Ja tylko powiem, że Avira nie zablokowała do tej pory ani Jaws, ani NVDA. A po zrobieniu wykluczeń to już w ogóle. I zgadzam się, że niestety Defender po prostu nie wystarcza. Potwierdzi to każdy portal komputerowy i nie mówię tu o jakimś syfie, ale generalnie PC World, Chip i Komputer Świat to chyba wiarygodne źródła. Dodać należy, że we wszystkich rankingach Defender ciągnie się w sporym ogonku. Ja w nim nawet nie widzę żadnego Anty Malvare, Spyvare, Exploid, Fishing czy Ransomware, a jeśli Ransomware można dostać teraz praktycznie wszędzie, no to chyba trzeba coś z tym zrobić. Ja jestem zdecydowanie przeciwna używaniu samego Defendera, ale to jest w końcu moja opinia, nikomu nie będę nic narzucać.
Właśnie w fall creators update Defender dostał anty ramsomware, że nawet jak nie obroni to nie poszyfruje CI plików, z mojego doświadczenia zdarzało mu się wpuścić jakieś jakieś toolbary do przeglądarek, po aktywacji PUA.. Raczej nie wpuszcza nic, ale... Ja też jestem dość świadomym użytkownikiem i jak coś zamierzam uruchomić niewiadomego pochodzenia to najpierw leci to na virustotal, dopiero potem podejmuję decyzję, nie ryzykuję bez potrzeby. Swoją drogą w defenderze przydałaby się taka funkcja, że jak jakiś soft zmienia coś w rejestrze to powinno pokazywać, że tutaj i tutaj chce zainstalować sterownik, ok. Byłoby to oże bardziej upierdliwe niż UAC, ale wiadomo byłoby co się dzieje w systemie, automatyce w antywirusach nie wierzę. samo UAC mimo to, że jest skuteczne jako ostatnia linia obrony, to tak naprawdę nie daje żadnych użytecznych informacji. To już w Linuksie jest to lepiej rozwiązane, bo wiadomo że np. Gdy prosi o hhasło to masz komunikat aplikacja próbuje uzyskać dostęp do bazy haseł, czy zmienia ważne ustawienia systemu, czy też.. Aby zamontować urządzenie /dev/sdax, a co do Phishingu to przeglądarka mnie ostrzega i program pocztowy, chhoć przypuszczam, że nie jest to tak skuteczne jak np. w takim Kasperskym.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Powiem tak, wolę nie sprawdzać, to się tyczy każdego antywirusa. Nie ma tak, że każdy chroni w 100%. I lepiej zapobiegać jeżeli chce się już jakieś newiadome rzeczy uruchamiać, niż potem pluć sobie w brodę i w najlepszym przypadku przeinstalowywać system, w gorszym pżegnać się z danymi zbieranymi prawie naście lat. Mam podejście stawiać bardziej na zabezpieczenie, niż np. na dodatkową przestrzeń i np. mój dysk przenośny służy głównie do backupów i tu te trzebabardzo uważać, a nie myśleć, że ransom oszczędzi takowego
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
A ja mam opinię troszkę inną od większości. Jak długo byłem na Windowsie 7, tak długo używałem Aviry albo AVG. Teraz, po przesiadce na dziesiątce, no cóż. Troszkę swoją politykę zmieniłem. Nie mówię tego, by komukolwiek polecać, ale...
W dobie dzisiejszych zagrożeń sytuacja uległa dużej zmianie. To już rzadziej jest rozpowszechnianie się wirusów metodą pendriveową czy makrową. Częściej są to teraz działania na pograniczu socjotechniki. Nie mówię tu o dzwonieniu, hej, pobierz to i to. Ale o pliczkach z niespodzianką, nawet na znanych stronach. A ostatni incydent z cCleanerem udowadnia, że również kwestia podmiany oprogramowania.
I w takim starciu antywirusy są bezradne. Oczywiście, nadal zdarzają się zwykłe wirusy, ale... Rzadziej moim zdaniem.
W każdym razie, ja używam i poprzestałem na Windows Defenderze. Do tego regularne przeglądanie procesów i usług, również w trybie awaryjnym, przeglądanie autostartu i harmonogramu bezpośrednio z rejestru, a nie przez aplikacje systemowe. W zasadzie, to raz na jakiś czas, np. miesiąc, bootuję system Windows PE, siódemkę konkretnie, podpinam do niej rejestr i sprawdzam co ważniejsze klucze, robię zewnętrzny skan jakimś antywirusem, sam upodobałem sobie SysCleana od TrendMicro. Jak dotąd niczego u mnie nie złapało, ale... Nie znaczy to, że nie trafił się szkodnik, którego jeszcze nie ma w żadnej bazie danych sygnatur. Więc również robię backupy często i wszystkiego. :)
Anyway. Tą metodę polecam tylko ludziom, którzy chcą się tak bawić. Ja akurat lubię wiedzieć, co się w systemie dzieje, przeglądam wszystkie logi skanów i rozruchów, klucze w rejestrze, aktywne procesy i tak dalej. Ale wiem z doświadczenia, że większość ludzi nie ma do tego cierpliwości. I fakt, jest to z mojej strony świadome ryzyko. Ale za często pracuję na baterii przez długi czas, by dociążać system.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
No i wygląda na to, że jak już się nie zaczeły to mogą się zacząć zagrożenia dopisujące się do UEFI tj. oprogramowana układowego, a tu już ani antywirus normalny, ani nawet Linux, ani nic nie pomoże. Co do oprogramowania zgadzam się z Dawidem, jak mi Defender nie drze się o Open candy to o coś i to nie pobieranie jakichś programów z downloaderami, na stronach producentów trafiam na takie kwiatki. No i ja bym się bardziej zagrożeń bankowych na Androida obawiał bardziej, bo tu raczej nikt nie używa antywirusa, a ponadto te bez roota to tylko zdaje się jako skanery na żądanie działają i też nie wszystko mogą. Ogólnie się skomplikowało. IOs wydaje się bezpieczny, a bynajmniej nie słyszy się tak o zagrożeniach na ten system.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Co do UEFI, Hryńku, mam jedną radę. Sprawdzaj sumy kontrolne software i konfiguracji. Hasze SHA512 UEFI zwykle podają producenci, w sensie oprogramowania. A jak przy pierwszym uruchomieniu komputera ustawisz sobie configi, ja chcesz, spisz hasze wynikowe. Nie jest to może idealny sposób, ale lepszy niż nic. Oczywiście zakładając, że na jakiejś płycie UEFI pozwala na sprawdzenie sum kontrolnych. Bo widziałem przypadki, gdzie nie dało rady.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
To są takie antywiry, które widzą wirusy w screenreaderach? To już nawet gówniany Avast tego nie robił. Co do Eseta- jeszcze pod względem dostępności nie jest taki najgorszy.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Nie antywiry, tylko ich zaawansowane opcje takie jakhhips, czyli system zapobiegania włamaniom na hoście. To jest bardzo potężne narzędzie w większości takich programo jak Eset, ale nie w trybie auto tylko w ręcznym, gdzie sam dajesz reguły aplikacją, a screenreader może być blokowany chociażby dlatego, że żeby mógł działać musi działać po części jako keylogger, o dostepie i przechwytywaniu informacji z innych procesów nie wspomnę.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
DO kasperskych, Esetów itp. Trzeba na pewno wyłączyć autoochronę, może to być problemm, to pomaga bardzo w dostępności, ale... Należy mieć na uwadze, że program wtedy staje się bezbronny przy próbie rozbrojenia przez malware..
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
no tak ale czy jesteś w stanie np zeskanować system, zareagować na zagrożenia kiedy zostaną wykryte, wejść do opcji i poustawiać sam to co trzeba. Jednym słowem czy jesteś w stanie bez osoby widzącej w pełni ten antywirus obsłużyć poczynając od instalacji a na konfiguracji i obsłudze kończąc
To powiedzcie mi w jakim jesteśmy w stanie wszystko sami zrobić, bo całkowicie dostępnego to ja nie znam żadnego po za Defenderem, ale on mi sporo syfu przepuścił, takwięc podziękuję.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
ja po za defenderem polecam avire, ale to naprawdę jak ktoś jest bardzo nie świadomy tego, co instaluje. Antywirus w 80% dostępny, wykrywalność ma wysoką, niestety mam wrażenie, że trochę przynajmniej u mnie podczas użytkowania wzrastało obciążenie cpu. I nie mówię tu o skanowaniu.
This site uses cookies to enhance your experience.