Mnie strasznie irytuje maniera youtubowiczów, którzy nagrywają filmy, przepisy, relacje czy co tam innego i uparcie wypowiadają bardzo wyraźne ę na końcu czasowników i rzeczowników zwykle w bierniku. Tego już dawno się nie robi. Przecież wystarczy włączyć telewizję lub radio, by stwierdzić, że nikt nie mówi, biorę paprykę, i kładę ją na miskę. Okrooooopne. Że o nieśmiertelnych zdrobnieniach nie wspomnę. Bierzemy jabłuszka, ścieramy je na tareczce i dodajemy szklaneczkę cukru brrrr
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
Klejnociki po wójaszku... Doktorek Hunk uważa, że łżesz jak piesek, ale mimo to kupimy ten kamyczek, za pół cenki. Po moim trupku!!! Sześdziesiątosiem grosików, to najniższa staweczka na ryneczku. W Heyah na zawsze fajniutko. Wejście kurka smoczka. --Cytat (MonikaZarczuk): Mnie strasznie irytuje maniera youtubowiczów, którzy nagrywają filmy, przepisy, relacje czy co tam innego i uparcie wypowiadają bardzo wyraźne ę na końcu czasowników i rzeczowników zwykle w bierniku. Tego już dawno się nie robi. Przecież wystarczy włączyć telewizję lub radio, by stwierdzić, że nikt nie mówi, biorę paprykę, i kładę ją na miskę. Okrooooopne. Że o nieśmiertelnych zdrobnieniach nie wspomnę. Bierzemy jabłuszka, ścieramy je na tareczce i dodajemy szklaneczkę cukru brrrr
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Według mnie zdrobnienia są fajne, chociaż czasem u tego, co je wypowiada brzmią, jak rozmowa przedszkolaka, ale mimo to mnie się one podobają i nawet sympatyczne są.
Ej, no ale przecież zdrobnionka są fajniutkie. Swoją drogą, jakiś reportaż o mowie krakowskiej oglądałam. Mówili, że tak zdrabniają wszystko Krakowianki, gdy chcą poderwać chłopa. "Powieś kurteczkę na wieszaczku", "chodź, wypijemy herbatkę" itp.
Końcowe ę w bierniku mogą i mają obowiązek mówić tylko lektorzy języka polskiego, wykładający na uniwersytecie, aby obcojęzyczny student zaczął rozumieć. -- (MonikaZarczuk): Mnie strasznie irytuje maniera youtubowiczów, którzy nagrywają filmy, przepisy, relacje czy co tam innego i uparcie wypowiadają bardzo wyraźne ę na końcu czasowników i rzeczowników zwykle w bierniku. Tego już dawno się nie robi. Przecież wystarczy włączyć telewizję lub radio, by stwierdzić, że nikt nie mówi, biorę paprykę, i kładę ją na miskę. Okrooooopne. Że o nieśmiertelnych zdrobnieniach nie wspomnę. Bierzemy jabłuszka, ścieramy je na tareczce i dodajemy szklaneczkę cukru brrrr
Na fonetyce, mowieniu i w ogóle wszędzie uczą mnie, że "ę" na końcu wyrazu się nie wymawia, że to błąd, że nie wolno, aprawdziwego polonistę serce boli, kiedy słyszy coś takiego.