2 likes
Myślę, że łatwiej wejść w świat ociemniałychh niż odwrotnie, bo zachowuje się pamięć o różnych abstrakcjach z którymi być może przyjdzie mi stawić czoło, a ktorych ja po prostu nie pojmuję, myąlę, że mój mózg zwarjuje wtedy i będzie musiał powytwarzać mnóstwo nowych połączeń neuronowych aby to ogarnąć, zakładając, że mój nerw jeszcze do czegoś się nadaje po takim czasie, niby jest jakoś tam zasilany z tej niedoklejonej siatkóki, widzę z 1% może, ale.... No sami wiecie, jak będzie to wielka niewiadoma.
1 likes
A co do samochodu wiem jak wrzucać biegi itp pojechalbym, podobnie motorem. Ah i to wbicie się w stodolę na rozruszniku. Bezcenne. Cale wczesne dojrzewanie spędziłem z braciakiem na samochodach i motorach. Właściwie to do 21 roku życia.
1 likes
Wszystko jest do opanowania - ja mam 49 lat i ten rok był rokiem w którym mocno się posunęła choroba. Sporo się musiałem nauczyć. Chodzenie z laską, posługiwać się sluchem, braila, nauczyć się posługiwaniaczytnikiem ekranu i jak widać daję radę, a czytnik ekranu NVDA mam na Podkręć prędkość 20, a już zaczynam 25. Wszystko zależy od predyspozycji, od samozaparcia i chęci.
Jeszcze troszkę krwi upłynie, ale... Powoli zaczynam odkladać. Kilka lat to minie zanim coś się ruszy.
Kurcze szukam i nie mogę znaleźć gdzie piję do Ciebie Łysy?
2 likes
Słuchajcie, piszecie "jak ktoś chce, to może". Tylko tak: W piłkę nożną? Pewnie, niewidomy "potrafi"! Ale piłka musi być dźwiękowa, sala - odpowiednia, niewidomy - przeszkolony. Korzystać z komputera? Ależ oczywiście! Tylko trzeba czytnika ekranu, odpowiednio przystosowanych programów, nawet klawiatura często musi być dość wypukła, by czuć klawisze. Biegać? Ależ jasne, tylko z przewodnikiem. Robić zakupy? Pewnie, nawet samemu, ale w dostępnych sklepach, gdzie nas dobrze znają, z pomocnikiem, przez Internet. Rozpoznawać kolory? Jasne, ale z dedykowaną apką albo urządzeniem za setki. Jeździć, nawet w rajdach? Pewnie, ale nie sam. I tak ciągle! A ja nie chcę "ale" - ja chcę po prostu wsiąść, biec, grać, tańczyć, znać kolor, wejść do sklepu i wziąć coś z pułki, obejrzeć ulubiony program (bez audiodeskrybcji!!!) itp. Pewnie, wszystko się da, jak ktoś "chce", ale... Nie chcę "ale"! Ja chcę to po prostu robić! I w tym cały sęk, na tym opiera się ten wątek.
Zdaje mi się, że przyzwyczajanie się do odzyskanego wzroku da się "ogarnąć". Zawsze można przebywać w zaciemnionych pomieszczeniach, zamykać oczy, zakładać czarne okulary... W tym cały problem, że niewidomy odzyskujący wzrok ma pewne umiejętności, z których może korzystać - poruszanie się "po ciemku", wyrobiony słuch, dotyk itp, umiejętność czytania brajla... To napewno pomaga, bo można zacząć od "swojego" środowiska i przejść powolutku do "tego osób widzących". A niechby i to zajęło 20 lat, ale wiecie, idzie to do przodu. Jak ktoś wzrok traci, to ma gorzej, bo traci swoje środowisko, a nie potrafi przyzwyczaić się do tego nowego, bo nie ma bazy. Fakt, że teraz ci, którzy wzrok tracą, są przystosowywani do życia w ciemności i to jest ok, ale wiecie, nie idzie to "do przodu" nie ma takiej motywacji, nie otwieramy się, tylko zamykamy. Też trochę się boję, jakby to było "widzieć" i nawet jeżeli będzie taka możliwość, porządnie się zastanowię, ale nie ukrywam przed sobą, że niewidzenie to nie jest "sam ideał" i wcale nie jest tak, że "dobrze jest". Nie jest, ja o tym wiem.
Zdaje mi się, że przyzwyczajanie się do odzyskanego wzroku da się "ogarnąć". Zawsze można przebywać w zaciemnionych pomieszczeniach, zamykać oczy, zakładać czarne okulary... W tym cały problem, że niewidomy odzyskujący wzrok ma pewne umiejętności, z których może korzystać - poruszanie się "po ciemku", wyrobiony słuch, dotyk itp, umiejętność czytania brajla... To napewno pomaga, bo można zacząć od "swojego" środowiska i przejść powolutku do "tego osób widzących". A niechby i to zajęło 20 lat, ale wiecie, idzie to do przodu. Jak ktoś wzrok traci, to ma gorzej, bo traci swoje środowisko, a nie potrafi przyzwyczaić się do tego nowego, bo nie ma bazy. Fakt, że teraz ci, którzy wzrok tracą, są przystosowywani do życia w ciemności i to jest ok, ale wiecie, nie idzie to "do przodu" nie ma takiej motywacji, nie otwieramy się, tylko zamykamy. Też trochę się boję, jakby to było "widzieć" i nawet jeżeli będzie taka możliwość, porządnie się zastanowię, ale nie ukrywam przed sobą, że niewidzenie to nie jest "sam ideał" i wcale nie jest tak, że "dobrze jest". Nie jest, ja o tym wiem.
2 likes
Bardzo fajnie powiedzanie. Poza tym, jak my odzyskamy wzrok, mamy wokół mnóśtwo osób, któe nam pomogą się przyzwyczaić i mogą nam wyjaśnić. A jak ktoś traci wzrok, to często musi szukać tej stosunkowo niewielkiej grupy ludzi, która go nauczy, pokaże, wyjaśni, bo nie zawsze się trafi na fajny dom i chętną rodzinę, co nie? Brajla cię każdy nie nauczy, czarnodruku owszem. Światło zgasi każdy, medyczny sposób na jego zapalenie już nie do końca.
1 likes
Otuż to! I nie piszcie tu, proszę, "przecież się da, tylko...", bo tu nie o to chodzi.
2 likes
Ale nie wszyscy mają jakiekolwiek możliwości odzyskania tego wzroku.
Powiem wam tak. Ja juz dawno powinienem widzieć. Nerwy zregenerowane, wszystko bangla.
I gdzie jest ten wzrok? No gdize?
Powiem wam tak. Ja juz dawno powinienem widzieć. Nerwy zregenerowane, wszystko bangla.
I gdzie jest ten wzrok? No gdize?
1 likes
Ja mam zanik nerwu i poza komórkami macierzystymi szans brak, a i one są ryzykowne. Ok, ale nie o tym jest wątek. :)
2 likes
Ale Żywek, myślisz, że tu się wypowiadają ci, którzy mają na horyzoncie możliwość? Człeeeniu, ja eż na razie nie mam. WIększość jeszcze nie ma. Wątek miał być formą zabawy w co by było, gdyby. CO byś zrobił raczej.
1 likes
Gdybym odzyskała wzrok, poświęciłabym się pracy z kamieniami szlachetnymi, projektowaniem biżuterii, litoterapią, TJ. leczeniem energią kamieni.
Teraz poznaję moich przyjaciół, czyli kamyczki po krztautach, ale...
Marzę o tym, żeby widzieć głębię ich kolorów.
Gdybym odzyskała wzrok, chciałabym pojechać do dżungli amazońskiej, spotkać się z indianami.
Chcę patrzeć na błękit nieba, widzieć ten cały, piękny i niesamowity świat stworzony przez Boga, czy jak tam nazwiecie Stwórcę tego całego wszechświata.
Teraz poznaję moich przyjaciół, czyli kamyczki po krztautach, ale...
Marzę o tym, żeby widzieć głębię ich kolorów.
Gdybym odzyskała wzrok, chciałabym pojechać do dżungli amazońskiej, spotkać się z indianami.
Chcę patrzeć na błękit nieba, widzieć ten cały, piękny i niesamowity świat stworzony przez Boga, czy jak tam nazwiecie Stwórcę tego całego wszechświata.
2 likes
O, jakie ładne. Chciałabym też pooglądać różne kolory, czy to, jak mówisz, w kamieniach, czy np. w świecie podwodnym, słyszałam, że tam są barwy nie do osiągnięcia nigdzie ińdziej.
Julitko- to jest dokładnie to o czym mówiłem, że jeśli byśmy chcieli być mimo wszystko bardziej samodzielni w czymś więcej niż tylko podstawowych czynnościach to i tak w większym lub mniejszym stopniu jesteśmy uzależnieni od kogoś lub czegoś. W pełni się zgadzam z tym co powiedziałaś.
Bo ja tak dla przykłądu nigdy się sam sobie nie podobałem hehe
3 likes
O, bardzo fajne, zapomniałąm o tym, no jasne! Pierwsze, co bym zrobiła! I to już nie chodzi o to, czy bym się sobie spodobała, podejrzewam, że nie bardzo, ale o samą świadomość, jak wyglądam w różnych sytuacjach. Chociaż...? CHyba tego, to bym się bała. Np. pierwszy raz bym siebie zobaczyła zestresowaną, albo wystraszoną, albo jakąś tam jeszcze i bym pomyślała: rany, to ja tak zawsze wtedy wyglądam? xd.