Ankiety

Ośrodki - likwidować, czy nie?

Julitka Polish (polski) 2021-04-01 38 głosów

Witajcie!
Krótko i na temat: Nieudolne, ale zawsze podsumowanie naszej burzliwej dyskusji na forum w grupie Samodzielność Niewidomych.

Zaloguj się, aby zagłosować.

Sign In

Results

38 głosów

Czy ukończyłeś ośrodek szkolno-wychowawczy dla niewidomych?

Tak, wszystkie etapy edukacji (z ew. wyłączeniem przedszkola)
42% 16 głosów
Tak, skończyłem/am podstawówkę, potem emigrowałem/łam do masówki.
18% 7 głosów
Tak, ale po gimnazjum emigrowałem/łam do masówki.
11% 4 głosów
Tak, po podstawówce w masówce przeniosłem/łam się do ośrodka.
18% 7 głosów
Tak, po gimnazjum się tam przeniosłem/łam.
11% 4 głosów

Czy jesteś zadowolony/a z wyboru, którego dokonałeś? Czy raz jeszcze powtórzył/abyś tę drogę?

Tak
42% 16 głosów
Nie wiem, to kwestia mocno dyskusyjna.
42% 16 głosów
Raczej nie.
11% 4 głosów
Nie, zdecydowanie nie!
5% 2 głosów

Jeżeli w powyższym pytaniu zaznaczyłeś/łaś odpowiedź negatywną, uzasadnij swój wybór. Możesz to zrobić także w przypadku odpowiedzi pozytywnej. :)

  • Nie była to zależna decyzja od mojej osoby.

  • Teraz jest coraz więcej różnych niepełnosprawności ale jak bym miał powtarzać te same etapy w tym samym okresie czasu to tak.

  • A. W internacie bywało bardzo różnie, ale nigdy więcej nie zdecydował bym się na to ponownie. Nikogo bym również tam nie posłał. Osłabiają się więzi rodzinne i tracą lokalne często fajne znajomości. Widzący robili co chcieli, a nam biednym niewidomym trzeba było przecież organizować czas, przez co wracałem zmęczony późnym wieczorem. Krzywdy zaznałem również kilkukrotnie, ale nie chce mi się nad tym rozwodzić. Wychowawcy mający niby nauczyć nas żyć siedzieli sobie w świetlicy flirtując i chlejąc kawę albo w ogóle łazili sobie z nie swoimi grupami na spacery bo ładne wychowawczynie były to jak im odmówić. Jedyne, co wyniosłem z internatu, to twardość, pewność, że trzeba walczyć o swoje. Słabsi w internacie zawsze będą mieć źle, będą gnębieni i wyśmiewani. Nie mówię, że w masowej jest również jakoś super, ale mieszka się przede wszystkim w domu. Gdyby nie internat, to ośrodki są nawet sensownym rozwiązaniem. Inaczej było by też, gdyby sam internat składał się tylko z niewidomych, a nie niedowidzacych, widzących i niedorozwiniętych mieszkajacych często na jednym piętrze. Wiele mógłbym pisać o różnych internatowych sytuacjach, zarówno tych negatywnych, jak i pozytywnych, bo przecież zawsze i wszędzie są też wesołe sytuacje, ale to nie na ankietę, bo nie można używać entera i rozdzielać tekstu.

  • Integracja z pewnymi widzącymi jest po prostu nie możliwa.

  • Dopiero po gimnazjum poszłam do szkoły masowej i zrobiłabym tak drugi raz. Cieszę się, że podstawowych przedmiotów i ich brailowskiego zapisu nauczyłam się w ośrodku, na spokojnie, a dopiero potem musiałam się z nimi zmierzyć w masowej szkole.

  • Zaznaczę tylko, że sama nie zdecydowałam, że będę się uczyć w ośrodku.

  • POwtórzyłabym tę drogę, ponieważ uważam, że jest to dobre rozwiązanie przed studiami. )

  • Ponieważ bycie w ośrodku nie stety ogranicza kontakt z rodziną i po pobycie w takim ośrodku jest brak lub znikoma relacja z własną rodziną.

  • Same ośrodki tak, internat nie, szczególnie dla małych dzieci. Może w brew pozorom powinno powstać więcej ośrodków w każdym mieście, ale bez internatu?

  • Po prostu ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. W tamtym momencie nie wyobrażałam sobie podjąć innej decyzji, ale w ośrodku nie było wcale tak super, jak się spodziewałam, że będzie. Nawet same udogodnienia nie były takie, jak się spodziewałam, nie mówiąc już o poziomie nauki

  • też bym wybrał ośrodek chociaż może inny kierunek

  • W sumie to nie wiem, ja chodziłam do ośrodka w Laskach, a puźniej w Łodzi na Dziewanny. I tak poruwnując to w Laskach było więcej minusuw, niż plusuw. A w Łodzi było już trochę lepiej.

  • Było różnie, czasami fajnie, a czasami nie. Generalnie wspomnienia dobre mam

  • Mieszkałem w na tyle dużym mieście, że ewentualna zmiana szkoły nie byłaby problemem.

  • W ośrodku mimo wszystko byłoby mi lepiej.

  • Wiem, że ośrodek nie był dobrą szkołą życia. Będąc w nim i nie mając świata poza nim, ciężko poradzić sobie później, gdy edukacja dobiegnie końca. Prawdopodobnie więcej zyskałabym doświadczenia życiowego i znajomych widzących, idąc np. do masowego liceum, obawiam się jednak, że w praktyce spotkałoby mnie tam to wszystko, co stało się na studiach, a nie były to do końca miłe rzeczy. W wieku licealnym byłam, ok, może dzięki przebywaniu ciągle w ośrodku, gdzie wszyscy mnie znali i rozumieli moją specyficzność, osobą dość dziwną. Myślę, że spotkałabym się z niezrozumieniem kolegów, bo nie dość, że ślepa, to jeszcze jakaś taka dziwna.

Czy uważasz, że ośrodki powinny zostać zlikwidowane?

Tak, najlepiej już jutro! :)
8% 3 głosów
Hm, generalnie tak, ale to nie takie hop-siup.
8% 3 głosów
Gdybyśmy żyli w rzeczywistości alternatywnej z dobrze działającymi organizacjami i inną mentalnością, to może, może... Ale tak to raczej nie!
34% 13 głosów
Nie ośrodki są potrzebne tak czy siak i jeżeli rozwiąże się pewne ich problemy, to będzie git.
39% 15 głosów
Nie. Ośrodki są spoko, niech zostanie, jak jest.
11% 4 głosów

Pytanie z gatunku "krótkich piłek": #Team-Masówka czy #Team_Ośrodek? :)

#Team_Masówka!
26% 10 głosów
#Team_Ośrodek!
39% 15 głosów
Yyyy... A nie ma hasztagu #Jedno_I_Drugie?
34% 13 głosów

Jeżeli jesteś za likwidacją ośrodków, wymień jeden, tylko jeden, kluczowy wg Ciebie argument na poparcie swojej tezy kolejne nie będą rozpatrywane w ewentualnej analizie.

  • Klosz nad głową.

  • Jestem przeciw.

  • Ośrodek w Bydgoszczy na karasińskiej10

  • Ośrodki to getta zwykle usytuowane daleko od szosy.

  • Pobyt z rodziną i życie z nimi.

  • Internat

  • Słyszałam rużne plotki o rużnych ośrodkach, więc trudno mi cokolwiek na ten temat powiedzieć.

  • Zamykanie wszystkich w jednym getcie, gdzie nie mogą poznawać ludzi z zewnątrz i odnajdywać się w nowych trendach kulturowych i jakichkolwiek innych.

  • brak integracji z innymi ludźmi

Jakie znajdujesz zalety ośrodków? Pytanie jest obligatoryjne w przeciwnym wypadku odpowiedź nie będzie policzona.

  • Dokładnie wykształceni nauczyciele pod względem możliwości nauczenia w jaki sposób przyswajać wiedze jeśli jest się na krawędzi pomiędzy niedowidzeniem a całkowitą ślepotą. Czy jest potrzebny tryb mieszany powiększenie z podświetleniem czy już może jednak lepiej brajl a może jednak łączone synteza mowy i linika.

  • No niee poza studiami też trudne slowa D 1 nauka orientacji oraz przedstawienie różnych pomocy dydaktycznych to jest bardzo, bardzo mocna zaleta. 2 uprawianie sportu. 3 posiadanie nauczycieli z doświadczeniem jak uczyć, w sporcie, tańcach to najbardziej chyba widać, ale w matematyce zapewne też.

  • A. Dostępne materiały, dostępna przestrzeń, poznanie osób niewidomych. Z innej strony, Elten mógłby być takim ośrodkiem, bo powyższe zalety się zgadzają, chociaż jakby forumowe wojenki były na żywo, lała by się krew xD

  • Ludzie z podobnymi problemami, więc nie ma tej dziwnej alienacji przez wzrok

  • Większy dostęp do materiałów i pomocy naukowych dostosowanych do potrzeb, nauczyciele są, a przynajmniej powinni być, specjalnie wykształceni w taki sposób, aby potrafili uczyć osoby niewidome i słabowidzące, poza tym w ośrodkach jest też sporo zajęć rewalidacyjnych, pomagających niewidomym się usamodzielnić.

  • Przystosowanie materiałów dydaktycznych do wzrokowych możliwości ucznia.

  • No rodzice cię nie atakóją w domu w internacie bezpieczniej.

  • Materiały dydaktyczne, pomoce, wycieczki.

  • Ośrodki kładą większy nacisk na rozwój sprawności fizycznej, w masówce zdarza się, że niewidomi są zwalniani z WFu.

  • Nauka dostosowana do osub niewidomych

  • W Łodzi w przeciwieństwie do Bydgoszczy było całkiem spoko, chodź słyszałem, że w internacie też nie było zawesoło.

  • Można się dowiedzieć sporo o udogodnieniach, np. technologicznych. to, czy w samym ośrodku się je stosuje, to już inna sprawa

  • Uwolnienie się od rodziny i możiwość samodzielności.

  • możliwość nauki w mniejszych grupach i szybsze zawieranie znajomości

  • Można nieraz znaleść osoby, które mają zainteresowania takie jak my. Chodzi mi o sprawy stricte dostępnościowe. po za tym, nauka orjentacji raczej będzie profesjonalniejsza w ośrodku.

  • Według mnie to w żadnych ośrodkach nie ma dyżuruw oprucz Lasek. I w szkołach policealnych nie ma żadnych zajęć dodatkowych.

  • Łatwiejszy dostęp do materiałów i możliwość wybudowania sobie modelu pracy już po ewentualnej migracji. Tzn. notacja, pomoce naukowe itd.

  • Można się wiele nauczyć, poznać nowych ludzi, choć pewnie w masówkach też się da.

  • Lepsze przystosowania jeżeli chodzi o materiały dedaktyczne i rekreacyjne.

  • zaletą jest dostosowany do uczniów tryb nauczania

  • można zdobywać swoje zainteresowania

  • Raczej dobre przygotowanie do nauczania niewidomych, brak problemu z przyjęciem kogoś, komu w masówce się nie udało, pomijam kwestie dodatkowych niepełnosprawności i niedostosowań społecznych, wymiana poglądów i doświadczeń z innymi oraz możliwość nawiązania sporej liczby znajomości pomocnych w późniejszym życiu.

  • Nauczyłam się tam przede wszystkiem tego, jak się uczyć. Pracują tam ludzie wykształceni do tego, aby kształcić osoby niewidome. nie znaczy to, że nie popełniają błędy, ale tyle, ile się od nich nauczyłam, nie nauczyłabym się w szkole masowej. Pochodzę z małej miejscowości na północy polski i gdybym te dwadzieścia lat temu tam została, nie umiałabym nic.cują tam

  • Dostosowane zajęcia, jesteśmy wszyscy w miarę równi, brak problemów z akceptacją w grupie

  • Doświadczenie nauczycieli i wychowawców w pracy z niewidomymi i słabowidzącymi, oderwanie od nie raz nadopiekuńczej lub nie umiejącej sprostać swoim zadaniom rodziny i konieczność nauczenia się funkcjonowania w większej grupie. Poza tym bedąc w ośrodku, trzeba pracować za siebie i na siebie w sensie współżycia społecznego. Trzeba nauczyć się radzić sobie wśród ludzi, bo nie można uciec i skryć się u mamusi.

Jakie znajdujesz wady ośrodków? (Pytanie j.w.)

  • Zamknięte i że żyje się jak pod kloszem, nie są koedukacyjne w większości, mają zbyt mały teren wybiegowy tzn. gdzie można spacerować i wyrwać się na chwile z marazmu nauczania.

  • 1 daleko od domu, 2 w niektórych zatrudnianie bardziej po znajomościach. 3 blokowanie wyjść puki się nie ukończy kursu orientacji nawet po 18 roku życia. 4 jakieś odizolowanie od widzących.

  • A. Jak wyżej.

  • W ośrodkach, jak w każdych środowiskach niewielkich, z małym kontaktem z innymi szkołami / grupami, powstaje czasem dziwna, zamknięta mentalność. Wszyscy wszystkich znają, co może być plusem, bo jest indywidualny kontakt z uczniem, ale może też być minusem, bo jednak znajomemu łatwiej coś odpuścić. Jeżeli nauczyciele i wychowawcy nie zadbają o samodzielność niewidomych, wychowankowie są tam przyzwyczajani do ciągłej pomocy i opieki, co nie będzie miało miejsca w dalszym życiu. Poza tym niewidomi, przyzwyczajeni do tego, że wokół nich są osoby tylko takie, jak oni, czasami zapominają, jak to jest żyć w społeczeństwie widzących. W otwartym świecie nie każdy zrozumie nasze wewnętrzne żarty, nie każdy od razu będzie wiedział, jak pomóc, a także nie każdy zignoruje nasze dziwne zachowania, przyzwyczajenia, czy blindyzmy. Będąc w ośrodku rzadko mamy okazję wyjść do świata, współpracować lub integrować się z widzącymi, co może być szkodliwe dla rozwoju społecznego, a także w pewnym sensie, dla samodzielności.

  • Oderwanie od rodziny.

  • Zamykanie się na ludzi, mniejsza samodzielność w wypadku nie których osób.

  • Zdecydowanie niższy poziom nauczania.

  • Z dala od rodzinnego domu większość uczniów.

  • Internat i brak jakiejkolwiek pieczy nad wychowawcami/ nauczycielami.

  • Przebywanie ciągle z tymi samymi osobami, wychowanków nie uczy się, jak współistnieć z widzącymi, jak walczyć o swoje.

  • brak osób pełnosprawnych takie ośrodki powinny być integracyjne jak studium

  • Pakowanie osób zdrowych z tymi raczej niezbyt na 1 wózek

  • Wady według mnie są takie, że np. w Laskach nie ma na nic czasu, bo są dyżury i zajęcia.

  • Nie mamy po pewnym czasie o czym gadać, bo jesteśmy tak małą społecznością, że każdy wszystko wie

  • Przestrzeganie regulaminu, więce na tę chwilę mi nie przychodzi.

  • Poluzowanie więzów z rodziną, zwłaszcza jeśli jest on oddalony o wiele kilometrów.

  • brak integracji ze zdrowymi ludźmi

  • Brak integracji z widzącymi rówieśnikami, bardzo często utrata kontaktów nawiązanych w dzieciństwie z podwórkowym teamem, dość często spore trudności w nawiązywaniu znajomości w życiu dorosłym, brak umiejętności rozwiązywania problemów spowodowana brakiem takiej konieczności w ośrodkach.

  • Zamknięcie na świat. Trochę jest tam za ciasno.

  • Mieszkanie daleko od domu, jeśli w internacie

  • Zamknięcie na świat zewnętrzny i jednocześnie hermetyczność środowiska i dopływ wszystkiego, co demoralizujące, że tak powiem, kanałami. W ośrodku nauczysz się najprawdopodobniej dość szybko pić, palić, kląć i robić wszystko co chcesz tak, żeby tylko wychowawca nie widział, a drugą stroną medalu jest nie raz rygorystyczne lub odwrotnie - zbyt olewcze podejście wychowawców do regulaminów, które są niezbyt życiowe. Jednym słowem ośrodek, a przynajmniej internat, nie bardzo uczą jak żyć, poza umiejętnością dopasowania się do przepisów i jaką taką wiedzą jak radzić sobie w większej grupie.

A teraz zalety masówek. :)

  • Większa styczność ze społeczeństwem które nie ma poroblemów ze wzrokiem.

  • 1 blisko domu, 2 dorastanie wśród widzących, pod warunkiem że są normalni D 3 uczenie się jak funkcjonować gdy nie wszystko jest dostosowane, chociaż z drugiej strony czasami jest to bez sensu bo ktoś wymyślił już koło.

  • what masks

  • A. Bliskość domu, łatwa możliwość zmiany, nauczenie się życia, spotkania z lokalnymi znajomymi.

  • Jeżeli dobrze trafimy, to integracja z widzącymi. Niezależnie, czy trafimy dobrze, mamy możliwość nauczenia się współpracy z większą ilością osób, uczymy się pracy w większej grupie, mówiąc wprost przyzwyczajamy się również do tłumu. Jeżeli nauczyciele nam tego nie uniemożliwią, uczymy się też samodzielności, bo w masówce nie każdy będzie tyflopedagogiem, nie każdy od razu zrozumie. Przez to nauczymy się nie tylko, jakie mamy potrzeby, ale i jak je tłumaczyć.

  • Lepsza integracja z widzącymi.

  • Nauka większej samodzielności, mniejsze zamykanie się na ludzi.

  • Wyższy poziom nauczania, nauka w środowisku lokalnym.

  • Blsiko domu intergracja z widzącymi

  • Stały kontakt z rodziną i najbliższymi, szczegulnie jako małe dziecko. Nie wykluczone wcale, że do szkoły nie pójdziemy z dzieciakami, z którymi znamy się od najmłodszych lat.

  • Funkcjonowanie wśród widzących. Jeśli znajdziesz znajomych w masówce, a mieszkasz w mniejszej miejscowości/na osiedlu, masz szansę, że w wakacje będziesz mógł spotkać sie z kimś na żywo a nie tylko pojechać do znajomych z ośrodka, z którymi spędzasz cały rok

  • można zgubić się w tłumie i większa ilość znajomych pełnosprawnych

  • Integracja z dużą ilością osób

  • W masuwce nigdy nie byłam.

  • Możliwość poznawania nowych osób i uczenie się na równym poziomie

  • Wyksztaucenie zaradności, asertywności i uodpornienie się na niektóre sytuacje.

  • nie dostrzegam

  • Potencjalne utrzymanie kontaktów z kumplami z podwórka, obserwacja więc i nauka rozwiązywania problemów czekających w dorosłym życiu, możliwe mniejsze problemy z integracją w społeczeństwie no i dużo większa rola w wychowaniu, co akurat nie zawsze jest zaletą.

  • Spotykasz się z "normalnymi"ludźmi i stoisz przed takimi samymi problemami, co oni.

  • W moim przypadku brak

  • Bliskość domu rodzinnego, znajomi z okolicy, możliwe dostosowanie sobie sposobów pracy, które będą optymalne i być może ktoś z doświadczeniem nie podpowiedziałby ich, bo ich nie wymyślił, a przede wszystkim dostosowanie się do funkcjonowania w widzącym szerokim świecie stopniowo i pracowanie od początku lub przynajmniej któregoś ze wczesnych etapów nauki w taki sam sposób, w jaki będzie się pracować na studiach czy jakimkolwiek kursie w przyszłości.

I wady masówek. :)

  • Zerao hamulców, taka nieco dżungla gdzie silniejszy zwycięża. Zero litości.

  • 1 wykluczenie z w-f 2 mocne angażowanie rodziców w pomoc dziecku, 3 gorsze uczenie orientacji, 4 w razie nadopiekuńczych rodziców po prostu przewalone, bo sobie możesz mieć znajomych, ale samego cię nie puszczą. 5 przepychanie z klasy do klasy bo niewidomy niech sobie skończy klasy, nie w każdej masówce to oczywiście występuje. 6 poczucie bycia gorszym od widzących bo np. nie możemy z nimi się we wszystko bawić

  • a. Częsty brak materiałów, niewiedza nauczycieli, brak orientacji(Chociaż w ośrodku nic mi ona nie dała).

  • Dla niektórych zbyt duże tempo pracy, przy czym wcale nie musi chodzić o wolną naukę, ale np. o to, że dużo łatwiej coś przepisać z tablicy niż mieć non stop dyktowane i wystukiwane w brailleu. Mogą zdarzyć się nauczyciele, którzy będą ucznia przepychać z klasy do klasy, byle nie było problemu, albo przeciwnie, tacy, którzy potrzeby niewidomego w ogóle zignorują. Teoretycznie warto by było też wspomnieć o tym, że przebywanie ucznia na przerwie, na zatłoczonym korytarzu, tym bardziej ucznia niesamodzielnego i jeszcze nie do końca ogarniającego, co się wokół niego dzieje, może być trochę niebezpieczne. Ludzie biegają, nie patrzą gdzie idą, przepychają się... już nie mówię o tym, że w czasach młodszych klas mogą się zdarzyć jakieś złośliwe przepychanki. Możliwość wystąpienia jakiegoś dokuczania czy przemocy wobec niewidomego już w ogóle pomijam, bo to sprawa dość ekstremalna, aczkolwiek nadal czasami mająca niestety miejsce.

  • Trudności w zaspokojeniu potrzeb ucznia z wadą wzroku.

  • Brak pomocy, materiałów, często brak zrozumienia.

  • Problem z WFem.

  • Brak rówieśników i problem z dostosowaniami pomocy naukowych

  • Pewnie brak tych nieszczęsnych materiałów naukowych.

  • W podstawówce odczuwałam brak materiałów i ogólnie konieczność cięższej pracy niż inne dzieci

  • nie ma wad, czy to że jestem za ośrodkami oznacza że jestem przeciw masówką

  • tempo pracy dostosowane do większości i słapsi muszą się dostosować

  • Jak ktoś potrzebuje pomocy w cyzmś, jest raczej tak, że nauczycieli jest max 1, 2, i nie mogą poświęcać całego czasu jednej osobie

  • Podobno w masuwce widzący dokuczają niewidomym.

  • Ewentualne wysmiewanie się kolegów z nas, problem z odnalezieniem się, często potrzeba pomocy nauczyciela wspomagającego

  • Brak idealnego dostosowania materiałów dedaktycznych, budynki zwłaszcza te starsze nie mają oznaczeń przed schodami ani kolorystycznych, nie mówiąc już o guzkach czy rynienkach.

  • mnóstwo

  • Ryzyko odrzucenia przez rówieśników, możliwość przepychania przez nauczycieli z klasy do klasy zwłaszcza, gdy rodzice nie interweniują, potrzeba poświęcenia znacznie większej ilości czasu na przyswojenie materiału z uwagi na niedostosowanie systemowe jak np. brak e-podręczników, kserówki na lekcjach, czasem brak info o tym, co się na tablicy dzieje itd. Znaczna większa praca rodziców, co również nie zawsze jest możliwe.

  • Nauczyciele nie zawsze kumają to, że nie widzisz, że to łączy się z tym, że nie spiszesz z tablicy, nie narysujesz rzutu graniastosłupa sześciokątnego albo nie opiszesz postaci Stańczyka z obrazu Jana Matejki.

  • Mi było bardzo źle. 0 kontaktu z ludźmi, nauczyciele egzekwujący materiał, a nie oferujący żadnej pomocy itd.

  • Nie raz konieczność tłumaczenia wszystkim razem i każdemu z osobna co właściwie takie dziecko może, czego nie może, a co powinno. W każdą z wymienionych wyżej stron mogą się rozwijać wśród nauczycieli i uczniów zachowania nieodpowiednie. No i po prostu nie będzie pełnej akceptacji w masówce, dopóki nie zyskamy akceptacji społecznej.

Jeżeli jesteś zwolennikiem likwidacji ośrodków, jakie widzisz rozwiązania alternatywne?

  • Szkoły integracyjne ale z doświadczonymi nauczycielami.

  • nothing

  • Nie uważam, żeby likwidacja ośrodków była dobrym rozwiązaniem. Przy obecnej świadomości, a raczej nieświadomości, społecznej, to nie może zadziałać.

  • Nie jestem, ale WYdaje mi się, że rozwiązaniem mogłoby być stworzenie klas w szkonictwie masowym dla osób z daną niepełnosprawnością np. wzroku.

  • Nauczanie zintegrowane.Osoba niewidoma jeśli sobie nie radzi, społecznie może skorzystać z pomocy pedagoga lub psychologa szkolnego.Nauczyciele uczący osobę niewidomą powinni mieć dostęp do metodycznych kursów tyflopedagogicznych.

  • Szkoł ymawoe z wykształconą kadrą która umie uczyć osoby niewidome

  • Bardziej dostosowywać szkoły integracyjne.

  • Niech wszyscy się przeniosą do masuwek.

  • Organizacje, w których niewidomi mają załóżmy dwie godziny raz w tygodniu na ogarnięcie wszystkiego co związane z nauką i radzeniem sobie przez niewidomych

  • przedewszystkim takie ośrodki nie współczyniają się do integracji ludzi z osobami niepełnosprawnymi a taka integracja jest wręcz wskazana

  • Nie należę do zwolenników, ale znam kogoś kto po obserwacjach otoczenia wymyślił tak poradnia, nauczanie indywidualne w omu, a kilka lekcji w tygodniu z klasą. Ja się nie zgodzę, choćby dlatego, że wtedy nie bierze się pełnego udziału w życiu szkoły i tak naprawdę wszędzie jest się gościem.