Moje papiery gdzieś zaginęły, które złożyłem, obecnie złożyłem je ponownie, pierwszego lutego mam spotkanie z psychologiem, instruktorem orientacji i trenerem psów, później z tego co wiem jak wszystko dobrze pójdzie to od marca szkolenie z psem.
Wczoraj byłem naszkoleniu czy też raczej rozmowach wstępnych w sprawie psaprzewodnika. Była tamrozmowa z psychologiem, test orientacji i rozmowa z trenerem, spacer z psem. Chyba na początku marca mają być szkolenia teoretyczne z weterynarzem, trenerem i tak dalej. Później oczekiwanie na psa. Jest szansa,że dostanę go jakoś na wiosnę, maj może czerwiec, dokładnie nie wiem. Jeżeli nie bo okarze się, że z tej grupy psów co terazsą żaden do mnie nie pasuje to niestety dopiero pewnie na jesień.
W warszawie nie wiem ile, ale wiem, że jest szansa na ten pierwszy termin. Muszę powiedzieć, że wczoraj byłem bardzozaskoczony, zawsze uważałem,że chodzę raczej szypko a tu okazało się, że był taki pies, który chodził szypciej o de mnie i trzeba było ko zpowolnić.
Ja o staraniu o psa przewodnika myślę już od dawna. Rozważam mocno za i przeciw, bo przede wszystkim nie chcę zrobić zwierzęciu krzywdy. Tym niemniej na pewno to zrobię, tylko jeszcze nie wiem, kiedy dokładnie. Ale może nawet w tym roku kalendarzowym. U mnie niestety występuje duży problem z metrażem, bo na naszych 30 metrach taki labrador jednak miałby ciężko i zastanawiam się, czy się nie wstrzymać do przeprowadzki, a z drugiej strony boję się, że dofinansowanie na psa się skończy i będzie o wiele trudniej pozyskać nowego.
Ja bym się nie wstrzymywał, to, że robi się szkolenie i wysyła ankietę to nie znaczy, że psa dostanie się od tak po miesiącu czy dwuch, można czekać i rok.
No i grunt żebyś miała miejsce dla psa, żebyś gdzieś dała mu legowisko, ja bym się zgłaszał, bo rok to raczej minimum. No, ale musisz sama i tak ocenić warunki, jsteś aktywna, więc pies by miał co robić z tobą.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Powiem tak, jak wczoraj widziałem jedną klatkę dla psa to była bardzo mała, wszędzie idzie ją w stawić. Druga była trochę większa, ale to i tak wszystko jest w granicach metra szerokości i jakieś 50 60 centymetrów szerokości
No dobrze, a co jeśli jesteśmy posiadaczami małego mieszkania i nie będziemy się z niego wyprowadzać, bo jest nasze? Rozumiem, że w takiej sytuacji psa raczej nie dostaniemy, tak?
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
This site uses cookies to enhance your experience.