Ja też miałem przyjemność korzystać z eriki i też były z nią niezłe ekscesy w stylu wypadające kulki, albo jak mi kiedyś coś tam piszę i nagle żyłka pękła :D
mountbattena posiadam. Nawet go lubię, hociaż ostatnio długo nie korzystałam, bo mam perkinsa od ponad roku. Ale fakt, czasem ma dziwne jazdy, np. wysuwanie się kartki podczas pisania.
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
Oj to prawda, albo zacięta głowica z nieznanych powodów :D Nie mówiąc już o drukowaniu z komputera, to tak walił, że aż było słychać w całym domu. Żartobliwie nazywaliśmy go z mamą i bratem "sieczkarnia". Teraz mi się on rozwalił i z niego nie korzystam. A zakupiłem go w 2002 roku, to trochę swoje przeżył:D A z naprawą też były numery, gdyż trzeba było goprzez Harpo wysłać do Australii, żeby go tam naprawili :D
Taa. Zwłaszcza, jak mu baterii brakło. Dla nie znających owego urządzenia: Była w mb opcja automatycznego wysówania papieru. I on potrafił wysunąć do połowy, zwiesić się i gadać przez minutę: wydruk, wydruk, wydruk... :D Komunikat w całości brzmiał: "Wydruk papieru". O ile dobrze pamiętam.
Były też kiedyś takie malutkie maszynki, co się do nich te karteczki małe mieściły. Takie do robienia notatek na np. lodówkę czy cuś. J a dot to się chyba zwało. Trzymało się w łapie jak dziurkacz i się pisało.
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Więc tak. Miałem ja w swoich rękach sporo tego tałatajstwa. Zaczynałem oczywiście od starych, dobrych perkinsów metalowych, których zdaża mi się jeszcze używać. Raz kolega lekko takowego uszkodził bawiądz się wózkiem, nie blokowwał się, znaczy jak się go w lewo przesuwało wracał na prawo. Z innej nie wiadomo czemu wypadła jakaś blaszka i nie chciał wybijać 6 punkta. Plastikowe perkinsy miałem, używałem, ale to nie to. Moundbatten aka karabin maszynowy, za ciężki, za wielki i za głośny, ale jako dukarka się nadaje/nadawał, działa do dzisiaj, nawet akumulator co ciekawe jest sprawny. Wszelkie Ewy to szajs, kolega grał sobie na żyłce takiej maszyny :D. Nigdy nie mogłem jakoś tam papieru wsadzić, nie wiem czemyu. Jeszcze mam w domu smart braillera, ale to takie od biedy.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.