Współczuję. W 2014 też straciłam ukochanego psa. Był dla nas jak członek rodziny. Wpadł pod samochud. Drugiego takiego już nigdy nie mieliśmy. Był najmądrzejszym psem na świecie.
Mogłem fajnie i elegancko spędzić weekend, no ale właśnie, mogłem a wyszło jak zwykle. Tak ludzie kochani, jestem chory, mam koronę, hifa, kiłę i dżumę w jednym. I tak, z tego powodu najlepiej mnie nie wpuszczać do domu i omijać szerokim łukiem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Nie cierpie, gdy ludzie nie piszą konkretnie o tym, co z nimi się dzieje. Człowiek po prostu mówi, że coś się stało, ale konkretów nie podaje, znika z sieci, a ty po przeczytaniu tego wszystkiego nie rozumiesz, czy radować się, czy się martwić. Zapytać też nie możesz, bo niema go online. Zostaje tylko czekanie do rana i martwienie, aby coś nie stało się, bo osobnik mieszka w takich warunkach i z taką rodziną, że szkoda gadać. Niby niedługo mamy wspulny wyjazd, ale rodzina jest tak patologiczna i jedno cześnie nadopiekuńcza, że dziś mówi, że on napewno pojedzie, a jutro, że nie. Ja chyba się uspokoje tylko wtedy, gdy go zobaczeŁ. Nie mam, gdzie to wszystko wylać, dla tego piszę tu, bo po coś jednak ten wątek powstał. :-) Bardzo was wszystkich proszę: pamiętajcie, że ktoś może nie spać, bo się martwi o was, mówcie zawsze konkretnie. Lepiej napiszcie dwa słowa, niż ileś nic nie znaczących i tylko mylących zdań.
To albo nadopiekuńcza, albo patologiczna. Z patologii to trzeba się wyrwać jak najprędzej, ale z drugiej strony jeśli ktoś się w tym wychował i nie poznał innego życia to będzie ciągnęło wilka do lasu. W przeważającej większości takie osoby nie chcą poznać innego życia, a jeśli nawet poznają to za jakiś czas i tak wrócą na stare śmieci. Ja już przestałem takim pomagać, bo to syzyfowa praca, a aktualnie osób z patologii, które wyszły na prostą znam raptem 3 na kilkadziesiąt. -- (monstricek): Nie cierpie, gdy ludzie nie piszą konkretnie o tym, co z nimi się dzieje. Człowiek po prostu mówi, że coś się stało, ale konkretów nie podaje, znika z sieci, a ty po przeczytaniu tego wszystkiego nie rozumiesz, czy radować się, czy się martwić. Zapytać też nie możesz, bo niema go online. Zostaje tylko czekanie do rana i martwienie, aby coś nie stało się, bo osobnik mieszka w takich warunkach i z taką rodziną, że szkoda gadać. Niby niedługo mamy wspulny wyjazd, ale rodzina jest tak patologiczna i jedno cześnie nadopiekuńcza, że dziś mówi, że on napewno pojedzie, a jutro, że nie. Ja chyba się uspokoje tylko wtedy, gdy go zobaczeŁ. Nie mam, gdzie to wszystko wylać, dla tego piszę tu, bo po coś jednak ten wątek powstał. :-) Bardzo was wszystkich proszę: pamiętajcie, że ktoś może nie spać, bo się martwi o was, mówcie zawsze konkretnie. Lepiej napiszcie dwa słowa, niż ileś nic nie znaczących i tylko mylących zdań.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Nie, sam człowiek jest jak najbardziej ok, on stara się z tego wszystkiego wyjść, powoli nawed udacznie, ale widać, że sporo jescze przed nim. Też raczej takim rzadko pomagam, ale w tego dla czegoś wierze.
No cóż, powodzenia. -- (monstricek): Nie, sam człowiek jest jak najbardziej ok, on stara się z tego wszystkiego wyjść, powoli nawed udacznie, ale widać, że sporo jescze przed nim. Też raczej takim rzadko pomagam, ale w tego dla czegoś wierze.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
To w takim razie całkiem inaczej rozumiemy patologię. -- (Julitka): Rodzina jak najbardziej może być nadopiekuńcza i patologiczna. Patologiczna dlatego, że nadopiekuńcza.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Istnieje jeszcze określenie "rodzina dysfunkcyjna", które jak się wydaje w wielu wypadkach może, jako mniej stygmatyzujące i lepiej oddające stan faktyczny, zastąpić wg mnie często nadużywane określenie "rodzina patologiczna", zwłaszcza w ustach osób zawodowo wykonujących działania społeczne, np. nauczycieli i pracowników socjalnych. Ale nie rozwijajmy tutaj nadmiernie tego tematu, bo zaczynamy już odbiegać od przeznaczenia wątku.
Nie podoba mi się aktualny rozwój platformy, z której do was piszę. W szczegóły nie chcę wnikać nie chce burzy robić do samego autora projektu nic nie mam.
This site uses cookies to enhance your experience.