Mnie raz na zespole taneczno-wokalnym facetka wzięła do trojaka, ale to był hardkor., bo tańczyłam tam jako jedyna niewidoma z niedowidzącymi i pomimo jeszcze bardzo dobrej wtedy orientacji przestrzennej męczyłam się.
Gdy by ta Pani miała inne podejście to może też by inaczej to wyglądało, bo wiem kto te zajęcia prowadził. Lekcja muzyki to jeszcze, natomiast zajęcia z rytmiki czy zespół wokalno-taneczny to chyba za wysoka poprzeczka dla tej osoby.
@Magmar, no pan Lubek akurat trenował tańcerzy na wysokim poziomie, no i on potrafi bardzo dobrze przekazać wiedzę niewidomym czy to w tańcu czy w sporcie. Nawet ja niespecjalnie narzekałęm, chociaż uczyć się tańca to nie moja bajka.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Ty obecnie masz taką wiedzę na ten temat, że moim zdaniem, sam mógłbyś uczyć. A swoją drogą ciekawe, co bydgoski Ośrodek na niewidomego nauczyciela tańca?
-- (kamlos):
Gdy by ta Pani miała inne podejście to może też by inaczej to wyglądało, bo wiem kto te zajęcia prowadził. Lekcja muzyki to jeszcze, natomiast zajęcia z rytmiki czy zespół wokalno-taneczny to chyba za wysoka poprzeczka dla tej osoby.
--
Nie aż takiej wiedzy to nie mam, to tylko podstawy były, po za tym niektóre rzeczy się zapomina.
Ciekawe czy w bydgoskim ośrodku znają tą metodę Wacława Wrublewskiego czyli nauczanie przy pomocy sześciopunktu.
Brałam udział w zajęciach tańca, zawsze bardzo dobrze wytłumaczone, pokazane, no super bywają takie zajęcia, tańczyć lubię.