Wypowiedziałam się tu kiedyś w kilku kwestiach, ale pies mi wcisnął łapą escape i wpis poszedł się paść. Mniejsza z tym.
Był już nie raz w tym wątku poruszany temat slash fiction. Strasznie modne się to ostatnio zrobiło. Jeśli ktoś nie chce na taki tekst trafić, naprawdę trudno się przedrzeć przez jakikolwiek fandom, żeby… nie trafić. Nie wszystkie tego typu opowiadania są oznaczone. Ale chodzi mi o coś innego.
Zauważyłam, że tak się niestety porobiło, że jeśli nie piszesz slashu, to masz czytelników pięciu na krzyż, w porywach do dziesięciu. Fandom do którego obecnie pisuję w ogóle na slashu stoi, nie pomylę się, jeśli powiem, że to jakieś 90 procent tekstów. Prowadzę taką małą, prywatną kampanię, mającą na celu zmianę tego stanu rzeczy. Ponad to, na AO3, czyli Arhive of Our Own, zaczęłam oznaczać swoje opowiadania tagiem noslash, co mi pewnie od razu większość czytelników zniechęca, niemniej jednak oznaczać będę. W każdym razie, załamałam się odrobinkę. Jeszcze trochę nie slash, stanie się marginesem fanfiction. Takie to jakieś dołujące. Człowiek przestaje wierzyć, że warto publikować.
Nie mam zamiaru nikogo urazić. Każdy pisze co chce, jak chce, ma prawo wyrażać się w swojej twórczości. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że to wynika z jakiegoś głębszego, społecznego problemu. W ogóle twórczość fanowska mówi o jej twórcach dużo więcej, niż być może by sobie życzyli. Wydaje mi się, że ludzie chcą czytać o miłości, o bliskości, także tej w przyjaźni, ale teraz tak nie można.
Weźże człowieku napisz coś takiego:
„Sam siedział oparty o głaz, z głową przechyloną na bok, oddychając ciężko. Na jego kolanach spoczywała głowa uśpionego Froda; sługa jedną śniadą rękę trzymał na bladym czole, drugą na piersi swego pana. Na twarzach obu malował się spokój”.
Znalazłabym lepsze, ale wyjątkowo nie chce mi się wstawać po dysk z książkami. To fragment „Władcy pierścieni”, jeśli ktoś by nie skojarzył. No mamy tu miłość, jak nic, prawda? Ano mamy. Zgadzam się w całej rozciągłości. I ludzie tego chcą, tylko, że zaraz ktoś powie, że to jest… gejowskie.
Oczywiście nie można uogólniać. Niektórzy piszą takie rzeczy, bo po prostu piszą. Przeraża mnie, że wręcz na pornografię można się natknąć, ale wydaje mi się, że problem z relacjami międzyludzkimi może być jedną z przyczyn zapełniania się fandomów tego rodzaju treściami.