Transcription
Brat miał kiedyś taką fazę, że wszystko z keczupem, nawet takie te paluszki słone, te wiertule, to też maczał w keczupie.
Brat miał kiedyś taką fazę, że wszystko z keczupem, nawet takie te paluszki słone, te wiertule, to też maczał w keczupie.
No co do placków ziemniaczanych, to ja też w sumie mały jadłem i teraz jem. Nieważne z cukrem, bez cukru, ze śmietaną, nie ze śmietaną, no to tak naprawdę wszystko się zje, jeżeli chodzi o placki ziemniaczane.
Jeśli chodzi o ketchup, to w dzieciństwie go nie lubiłem w ogóle i teraz też za nim nie przepadam.
Co do mięsa w czekoladzie, to ja słyszałam o kurczaku w czekoladzie, no i w sensie z sosem czekoladowym, no i również słyszałam od mojej kierowcy przepis, bo kiedyś w telewizji była, że ona robiła kurczaka w kawie, słuchajcie, no zrobiła kawę sypaną czy rozpuszczalną i tego kurczaka bodajże oblała kawą, no i go zapierdoliła. Nie wiem jak to smakowało, ale może to być dobre, nie wiem. Także mięso z czekoladem lub kawą no może być.
A jak byłem mały, to potrafiłem wziąć słoik z musztardą i po prostu normalnie jeść łyżeczką musztardę. Cukier jadłem, no cukier to ja nałogowo, jak byłem mały, to ja cukier nałogowo jadłem. Jak nic nie było słodkiego w domu, to ja cukier to nałogowo jadłem. Zawsze stołowa łyżka. Był taki duży pojemnik z cukrem, babcia miała, taki duży plastikowy. Stołowa łyżka i jak nie było nic słodkiego w domu, to się cukrem zajadałem. To było, można powiedzieć, nałogowe jedzenie cukru.
Nie no, cukier to ja też, ale pamiętam, że jak byłam mała, to babcia kupiła nutellę i ja oczywiście z łyżeczką wzięłam ten słoik i zaczęłam, słuchajcie, jeść. A tak jadłam długo, aż zjadłam w końcu cały słoik, a się pytali, dlaczego nie ma nutelli. A ja siedziałam sobie cichutko.
No to jeżeli chodzi o mi, to ja w młodości potrafiłem zjeść całą cukierniczkę palicuku. A czasami nawet zdarzały się sytuacje takie, w których po prostu sobie brałem kromkę chleba i chleb jadłem z cukrem po prostu. Bo tak mu się coś wdurało.
Uff, nie wyobrażam sobie kurczaka z kawą, łeb, na samą myśl mi się zrobiło słabo, no cóż, różne są smaki, różne dziwne połączenia, tak jak powiedziałam kiedyś, no cóż, placki ziemniaczane ze śmietaną uwielbiam, z cukrem nie, niekoniecznie.
No to z kolei, tak a propos cukru, jeszcze tutaj wspomnę, że ja potrafiłam zjeść łyżkami od zupy, nie? Takimi stołowymi, właśnie cukier, z cukiernicy, babcia się wkurzała oczywiście, bo kto cukier wyjadł? No a co do kurczaka, w sumie z kawą byłoby ciekawie, skoro można zrobić kurczaka w piwie, w sensie jakbym mało tego jadła, a dlaczego by nie z kawą, trzeba kiedyś spróbować.
Nie słyszałem o czymś takim jak kurczak w piwie i w ogóle ja pierwszy raz coś takiego słyszę z tego co tutaj mówisz, ale no mogłoby to być jakieś ciekawe doświadczenie generalnie. No co do cukru to ja tak właśnie tak jak mówisz, ja też tak właśnie wózeczkami ten cukier jadłem i też właśnie takie wpadki czasami się dzięki temu zdarzały. I no tak to wyglądało i cóż no, ale w końcu potem człowiek dorósł no i cóż trzeba było w pewnych aspektach dorosnąć no i cóż. Ale tak jak tutaj o tym rozmawiamy to dużo rzeczy mi się wydarzyło. To się właśnie przypomina i no i cóż, szkoda, że pewne rzeczy już nie mogą wrócić z dzieciństwa jeżeli chodzi o smokołyki. Chociaż powiem wam taką ciekawostkę, bo teraz sobie też o tym przypomniałem, że wczoraj będąc na spacerze no to była taka właśnie sytuacja moi państwo, że... Drodzy państwo, że poczułem taki zapach gumy z dzieciństwa. I nie potrafiłem jednoznacznie zberwować, ale to chyba była mamba. Więc to też mnie przypomniało, że przecież to kiedyś się próbowało. No ale, stare dzieje.
Jest coś takiego jak kurczak w piwie, też o tym słyszałem, tylko nie jadłem tego, ale jest coś takiego, tylko nie wiem jak to się chyba kurczaka się w piwie jakoś tak oblewa czy coś, nie wiem, ale słyszałem o czymś takim jak najbardziej. No co do cukru, no to też właśnie tak łyżeczkami i tak zawsze babcia się wkurzała, mama się wkurzała, że ja ten cukier jadłem. A ostatnio jeszcze będąc na Lesznie gdzieś w lipcu czy koniec czerwca, też chyba jakoś tak potrzebowałem czegoś słodkiego, to chyba z parę kostek cukru zjadłem. Więc też coś takiego było, że po prostu potrzebowałem czegoś słodkiego i parę kostek cukru się zjadło. Ale no to to już nie, to co kiedy, że cukier łyżeczkami, no ale czasami się zdarza jak nie ma nic słodkiego. A... Rzeczywiście coś mi się chce słodkiego, to czasami kostki cukru zjadałem. Czy na Lesznie byłem, czy jeszcze w Ząbkach. No bo tu na Mokotowie jeszcze, jeszcze nie, nie jadłem cukru w kostkach. Chociaż wszystko jest przede mną.
Nie no, cukier w kostkach też próbowałem, akurat. Ale osobiście jakoś cały czas, jeżeli miałbym wybierać między zwykłym cukrem, a cukrem w kostkach, to wybrałbym zwykły cukier. Jeszcze kiedyś próbowałem słodzik gorzki jak diabli. Wiadomo, że jak się wrzuci słodzik na przykład do kawy, no to w tym momencie jest słodka kawa, tak? Chociaż wypił cukrem, no ale tak próbowałem. No i takie to sobie.
Kurczak smażony na butelce z piwem, w sensie przekręcasz butelkę i masz kurczaka i no, nie wiem jak to do końca się robi, bo nie robiłam tego sama, w każdym razie słyszałam, że takie coś można.
No tak. A jak będę miał okazję, to kiedyś będę chciał to spróbować.
No co do cukru w kostkach, ja na przykład wolę cukier w kostkach niż zwykły, gdyż nawet po prostu przy zwykłym słodzeniu on się tak nie rozsypuje, potem nie jest nasypiony cukrem, wszędzie tak jak wczoraj robiłem sobie kawę i trochę niestety cukrem nasypiłem, potem miałem trochę sprzątania, no jednak cukier w kostkach jest lepszy, gdyż po prostu nie nasypimy tym cukrem na około lewo i prawo. No wiadomo, że raz po słodze dobrze, tak jak dzisiaj, ale wczoraj no niestety trochę nasypiłem tym cukrem.
Zdecydowanie tak Cukier w kostkach jest wygodniejszy Jak dla niewidomego zresztą Bo nie musimy Kontrolować czy rozsypiemy czy nie A właśnie w takim cukrze normalnym to No niestety musimy więc Ja też bym preferowała cukier w kostkach Natomiast, no tak, jak gdybym mieszkała sama Faktycznie miałabym cukier w kostkach KONIEC!
To raczej inaczej powiem, bo się trochę może źle wypowiedziałem. Jeżeli chodzi o jedzenie cukru, jako samego cukru, to wolę jeść cukier i zawsze wolałem jeść po prostu z łyżki. Albo z łyżeczki. Natomiast jeżeli chodzi o słodzenie, na przykład kawy czy herbaty, no to wolę cukier w kostce.
Witaj, witajcie! Co do moich smaków z dzieciństwa, no jest tego trochę. Na przykład wafelki kukuruku. Akurat trafiłam na schyłek tych wafelków, no ale takie zwyczajne, niby czekoladowe, z jakimiś tam takimi posmaczkami chrupkowo, tofiowo, trudno to określić, ale bardzo sympatyczne. Kiedyś była taka dyskusja o reklamach, to ktoś się właśnie dokopał do reklamy kukuruku. No i to były takie wafelki, a były też chrupki kukuruku. Co jeszcze jest smakiem mojego dzieciństwa? No oczywiście ciasta i ciastka pieczone przez moją babcię. Między innymi wolę oczka, a to było takie cudo kruche w kształcie owalnym i to oczko miało źrenice z dżemu. Dżem, no zależy jaki był. Także kiedyś był to też sęka. Tak, tak, u nas od święta kupowało się sęka, czy wow, matko kochana, ale to takie nieproszkowe, bo to wiecie, parę lat temu było. No i najwspanialszy smak mojego dzieciństwa, to się bardzo zdziwicie, ponieważ to są takie prawdziwe pomidory, ogórki, były w inspektach u mojej babci i po prostu to była frajda podjadać. Oczywiście jak najbardziej oficjalnie. I jeszcze na koniec kiełbasa cygańska. Czasami zdarza się spotkać w sklepach, ale to już nie to. Bo jeśli jest coś takiego jak kiełbasa cygańska, to jest to albo tłuste, albo strasznie słone, a to było chudziutkie, mega pikantne. Tak, tak, jako małe dziecko lubiłam pikantne smaki. No i teraz też. No i tak to u mnie wygląda. Hej!
O nie, to jak ja byłem mały, to ja byłem antyowocowy, ja żadnych owoców nie tknąłem, rzadko kiedy, ewentualnie to jabłka.
Ja to banany z kolei lubiłem. Do tej pory lubię, ale takie... najlepszy to jest dla mnie taki, jak on jeszcze poleży i tak jeszcze dojrzeje. Taki jest.