Poszłam do kuchni i pomagałam mamie kroić jabłka do placków, a mama stała przy kuchni, smarząc i robiąc kilka innych rzeczy. Jak zwykle w takich przypadkach w kuchni chodziła wentylacja. Mama powiedziała, że "Wyjdą ze cztery talerze", mając na myśli placki, a ja przez hałas usłyszałam: do czerwca poleżą.
Właśnie zamiast wątki, zrozumiałam bombki. Można? Można.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Zamiast "rozwijaj swoją kreatywność z Huion", zrozumiałam - "rozwijaj swoją kreatywność z chujem".
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Jakiś tablet graficzny, czy coś w tym stylu. -- (MarOlk): A co to ten, ta czy to Huion",?
--
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("