@Zuzler: tu z pomocą przychodzi pani tolerancja, której część ciężaru początkowo niesie pierwszy zachwyt. Tylko pytanie na ile ci jej starczy. Czy to będzie miesiąc rok a może nawet 5 lat, ale czy tyle na ile planujecie związek? Bo jak tolerujesz czyjeś zachowanie i sposób bycia, ale granica krytyczna jest blisko, to prędzej czy później ta tama moze pęknąć.
Fakt, warto na początek pomyśleć, jak to będzie później, ale z drugiej strony... Wychodzę z założenia, że jeśli coś jest między ludźmi, to powinno to co najmniej pomagać oku się nie otwierać, a rękom dawać powera do pomocy.
No pewnie, chodzi tylko o dobre ustawienie tego marginesu znośności cech, żeby on nie wyskoczył za bardzo :) a tak to przecież każdy ma jakieś mocniejsze i słabsze strony i tego się nie da całkowicie uniknąć. Im silniejszą relacje będziecie mieć tym trudniej będzie się jej rozwalić, a łatwiej przetrwać cięższe momenty.
Zuzler i tak wszystko weryfikuje przyszłość i trzeba również brać pod uwagę, że ten power do ogarnięcia się z czasem może minąć, tak jak jest w wielu przypadkach par po ślubie, gdzie ludzie przestają się starać, a wtedy problemy zaczynają się spiętrzać i ludzie od siebie oddalać.
Prędzej czy później i tak się okaże, kto kim jest. Mi się np. marzy ktoś taki, kto nawet, gdy już będzie wiedział na co mnie stać, a zwłaszcza na co mnie nie stać, nie wypnie się dupą.
Jeśli chodzi o pewne nawyki min. brak umiejętności utrzymania porządku wokół siebie, które są od dzieciństwa, w dorosłości zazwyczaj trudno je wyplenić w pełni, zawsze one gdzieś będą wracały. Zgadzam się z Agatą, względny bałagan artystyczny jest do przyjęcia i czepianie się jest przesadą, ale jak wspomniała Agata walające się ubrania na środku pokoju na podłodze, lub np. zużyte podpaski pod łóżkiem to już jest gruba przesada.
I znów: jeśli uważasz rzezy, które nie są niemożliwe do ominięcia lub przeskoczenia w inny sposób za takie, które przekreślają wszelkie szanse, to albo jesteś zwykłym pip egoistą, albo szukasz pretekstu, albo brak ci dojrzałości.
Zuzler dla tego też trzeba sobie dobrać takiego partnera do siebie, który od początku nie odbiega od naszych podstawowych zasad - standardów współżycia, wtedy wysiłek w poprawę siebie będzie łatwiejszy w wykonaniu i znacznie satysfakcjonujący.
Nie, jest jeszcze opcj, że ten, kto nie sprząta, sam zobaczy, jak temu Papierowi to przeszkadza i postanowi zmienić coś w swoim życiu. Nie będzie to napinanie się na siłę, bo nie zrobi tego na pokaz, tylko na cześć wspólnego lepszego życia.
Takim standardem życia może być np pora spania, kiedy idziesz w dzień do pracy, a twoja partnerka, partner ma zupełnie inny cykl dobowy i w nocy czuje się jak ryba w wodzie, przy tym przeszkadzając osobie śpiącej, na dłuższą metę jest irytujące i moim zdaniem nie do przejścia. Rozumiem, że taka sówka może starać się być cicho w nocy, kiedy partner śpi, ale często tą cisze trudno zachować kiedy np. robi się coś w kuchni, bo wykonywanie pewnych czynności w kuchni zwyczajnie ten hałas chcąc nie chcąc wywołuje.
Zuzler prawdziwą dojrzałością jest dobranie sobie odpowiedniego partnera życiowego, nie bycie z pierwszą lepszą osobą, u której imponuje tylko iloraz inteligencji. Bo sam iloraz inteligencji to nie wszystko, ogarnięcie życiowe jest równie ważne.
A czy ja mówię, że to ma być pierwsza lepsza osoba? Pytaie tylko, na ile kryteria są realnie sensowne. I czy ta sama osoba, która jeszcze chwilę temu zarzekałą się, że ogarnięcie życiowe jest takie zajebiście ważne, nie znajdzie szczęścia z osobą, która ogarnięcie życiowe ma nie zerowe nawet, tylko ujemne, ale po prostu jakoś tak im dobrze będzie ze sobą, że nagle ta kwestia stanie się mniej istotna.
This site uses cookies to enhance your experience.