Edwarda to mi w sumie nawet szkoda, ale Bella? Sama nie wie czego chce i robi wszystko zeby byc w centrum zainteresowania każdego, nawet jeśli to naraża jej życie. Chore
Jeśli miałoby mi być żal Edka, to tylko dlatego, że został przemieniony, bo panu doktorowi było smutno. Skazanie kogoś na wieczność, nawet nie pytając go o zdanie... och, Boże, to jest straszne. Ale to nie na ten wontek.
No cuż, ja nigdy Edwarda i Belli nie lubiłam, a ich relacja, to już wogule porażka. Hmm, z moich ulubionych par, no nie wiem, może Percy i Annabeth. a co do cyklu demonicznego, ważam, że Arlen powinien być z Leshą, ale to chyba nie na ten wontek.:)
Z Leshą miałby lepiej, ale nie wiem czy Lesha poszła z nim do otchłani.
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
Mi w pamięć zapadł związek rodziców leszy w cyklu demonów. Jak o nim czytam wyobrażam sobie takiego dajmy nato niewidomego, który chciał się ustawić i znalazł se widzącą ogarniętą laskę, która owija go dookołą palca ir obi z nim co chce. Znam takie przypadki, jednocześnie przykre, ale i zabawne jednocześnie, jeśli wiecie o co mi chodzi.
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
Ja z par ze "Zmierzchu" lubiłam chyba tylko Alice i Jaspera. Ogólnie kiedyś strasznie się jarałam całą sagą, ale teraz nie bardzo rozumiem dlaczego. Bella nie dość, że lubiła koncentrować na sobie uwagę, to jeszcze miała jakieś wyolbrzymione przez autorkę kompleksy. Oczywiście pewnie każdy miewa problemy z poczuciem własnej wartości, ale tu było to przerysowane do bólu. Co do par, to zdecydowanie Percy i Annabeth oraz Essi i Geralt z "Wiedźmina". Wiem, że trudno ich nazwać parą, ale jestem przekonana, że Geralt miałby lepiej z Essi niż z Yennefer. :D
A ja się zgadzam z toba co do Geralta i Essi. Swoją drogą to chyba temat na stworzenie nowego wątku o parach w literaturze, które mogłyby być, mimo tego ze autorzy myslęli inaczej, tak jak to było właśnie z Geraltem i Essi.
Dziwię się, że nastolatki czytają takie barahło jak zmierzch. No wiecie, też przeczytałam, ale z ogromnym przymrużeniem oka. Bardziej patrzyłam na stylistykę, niż na akcję. W ciągu jednego zdania z 2 razy się dowiemy, że Edward wyglądał jak Bóg w oczach Belli. Albo ten fragment, gdzie ona musiała skoczyć do wody. Co za idiotyzm.
Strasznie mi się nie podoba związek Rona i Hermiony. No co może robić taka mądra dziewczyna koło takiego, ekhm głupszego czarodzieja? Sorry, ale Ron nie był inteligentny, to co zatem Hermiona w nim widziała? Nawet sama autorka nie była przekonana co do tego związku, ale dobra.
W tym przypadku SKrzypenka ma rację o tyle, że nawet ROwling mówiła, że oni będą musieli mieć jakąś terapię małżeńską, bo to się nie ma prawa głądko potoczyć.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
mi zapadl w pamieci zwiazek crossa i jak tam ona sie nazywala pamieta ktos? a i wiem ze to nie w tym wadku ale szukam pozostalych dwuch czesci dotyku crossa sylvi dayma ktos?