Transcription
No, jeśli o zabawki chodzi, to pamiętam, ja też lubiłem takie grające jakieś na baterie, takie co w dźwięku i tak dalej. Taki telefon miałem, jakiś niewykomórkowy, jakieś melodyjki różne tam wygrywałem, trochę tego było.
No, jeśli o zabawki chodzi, to pamiętam, ja też lubiłem takie grające jakieś na baterie, takie co w dźwięku i tak dalej. Taki telefon miałem, jakiś niewykomórkowy, jakieś melodyjki różne tam wygrywałem, trochę tego było.
Ja miałem kiedyś też taką zabawkę, po przyciśnięciu odpowiedniego przycisku, był głos jakiegoś tam zwierzęcia, pociąg, jakiś tam pociąg, skład pociągu, krowa, koń, pies. Też się potrafiłem tym bawić przez parę ładnych godzin. Jak to wziąłem do ręki, to już mama nie wyrabiała, bo cały czas chodziłem po domu i to włączałem.
A to jeszcze pamiętam, że były takie grzybki, które miały różne guziki, no i się naciskało i to miało różne odgłosy zwierząt, ptaków, nie ptaków, różnych takich. Ja pamiętam, że uwielbiałam się tym bawić.
Witam serdecznie, dobry wieczór, ja się sobie przypomniałem, że w dzieciństwie miałem takie karty Piotrusia Pana, to pamiętam kiedyś, bo wygrałem w związku, no i później kupiłem właśnie za kupanią w ramach organizacji przestrzennej gry Piotrusia, no i sobie obrejlowałem te karty. Pamiętam, że też miałem grę statki, to planszową, też byłem się po latach, jak wyciągnąłem przez przepadeł, to aż się zechciało podrać po latach, na pewno, jeśli mnie pamięć nie mieli, też miałem chyba taką dziecięcą, że tak powiem, wersję gry, chyba rofistoroletkę, bodajże, jeżeli dobrze, jeżeli dobrze, oczywiście zapamiętałem nazwę, miałem gry planszowe, na przykład. Z Europy miałem gry planszowe, jak jeszcze żyła matka mojego chrzestnego, też jakieś tam przynoszę takie książeczki, kolorowanki, żeby móc sobie kolorować, pamiętam kiedyś, bo też sobie kupiłem, nie wiem, czy to było właśnie na wsi, chrzest, ale bardzo nie pamiętam, zawsze sobie piłeczki, święcącą w nocy, też za to pamiętam, że to było w takim dzieciństwie, no, jak najbardziej. No, jak już mówiłem, autobus taki, co jak jechał, to wydawał dźwięk, oj, pamiętam, że miało się trochę tych zabawek. No, nie wiem, klasę fiskalną miałem, taką też do zabawy, co o tym jeszcze nie miałem. Na razie więcej nic nie pamiętam, ale jak sobie coś przypomnę, to się tutaj na pewno dogram. Pozdrawiam.
Witam serdecznie, nie pamiętam, jeszcze raz to ja, nie pamiętam czy już o tym tutaj wspominałem, jak jeszcze widziałem w dzieciństwie, to z takimi kolegami z bloku, pamiętam, mieliśmy takie, miałem takiego trutka falówki, tak gdzieś bawiliśmy się, żeby porozmawiać, to tam, czy gdzieś szliśmy, to zawsze pamiętam, że zawsze się trutka falówkę rozmawiało, też tak troszeczkę to pamiętam, naprawdę było coś takiego też, jak coś sobie jeszcze przypomnę, to się tutaj na pewno dogram, pozdrawiam.
No powiem Ci, że gra w statki to jest całkiem fajne, ja miałam przyjemność grania nawet rok temu i naprawdę nie żałuję, że zaczęłam w to grać, jest naprawdę mega.
A mnie karty nigdy nie kręciły, w żadnym stopniu.
Ja na przykład lubiłam grać w karty, czy też z kimś widzącym, czy z niewidomymi grałam, ale to w skanwiktorskiej mieli. Także ja karty też lubię, ale teraz to raczej zastępują komputer niż takie karty zwykłe.
Witamy serdecznie. A propos kart, mam takie pytankę, może troszeczkę odejdę od tematu, ale zostaniemy przy kartach. Czy może ktoś słyszał, czy jest jakaś taka aplikacja, czy to komputerowa, czy to mobilna, na telefon z systemem Android, która jest niewidomą, że tak powiem, wersją widzącej strony internetowej Kurnik, gdzie są różne gry karciane. Bardzo lubię też właśnie takie grać karty i zależy mi naprawdę, żeby taka strona była, bo się powiem szczerze, zlokowałem raz na Kurnika, ale niestety MFDA nie chciało tam działać. To jest najgorsze, a nie powiem, lubię właśnie takie karty, właśnie takie gry grać jak Wojna, czy Passions, czy Dureń, przepraszam też za tę nazwę, więc... Czy może ktoś słyszał, czy jest jakaś taka aplikacja, albo strona internetowa, która to właśnie niewidomą wersją Kurnika, właśnie z wersją Kurnika dla osób niewidomych, coś takiego, że tak powiem. Może nie musi się to tak samo dokładnie nazywać, wiadomo, ale czy coś takiego, no i najlepiej, żeby to było w języku polskim, ewentualnie w języku rosyjskim. Pozdrawiam.
Z tego co wiem, to kurnik jest dla widzących, ale no jak przetestuję to nie wiem, zobaczę, ale nie wiem, mi się wydaje, że to jest dla widzących.
Witam serdecznie, tak, wiem, kurnik jest dla bieżących, a ja się pytałem, czy jest taka aplikacja dla nas dostępna, która jest odpowiednikiem tego kurnika. Pozdrawiam.
Hej, ja jak byłam mała, taka mała, może jakieś miałam cztery lata, może trzy, może pięć, to pamiętam i też mama mi opowiadała, że lubiłam się bawić radiem. Czym jeszcze? Jakimiś lalkami, miśkami, jak poszłam do przedszkola, to sporo miśków podostawałam, klockami, uwielbiałam się bawić o klocki, to była super zabawa, jeszcze takimi figurkami z jajka niespodzianki, to też była super zabawa. Jakieś... Kiedyś miałam takie... Coś jakby metalowe, okrągłe takie, ni żetony, ni kapsle, nie pamiętam skąd to było. W każdym razie chyba jakieś rysunki tam były, a ja układałam z tego wieże i to też było fajne. Albo jak byłam jeszcze w trzeciej klasie, to wujek dał mi takie drewniane klocki. Jak byłam mała, to miałam też klocki. Były też takie drewniane, ale potem miałam tego więcej, cały worek. I lubiłam siedzieć na klatce schodowej i bawić się, że buduję dom z tych klocków drewnianych, super one były. Czym się jeszcze bawiłam? A chociażby na przykład taka fryga, to taka mała zabawka, igła na... Wróć. Guzik na nitce i super zabawa, uwielbiałam się tym bawić. Przyniosłam to kiedyś do szkoły. To potem każda dziewczyna ode mnie z klasy to chciała. Co tam z klasy? Z grupy, a grupa była większa niż klasa. Więc każda dziewczyna w internecie w grupie mojej chciała mieć frygę. I tak to widzicie wyglądało. Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to będę tutaj opowiadać.
Ja też jak byłem mały bawiłem się różnymi radiami Szkoda tylko, że zawsze się kończyło tym, że były totalnie rozebrane Bo zawsze mnie interesowało co jest w środku A raz doszło do bardzo niemiłej sytuacji Ponieważ jak miałem 6 lat To mój tata był elektrykiem I jakiś pan mu przyniósł radio do naprawy I to było chyba jeszcze z tych starych radii Takich drewnianych Jak dobrze pamiętam Coś mnie podkusiło Oczywiście ja byłem mały Tata gdzieś wyszedł A ja wziąłem to radio Rozebrałem je na części Ono i tak już było otwarte, ale wszystkie kable powyrywałem W środku Także trzeba było to radio potem odkupić Nie był zadowolony Tata jak to zobaczył
Jak się bawiliśmy tą frygą z moimi koleżankami, jak się bawiłyśmy, to bardzo lubiłyśmy ten obracający się guziczek przytykać do różnych powierzchni, na przykład drewno, metal, papier i słuchać tego dźwięku, jak on wydaje. To też było coś...
No to jeszcze powracając do radii, w szczególności jeżeli chodzi o magnetofony, to pamiętam, że chociaż bałem się taśmy, bo się bałem, ale jak mnie coś denerwowało albo coś mi się nie podobało, to celowo po prostu niszczyłem kasetę, a to polegało tylko na tym, że wystarczyło zatrzymać jedną szpulkę i taśmę wciągało. No, pamiętam, że na samym świętym początku, bo niektóre magnetofony miały coś takiego, że jak wciągało taśmę, to wybijało stop. A że ja po raz pierwszy nie wiedziałem, dlaczego mi ciągle wybija stop, włączam stop, włączam stop, włączam stop, nagle otwieram, patrzę, a tam taki sporo kawał taśmy wyciągło. Jak ja wtedy zacząłem uciekać z pokoju? Że taka ciekawostka. A raz mi się tak udało wciągnąć taśmę, że był problem, żeby kieszeń otworzyć od kasety. Bo się cała ta taśma po prostu zawinęła w ten taki... Ona chyba w taki ruronik się jakby zwinęła i cała ta taka jedna szpula była zawinięta w tą taśmę. Ale wtedy to już się tej kasety nie odratowało. Chociaż niektóre kasety to się dało naprawić, bo wystarczyło tylko otworzyć, wyciąć kawałek tej taśmy, co była urwana, tylko no niestety była krótsza. Więc taka ciekawostka.
no ja to specjalnie taśmę z kasety wyjmowałam
A ja się bałem panicznie tej taśmy. Po prostu jak widziałem taśmę, to uciekałem gdzie pieprz rośnie, że tak powiem.
Witajcie. Co do kaset, to ja też byłam taka, że też rwałam taśmę od kasety, ale też pomagałam sobie zębami. A co do zabawek, których się bałam, to była to lalka ze smoczkiem. Boże święty, jakie się jej bałam, a szczególnie wtedy, kiedy baterię się jej czerpała.
No tak, bo wtedy to te dźwięki były różne. Jak baterie padały właśnie w takich lalkach, różnych innych właśnie rzeczach do zabawy.
No z kolei u mnie w dzieciństwie było tak, że też zabawki dominowały dźwiękowe i tak dalej, ale też się eksperymentowało, na przykład ja dobrze pamiętam taki numer, że no kilkakrotnie się powtarzało, ale to było tak, że ja bawiłem się bardzo płytami winylowymi i co mnie najbardziej dziwi, po prostu do tej pory się z tego śmieję, ale robiłem taki numer, że po prostu gryzłem zębami płyty winylowe. No niestety skończyło się to tym, że do tej pory pozostały ślady moich zębów na tych płytach, już tych płyt co prawda nie ma, bo to u dziadka było, ale no odchodziły takie eksperymenty. Jeszcze raz kogoś też siedzenie w szafie, nie to był standard, takie eksperymenty typu siedzę w szafie, udaję, że jadę samochodem albo samolotem, latam albo coś tam, udawanie zabawa w autobus też dla mnie było niestandardne. Zawsze jak otwierałem drzwi, to udawałem, że na przystanku staję i tak dalej, ale co jeszcze było takiego śmiesznego, to to, że żeby obdać po prostu ten realizm tego autobusu, to robiłem taki numer, że po prostu wkładałem do szafy szczotkę elektryczną. I mówiłem na to, że o jest to silnik i udaję, że po prostu włączam tą szczotkę, drzwi zamykam i autobus jedzie, samochód leci. Właśnie robiłem taki numer, że wkładałem te szczotki do szafy i cała szafa brrrrrrr, no właśnie cała szafa kurde jeździ, cała szafa dygotała po prostu, więc to naprawdę było realistyczne moim zdaniem, oddałem tego klimatu takiego. Ale to mówię, do tej pory się z tego śmieję, bo to naprawdę były ciekawe eksperymenty, no nie powiem, ze szczotkami elektrycznymi też, no trochę miałem tych szczotek elektrycznych w domu, więc no... Eksperymenty. Eksperymenty były naprawdę ciekawe i do tej pory się z tego śmieję, bo po prostu, no ciekawie, ciekawie to wszystko wyglądało.