Witajcie. Wielkim znawcą literatury to ja nie jestem i chyba raczej takowym nie zostanę, ale jeśli książka, którą zacząłem czytać z braku laku wciągnęła mnie na tyle, że obecnie czytam jej czwarty tom to naprawdę jest to moim zdaniem coś, co mogę tutaj polecić. A mam na myśli wszelkie opowiadania o Jakubie Wędrowyczu autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Obecnie jest tego 8 tomów, i z tego co gdzieś wyczytałem, to ma się zamiar jeszcze rozwijać. Z innych rzeczy, które gdzieś tam się w mojej głowie przewinęły i zaliczyłem je do czytadeł dobrych, to chociaż by biografia stevea Jobsa, napisana przez Waltera Isaacsona (Chyba jakoś tak ten gościu się nazywał). Gdzieś w między czasie przeczytałem sobie samych swoich, jest to swoisty przypadek książki na podstawie filmu, i śmiało mogę powiedzieć, iż jest to coś n prawdę godnego polecenia. Co do lektur szkolnych, które stanowią większość moich przeczytanych książek to bardzo urzekła mnie pozycja pt. Ania z zielonego wzgórza. Nawet podobały mi się rzeczy pani Musierowicz, natomiast Tango pana Mrożka zaliczam do jedynej moim zdaniem wartej przeczytania lektury w czasach licealno/technikalnych.
Denisie, Ania z Zielonego Wzgórza Cię urzekła? I czemu ja o tym nie wiem? :)
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
@Jamajka, nie, w tych najnowszych najgorsze jest to, że pokazane jest, jak super jest świat państwa Borejków i zaprzyjaźnionych z nimi rodzin, a cała reszta globu to porażka po prostu. Ostatniej książki "Ciotki zgryzotki" chyba nie czytałam. W sensie że chyba miała taki tytuł, a nie że chyba nie czytałam :D
Mam książki, do których bardzo chętnie wracam. Jest to cała saga Potterowska pani Rowling, oraz książki Joanny Chmielewskiej. Zawsze będę do nich wracać, bo mam do nich sentyment.
Krótko i na temat. Saga Pilipiuka o Jakubie Wędrowyczu. To są książki do których zawsze wracam co jakiś czas, bywają świetnym rozśmieszaczem no i cudownie celują w polsko wiejską mentalność. No i druga saga, zaskoczenia pewnie nie będzie, Wiedźmin, zwłaszcza opowiadania bo mniej potrzeba na nie czasu.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
O. Myślałam, że jestem tu jedyną osobą, która lubi coś poza fantastyką. czyli Maugorzate Musierowicz, oraz Joanne Chmielewską. Za żadne fantastyczne książki nie moge się zabrać. A jak zaczynam to nie kończe. Poprostu mnie to nudzi. Wiem dziwna jestem :D
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Nie, nie jesteś, choć od fantastyki jakoś najłatwiej się rozmowę o książkach zaczyna. :) Ja akurat za Musierowiczową nie przepadam, ale czytam praktycznie wszystko co mi w ręce wpadnie. Może rzeczywiście, typowo obyczajowych nie lubię, ale też nie jest tak, że nie przeczytam za żadne skarby.
Ja też jestem zdania, że jak książka daje mi to, czego oczekuję, to nie musi być konkretnego rodzaju. Musi mi się podobać, wciągać, co najważniejsze muszę się zaprzyjaźnić z bohaterami. Mi też się podobają obyczajowe, kryminalne czasami, psychologiczne... na prawdę różne rzeczy.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
No ja za kryminałami nie przepadam, ale np. Milenium przeczytałem z dwa tomy. Trzeciego nie zkończyłem. Czytam również religijne, historyczne. Jak widać nie tylko fantazy. Wszystko zależy od np. sposobu prowadzenia fabuły, bohaterów itp. Nie tylko fantazy.
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
To tak jak ja - uwielbiam fantastykę, najlepiej taką zaawansowaną technologicznie, coś w przestworzach, nowoczestne statki kosmiczne itp ale nie oznacza to, żę nie czytam nic innego, bywa, że jestem zmęczony fantastyką i sięgam wówczas po zupełnie inny gatunek Kryminałów raczej nie lubiłem, ale JackEicher mnie zaskoczył pozytywnie. Przeczytałem nawet 50 Twarzy Greya i tu dopiero był szok - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - bardzo mi się spodobała - i nie ze względu na opisywane sceny hehe. Jeśli zaś chodzi o fantastykę to znam ludzi którzy nie lubują się w tym gatunku, ale niektóre pozycje przeczytali z zapałem i bardzo im się spodobały - Slan, Igrzyska ŚMIERCI...
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
U mnie to wygląda tak: Zielona mila, olimpijscy herosi, Percy Jackson i bogowie olimpijscy i kilka ksiażek z cyklu star wars, moze wymienię te do których wracam po kilka razy, tak samo jak do tych napisanych powyzej: Luke Skywalker i cienie mindora, ja jedi, ślub księżniczki Leii, spotkanie na mimban i filmowa trylogia, czyli nowa nadzieja, imperium kontratakuje i powrót jedi. Z nie fantastycznych polecam książkę Lisy Reith - oczy anioła. Opowiada o dziewczynie, która będąc dzieckiem straciła wzrok i odzyskała go 10 lat później.