Jednak nagrywałam ten wpis ponownie, bo mi się siostrzenica nagrała.
Czym się przypomniała ze Smoką Dzieciństwa właśnie Wata Cukrowa?
Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie.
Kiedyś siostrzenica właśnie robiła na maszynie i właśnie do tej pory sobie przypomina.
I tu mi Dominika się wtrąca, chociaż nie powinna.
Że ona jest na patyku. No przecież wiadomo, że na patyku.
Wata cukrowa. Co do waty cukrowej to powiem tak. Watę cukrową bardzo miło wspominam, w szczególności kiedy się kiedyś wyjeżdżało na zieloną szkołę i pamiętam, że zazwyczaj się wyjeżdżało nad morzem, tam do Darłówka albo do Jastrzębie Góry lub do Dąbek.
To pamiętam, że te waty cukrowe się często właśnie jadło i też również to bardzo miło wspominam.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Co do waty cukrowej, to ja jadłem ją na Wesołym Miasteczku. Zwykle gdzieś tam jak w Warszawie było Wesołym Miasteczko, czasami było tak, że może z 200 metrów od mojego bloku było Wesołym Miasteczko, około, no o to się chodziło, tam się jadło, jadło się cukrową watę, albo się jeździło parę przystanków dalej na Wesołym Miasteczku, zresztą się to składało, tam był plac i też się jadło.
No dobre, to się skórka pańska, to się zwykle sprzedaje na cmentarzach. Nie wiem czy gdzieś coś takiego jest w innych miastach, ale w Warszawie to jest i są różne smaki, tylko strasznie twarde.
Skórka Pańska, tak słyszałem to i z tego co ja wiem, to jest tylko to sprzedawane w Warszawie, w innych miastach nie bardzo, natomiast jeszcze co do tego, to w innych miastach ponoć tego nie uświadczy się.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
No właśnie tak się domyślałem, że to jest tylko
przysmak warszawski,
bo kiedyś chyba w Krakowie
pytałem ludzi, czy znają
coś takiego, to się zdziwili, co to jest.
Czyli to jest
warszawski.
Tylko według
Nie, nie za cały miesiąc, gdyż to jest cały rok dostępny, bo ja kiedyś byłem w 2019 chyba w styczniu, tak, bo byliśmy w styczniu na Dzień Dziadka na cmentarzu i normalnie to było.
No nie no, my na Powązkach byliśmy
jakoś
albo w połowie stycznia, albo
20, szczerze teraz nie pamiętam kiedy
dokładnie,
ale normalnie na Powązkach była pańska skórka
dostępna.
Zastanawia mnie, jak to smakuje ten przysmak warszawski, co to jest słuchajcie, bo nie bardzo jakoś uchwyciłam temat, bo zajęłam się czymś też tak powierzchownie, śledzę wątek, więc proszę Was o wyjaśnienie.
Cieszę się, że jest zainteresowanie tym wątkiem, co do wady cukrowej nie znoszę jej, tak jak wcześniej powiedziałam, że nie lubię, że tak powiem, tofi czy różnych innych ciągutek, chociaż jak byłam dzieckiem, bardzo to lubiłam.
No i cóż, czekam właśnie z prośbą na wyjaśnienie, co to jest ten przysmak warszawski.
No to była taka jakby czekolada, tylko że grubsza, z jakimś kokosem, z czymś takim mniej więcej, z jakimś sezamem, kokosem, coś mniej więcej takiego.
Ja muszę gdzieś zapytać mamę, czy gdzieś to można jeszcze dostać. Szczerze mi się wydaje, że tak się to nazywało.
Mam nadzieję, że nie pochrzaniłem czegoś. Mamę zapytam, czy można jeszcze coś takiego dostać.
Mam nadzieję, że mama to pamięta. Bo tak kiedyś się na to mówiło, przysmak warszawski, ale mam nadzieję, że ja coś znowu nie pokręciłem.
No zapytam mamę, czy można gdzieś coś takiego jeszcze dostać, jeżeli to jest oczywiście poprawna nazwa.
No być taka grubsza czekolada, może coś typu blok czekoladowy. No i to właśnie było takie z kokosem, z sezamem.
No wiem, że mama mi to kroiła, a oczywiście ja jak byłem taki...
mądry, że to po prostu na zasadzie jadłem odgryzając kawałki.
Więc nie wiem, nie wiem, zapytam mamę i dam tu znać, czy ja czegoś nie pokręciłem.
O, przyznam, że musi być ciekawy smak tego warszawskiego przysmaku, a co do takich jeszcze smaków, to na przykład ja uwielbiałam chałwę pod każdą postacią, może być batonik, może być, nie wiem, w kartonie.
Ja zawsze lubiłam i lubię chałwę, nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam, nawet orzechową.
No witam, nie czytałem wszystkiego, później jeszcze sobie przeczytam.
No więc ja pamiętam ten smak.
Oczywiście to były Lajony Snickersy.
I Mentosy owocowe. Mentosy, ale nie mentowe, tylko owocowe.
Reklamowali też mnie, ale te mentowe były dla mnie za mocne.
Mówiłem zawsze owocowe.
I można je teraz kupić też.
No i Mambę właśnie, tak jak Łukasz też mówił.
Jeszcze była jakaś frutella, coś takiego, też owocowa taka.
No i to chyba tyle.
A, pieguski jeszcze, to ciasto takie.
Też na pewno pamiętacie wszyscy.
Tak, to KitKat też robili lody. Batonik taki w środku, nagle, w rożku, nagle, tak, w tym lodzie.
Fajny to nawet jest pomysł ktoś miał. Ciekawy.
Ciekawy, ciekawy, ciekawy, może zrobił Milky Way'em lody.
Nie no, o tym to akurat też słyszałem i nawet osobiście chyba tego próbowałem, a KitKaty, KitKat można kupić jeszcze na szczęście, jakby się chciało coś tam słodkiego zjeść i powspominać sobie dzieciństwo.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.
Tak a propos tego ptasiego mleczka, to ja właśnie go lubię
A co do lajona, to mi się przypomina ciasto lajon
Moja siostra go na facebooku tam znalazła
Że tam rozpuszcza się lajony
I jakoś robi się jako, trochę jako trzybit, więc tak to wygląda