Aha, czyli jednak zostajemy przy braillu. To zapytam inaczej, jak w takim razie nie zostać anaalfabetą bez brailla? -- (Zuzler): W zasadzie wcale się nie da napisać tak bardzo na szybko, jak widzący długopisem, ale łątwo można to osiągnąć w dwóch wypadkach: gdy masz pod ręką komputer i możesz natychmiastowo włączyć NOtatnik lub rzeczywiście, gdy na szybciutko wyciągniesz sobie tabliczkę, dłutko i kawałek papieru i potrafisz nimi się szybciutko posłużyć.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Brajl, ciekawy temat. Sam znam, umiem pisać i czytać (choć mistrzem prędkości w czytaniu nie jestem). Mam optymistyczne nastawienie do przyszłości tego pisma. Zgodzę się, że jesli ma szanse przetrwać to w formie elektronicznej lub takiej, której jeszcze nie znamy. To pismo jest niezagrożone dopóty dopóki będą istnieć jacyś jego użytkownicy i propagatorzy. Brajla na papierze w czasach przyszłych przyrównałbym do obecnej sytuacji pisania listów prywatnie: kto lubi, będzie tą sztukę pielęgnował, a inni zdadzą się całkowicie na wynalazki elektroniczne. Nie oceniam tutaj, który sposób jest lepszy. Natomiast sama znajomośc pisma jest dla mnie kluczowa. Pojawiły się tutaj pomysły, by np. zmniejszyć odstępy między kropkami. Można też myśleć by próbować iśc w większą liczbę kropek w znaku itp. To jest już zbadane i obecny rozmiar sześciopunktu czy ośmiopunktu jest tym optymalnym. Mniejszego po prostu palce człowieka nie przyswoją albo spowolnią odczyt. Tak samo badany był potencjał wypukłych, malutkich liter czarnodrukowych (nazywa się to pismo kleina, jeśli się nie mylę). Taki sposób również odpada, gdyż czas konieczny do poświęcenia na przyswojenie kształtu litery jest nieekonomiczny do tempa odczytu. I badano to na różne inne sposoby. To co jest, na tą chwilę nie ma lepszej alternatywy. Mamy więc najlepszy możliwy sposób zapisu i bezwzrokowego odczytu. Rzeczywiście drukowanie książek wyszło z mody wraz z pojawieniem się takich fantastycznych wynalazków jak monitory i notatniki brajlowskie. Teraz kwestią problematyczną jest ilość tekstu możliwa do zaprezentowania w jednym czasie. Tak jak i koszty uzyskania takich technologii, by ceny nie rosły w zastraszającym galopie wręcz. Przewinął się tędy również temat kontrakcji w zapisie. Niestety kiedy systemy pisma były tworzone, działania były prowadzone dośc regionalnie, ale też bardzo duże znaczenie mają same alfabety danego języka. U nas mamy nasze ogonki, w języku francuskim nie mają litery w, a Niemcy używają umlautów. Pamiętajcie, że do dyspozycji jest tylko 64 kombinacje, lub co najwyżej 256 w przypadku zapisu ośmiopunktowego. Na ile mi wiadomo nie udało się dojśc do porozumienia na tyle, by ujednolicić system zapisu. I choć kontrakcja dla alfabetu w języku polskim powstała również, w jednym miejscu jej uczono, w innym nauczanie zatrzymało się na stopniu podstawowym, jeszcze inni próbowali wymyślić coś lepszego. Przez brak porozumienia system się, mówiąc kolokwialnie, porozwalał i nie awansował tak jak w innych krajach. A szkoda, bo skoro kontrakcja pozwala na zapis dwóch znaków jako jeden, a dziesięcioliterowego wyrazu w czterech znakach, to to się robi skrót iście telegraficzny i objętość jak i potrzeba jej zmniejszania... cóż: maleją :)
Cieszę się, że znalazłem tutaj ludzi, którym ten temat nie jest obojętny, którym zależy na rozwoju brajla. Myślę,że jeśli mógłbym się jakoś przyczynić do rozwoju tego alfabetu, z chęcią zostałbym pracownikiem tej dziedziny, a nawet i wolontariuszem.
Jeśli tekst był choć raz przeczytany wcześniej, potrafię go powtarzać w miarę naturalnie, czytając kawałek po kawałku syntezą. Czasem wymaga to lekkiego sformatowania go, żeby części długich zdań znajdowały się w osobnych linijkach, ale to się da zrobić.
Jeśli mam odczyt, powtarzam go sobie wystarczająco wiele razy. To samo ze śpiewem. Zresztą, w moim wypadku z brajlowską wersją byłoby dokładnie tak samo. Nie dukam sylaba po sylabie, ale i nie czytam szczególnie płynnie. Zresztą, z przykrością muszę to powiedzieć, niestety osób, które płynnie czytają brajlem nie znam wielu. Przynajmniej w moim wieku.
Ja chyba potrafię. Skoro ogarniam czytelniczy wolontariat na równi z widzącymi, a nawet niekiedy i lepiej. Właśnie a popos wolontariatu nie wyobrażam sobie nie mieć pod palcami kwestii do przeczytania. Można się uczyć roli na pamięć tylko po co? Dla jednego razu?
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Co prawda nieznanego tekstu przelecieć palcami jak wzrokiem za bardzo się nie da, tak po całości strony lub dwóch, natomiast prędkość czytania równa dotykiem jak oczami jest możliwa. Znam osobiście takie przypadki.
Nie. czytamy jednak wolniej i tu się nie ma co czarować, ot choć by dlatego, że jesteśmy w stanie opuszkiem ogarnąć literę i więcej czasu zajmuje synteza nieznanego tekstu. Jednak, jak go "Naczytamy" jesteśmy w stanie dorónać poziomem widzącym.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Przyszłość? Matma, i matma. To nic, że niewidomki będą niedługo (wszyscy) zapisywać matmę w lateX, ale linijeczka zawsze spoko. Do korekty tekstu też linijeczka zawsze spoko, do oznaczeń miejsc itp. itd. Brajl nie wymrze, bo to w tej chwili najszybsza metoda wpisywania na ekranach dotykowych i nikt lepszej nie wymyśli.
ENFP
This site uses cookies to enhance your experience.