Teściowa miała przeczucie, że kiedyś umrze. Dręczyła więc swojego zięcia całymi godzinami, że ma jej załatwić na pogrzeb orkiestrę wojskową. W końcu facet miał dość. Pewnego dnia powiedział teściowej: - Załatwiłem. Niech mama będzie gotowa na przyszły czwartek na dwónastą piętnaście.
Student chciał sobie dorobić i zatrudnił się jako przewodnik po Krakowie. Dostał wycieczkę Amerykanów i oprowadza ich. pokazuje im bramę Floriańską i opowiada o murach obronnych. W pewnym momencie jakiś turysta pyta: - Ile lat budowali te mury? Student nie wie, więc strzela: - Dziesięć. - U nas w Ameryce to by takie zrobili w pięć. Na to student nic nie mówi i prowadzi wycieczkę dalej. Pokazuje im Sukiennice. Nagle ten sam turysta pyta: - A to ile budowali? - Trzy lata - strzela student. - U nas to takie by zrobili w półtora roku. Studentowi gule na szyi wyszły, ale nic nie mówi, prowadzi wycieczkę dalej. Przechodzą koło Wawelu, a on się nie odzywa. Ten sam turysta pyta: - A co to za budynek? - Ee, nie wiem, wczoraj tu tego nie było.
Stary plemnik mówi młodemu: - Kiedy nadejdzie ten wielki dzień, musisz się śpieszyć jak tylko umiesz. Dotrzesz do takiej wielkiej kuli, zapukasz i powiesz "dzień dobry, jestem plemnik". A ona ci powie "dzień dobry, jestem komórka jajowa". A dalej to już będziesz wiedział. Plemnik robił jak mu starszy kolega kazał. Dotarł przed innymi do dwóch wielkich kul, zapukał i mówi: - Dzień dobry, jestem plemnik. A one: - Dzień dobry, jesteśmy migdałki.
Dzwoni jąkała do sanepidu. - Czczy tto stastastacja sssasaneppidu? - Tak, słucham? - Jjjja chchciachciałem zzgzgłoszgłosić, żże nnna mmmomojej uuulicculicy leleleleżżleży zzdezdezdechły kkkokoń. Leleleży ttatak odod ppparu ddni i stststraszsznie śmieśmierdzi. - Dobrze, a na jakiej ulicy pan mieszka? - Na Ffff Ff... - Floriańskiej? - Nninnie, na Fff... - Na Fredry? - Nninnnie, na Ffff... - A idź pan w cholerę! Godzinę później jąkała znowu dzwoni do sanepidu. - Dźdzdzień ddobrdobry, jja chchchciachciałem zzgzzgłosić... - Wiem, że koń zdechły leży i śmierdzi. Na jakiej ulicy? - Na Ffff... - Na Floriańskiej? - Tttatak, jjjjuż ggo ppprzepppchałem.
Gościu pali trawkę w kiblu. Zaciąga się raz - światło gaśnie. Zaciąga się znowu - światło się zapala. Po kilku machach słyszy pukanie do łazienki. - Co ty tam robisz w tej łazience? - Myję zęby, mamo. - Od czterech dni?
Niedźwiedź chciał zagadać do jeżyka. Widzi, że ten coś je, więc pyta: - Co jeż? A jeżyk: Co niedźwiedź? Niedźwiedź próbuje znowu: - Co jesz jeżyku? - Co niedźwiedź misiu?
Trzy myszy siedziały w barze i próbowały sobie zaimponować, która jest najodważniejsza. - Ja to jak znajdę pułapkę na myszy, to kładę się na grzbiet, naciskam nóżką na drucik, a jak widzę, że pułapka na mnie spada, to ją łapię w zęby i ćwiczę jakby to była sztanga. A potem biorę serek i zjadam. Druga mysz mówi: - Jak ja znajdę trutkę na myszy, to zbieram ile mogę, ścieram na proszek i dodaję do kawy, żeby się trochę najebać. Teraz obie czekają na historię trzeciej myszy. Ta dopija drinka, wstaje i mówi: - Dosyć ględzenia. Idę zgwałcić kota.
Na polanie siedzi zajączek i coś pisze. Podchodzi do niego wilk i pyta: - Co tam piszesz? - Doktorat o wyższości zajączków nad wilkami. - O ty...! Ja ci tu zaraz! - i za zajączkiem w krzaki. Coś się zakotłowało, wychodzi potargany wilk, a za nim niedźwiedź. - Trzeba było spytać, kto jest promotorem!
Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha się łokciami, aż dociera pod same drzwi. Wtedy łapie go niedźwiedź i mówi: - A ty co się pchasz - i sru, wyrzuca go na sam koniec. Zając znowu się dopchał do drzwi, ale niedźwiedź znowu go wyrzucił na koniec. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie. Wreszcie obolały zając otrzepuje się i mówi do siebie: - Dobra, nie to nie, nie otwieram dzisiaj sklepu.
Policjant zatrzymuje studenta, patrzy w jego dowód osobisty i mówi: - No tak, widzę, że nie pracujemy. - Nie pracujemy - potwierdza student. - Opieprzamy się - mówi policjant. - Ano, opieprzamy się - przytakuje student. - O, widzę, że studiujemy - ciągnie policjant. - Nieee, tylko ja studiuję - odpowiada student.
Na egzaminie z anatomii egzaminator pyta studentki: - Jaki narząd jest symbolem miłości? - U mężczyzny czy u kobiety? - pyta studentka. - Mój Boże - wzdycha egzaminator. - Za moich czasów było to po prostu serce.
Egzamin z biologii zdawali student i studentka. pytanie brzmiało jaki narząd może powiększyć dwókrotnie swoją średnicę. Studentka odpowiedziała "penis", a student "źrenica". Egzaminator mówi: - Cóż, panu gratuluję zdanego egzaminu, a pani wspaniałego chłopaka.
Profesor biologii mówi do studentów: - Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem naszego wykładu. Zaczyna grzebać w teczce, wyciąga z niej bułkę z kiełbasą i mówi zdziwiony: - Hm, wydawało mi się, że śniadanie już jadłem.
Pewien człowiek opowiedział blondynce kawał: Co to jest: długie, czerwone i często staje? Tramwaj. Ten sam człowiek na jakiejś imprezie słuchał, jak blondynka opowiadała komuś ten dowcip: - Co to jest: długie, czerwone i często się pręży? - Ciekawe, jak ona z tego zrobi tramwaj - powiedział ów człowiek do osoby siedzącej obok.
This site uses cookies to enhance your experience.