mi kiedyś coś tam piszę i nagle żyłka pękła :D

#24

Uuuu, pękająca żyłka to w Evie norma była.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#25

Oj była. Mi na szczęście raz się zdarzyło coś takiego :D

#26

Ja jeszcze miałem okazję zetknąć się z mountbattenem. Ten to robił cyrki :D

#27 1 polubienie

mountbattena posiadam.
Nawet go lubię, hociaż ostatnio długo nie korzystałam, bo mam perkinsa od ponad roku.
Ale fakt, czasem ma dziwne jazdy, np. wysuwanie się kartki podczas pisania.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".

#28

Oj to prawda, albo zacięta głowica z nieznanych powodów :D Nie mówiąc już o drukowaniu z komputera, to tak walił, że aż było słychać w całym domu. Żartobliwie nazywaliśmy go z mamą i bratem "sieczkarnia". Teraz mi się on rozwalił i z niego nie korzystam. A zakupiłem go w 2002 roku, to trochę swoje przeżył:D A z naprawą też były numery, gdyż trzeba było goprzez Harpo wysłać do Australii, żeby go tam naprawili :D

#29

Ja też mam mountbattena, ale już go nie używam, leży w szafie, jednak jestem fanem klasycznych mechanicznych maszyn nie elekrtycznych

#30

A mi pękła kiedyś żyłka w tatrze hehe.

#31 1 polubienie

Głowica to się bardzo często zacinała.
Albo sam z siebie zaczynał pisać jakieś losowe literki, i trzeba było go włączyć ponownie.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".

#32 1 polubienie

Taa.
Zwłaszcza,
jak mu baterii brakło.
Dla nie znających owego urządzenia:
Była w mb opcja automatycznego wysówania papieru.
I on potrafił wysunąć do połowy,
zwiesić się i gadać przez minutę: wydruk, wydruk, wydruk... :D
Komunikat w całości brzmiał: "Wydruk papieru".
O ile dobrze pamiętam.

Były też kiedyś takie malutkie maszynki,
co się do nich te karteczki małe mieściły.
Takie do robienia notatek na np. lodówkę czy cuś.
J a dot to się chyba zwało.
Trzymało się w łapie jak dziurkacz i się pisało.
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#33 1 polubienie

Ciekawe, nie słyszałam nigdy o tych urządzeniach.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".

#34

Albo słynna metkownica brailowska, szkoda że tego nie widziałem na ręce.

#35 1 polubienie

A to ja widziałam.
Ale mi cierpliwości na kręcenie i szukanie tychliterek nie starcza :D
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#36

Mam w domu metkownicę i używam, ale jest to bardzo czasochłonne zajęcie.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".

#37

No, właśnie. O to to.
Sygnatura:

Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.


Heilung -
"Norupo".

#38 1 polubienie

Ja korzystałem z eriki, i z moundbattena. Ale erika najlepsza.

#39

Ja tak samo, ale w szkole głównie erika.

#40

Więc tak.
Miałem ja w swoich rękach sporo tego tałatajstwa.
Zaczynałem oczywiście od starych, dobrych perkinsów metalowych, których zdaża mi się jeszcze używać. Raz kolega lekko takowego uszkodził bawiądz się wózkiem, nie blokowwał się, znaczy jak się go w lewo przesuwało wracał na prawo. Z innej nie wiadomo czemu wypadła jakaś blaszka i nie chciał wybijać 6 punkta.
Plastikowe perkinsy miałem, używałem, ale to nie to.
Moundbatten aka karabin maszynowy, za ciężki, za wielki i za głośny, ale jako dukarka się nadaje/nadawał, działa do dzisiaj, nawet akumulator co ciekawe jest sprawny.
Wszelkie Ewy to szajs, kolega grał sobie na żyłce takiej maszyny :D. Nigdy nie mogłem jakoś tam papieru wsadzić, nie wiem czemyu. Jeszcze mam w domu smart braillera, ale to takie od biedy.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.