Przypis moderacji: usunięto fragment wpisu, który tutaj byłby offtopem. Koniec przypisu.
A widzisz. Mnie tam się czyta zdecydowanie lepiej, syntezą, nawet w wersji audiobooka, bo mogę na spokojnie przetworzyć, i poczuć, jakie emocje z daną książką/danym bohaterem się wiążą. A lektorzy (nie wszyscy)! Przez intonację głosu niejako narzucają nam konkretne uczucia.
Takie jest moje zdanie, może ja dziwna jestem jakaś :P
Najczęściej czytam książki w wersji ebooka, ale czasem i audiobook się trafi. Nie za bardzo lubię czytać braillem, ale czasami do krutrzych kwestji śledzenia jakiś tekstów itp. używam, ale dłuższe czytanie mnie męczy.
Audiobooki, jeżeli nie ma audiobooka to czyta mi Zosia na iphonie lub komputerze. Jeżeli chodzi o brajla to przeczytałem tylko Zakon Feniksa i faktycznie jest ten klimat, tlko strasznie długo to trwa w moim przypadku. Według mnie czytanie brajlem uczy poprawnej pisowni i gramatyki.
Od kiedy skończyłam szkołę to w ogóle nie czytam Brailem. Interesują mnie tylko audiobooki i ebooki. Może gdybym miała blisko siebie bibliotekę brailowską to pewnie czasem wybrałabym się po te grube tomiska.
Hej. No to teraz moja kolej. Przez całą szkołę podstawową i większość gimnazjum czytałem książki brajlowskie oraz audiobooki. W pewnym momencie jednak przeważyła wygoda i przestałem zamawiać książki z biblioteki warszawskiej, bo długo szły, no i sporo miejsca zajmowały. Teraz czytam przede wszystkim syntezą i to raczej tą mechaniczną, a moim nr 1 jest Espeak, choć zdarzało mi się również przerabiać sobie książki jakąś Balabolką, czy dawniej jeszcze Expressivo/Ivona Readerem i słuchałem sobie takich nagrań czytanych przez Jacka, czy nawet starą poczciwą Agatkę. Jeżeli książka była dobra to nawet błędy w wymowie mi nie przeszkadzały. Zresztą nadal tak jest. Nawet na studiach korzystam z syntezy, choć teoretycznie przy tłumaczeniach monitor brajlowski powinien sprawdzić się lepiej. Muszę kiedyś spróbować. Jakoś nigdy nie umiałem przestawić się na używanie komputera bez syntezy, czy z brajlowskim wspomaganiem, a próbowałem kilka razy. Niezmiennie odnosiłem wrażenie, że mnie to spowalnia.
Syntezator, przecież z biblioteki warszawskiej można pobierać online więc czas oczekiwania skraca się do czasu jaki potrzebujesz na pobranie wybranego tytułu.
Można normalnie w kompie. DAISY to nic innego jak mp3 z dodatkami :) Wystarczy po pobraniu wypakować archiwum, bo w takiej formie pobieramy, tutaj mamy katalog w którym umieszczone są pliki mp3, wystarczy je skopiować do innego folderu, lub usunąć z tego katalogu wszystko oprócz mp3 i mamy książkę w formacie mp3 Ewentualnie zaznaczasz folder z DAISY, klikasz menu kontekstowe i tu wybierasz: np. menu kontekstowe i tu jest: Play Winamp w przypadku zainstalowanego winampa, lub: AIM, menu roziwjane i tu jest opcja "odtwarzaj" i rozpocznie się odtwarzanie.
Łowco, pisałem o książkach brajlowskich. Kiedyś, gdy jeszcze to się nazywało Biblioteką Centralną, zamawiałem książki brajlowskie dzwoniąc do odpowiedniego działu biblioteki i wówczas oni wysyłali je pocztą. Przychodziły po kilku dniach, czasem trwało to nawet tydzień, wielkie worki wypchane ciężkimi tomiszczami :) Potem, oczywiście, zapisałem się do serwisu wypożyczeń on-line. Nadal z niego korzystam. A brajla od kilku lat widuję głównie na opakowaniach leków.
Jeśli dobrze pamiętam to większość książek DAISY z DZDN, tych, które były zgrywane z kaset, nie miało warstwy tekstowej. Jednak te nagrywane przez fundację Klucz już tak.
Dziwne, wydawało mi się, że później napisałem, że przestałem zamawiać książki brajlowskie z Warszawy. No cóż, zdarza się. A jeśli chodzi o audiobooki to kiedy jeszcze słuchałem na kasetach to wypożyczałem je ze szczecińskiej Książnicy Pomorskiej. Oczywiście, ich zbiory książek mówionych też pochodziły z zakładu nagrań PZN. Potem pojawiły się nagrania na płytach, a gdy przyszedł internet to już w ogóle forma elektroniczna wzięła górę i tak jest do teraz.
--Cytat (Łowca_Androidów): Syntezator napisałeś "czytałem książki brajlowskie oraz audiobooki."
Nie jest to jednoznaczna odpowiedź mówiąca jedynie o książkach brailowskich.
U mnie głównie audiobooki są w natarciu, od czasu do czasu jakiś e-book i o ile książki naukowe i wszelka literatura fachowa w tej formie odpowiada mi całkowicie, o tyle beletrestyka odpada i tu nawet chodzi o brak emocji, ale raczej o to, że głos syntezatora nie czyta wielu imion i nazpoprawnie, tylko fonetycznie, a to bywa - w moim mniemaniu - dość rażące i jakoś tak nie potrafię przejść nad tym dalej. Książki brajlowskiej dawno już nie czytałam, ale nie będę ukrywać, że chętnie sięgnęłabym po taką, pytanie tylko ile z nowszych pozycji jest dostępnych w brajlu.
No to jak wszyscy to wszyscy. Ja się zaliczam do tych osób, które czytanie braillem dekoncentruje. Przeszkadza mi wtedy byle hałas. Inaczej jest w kwestii książek audio, czy to czytanych syntezą, czy głosem lektora. Potrafie się wtedy całkowicie wyłączyć i skupić na czytanym/słuchanym tekście. Co do ortografii, cuż, to jest chyba sporna kwestia. Mi teraz bardzo pomaga poprawianie czegokolwiek w wordzie, chcąc nie chcąc, pisząc to samo po kilka razy jednak się to zapamiętuje. Jako dziecko też wyporzyczałam książki z warszawy. Przychodziło to to baaardzo wolno, takie wielkie pudła. Potem pułki się wręcz prawie uginały od tych tomiszczy. Gdybym miała linijkę to i owszem, przeprosiłabym się bardziej z braillem, bo to jednak też jakaś dyskrecja jest, no ale puki co, to przepraszam się z e-speakiem, wariant quincy, no i ewą z ivony w vdr. Również nie lubię kiedy synteza czyta mi obce nazwy fonetycznie. Jak chcę sprawdzić jak co się piszę to sie zatrzymam i sobie literka po literce przeczytam. A tak na zakonczenie powiem wam, że nie ma nic bardziej frustrującego niż to, gdy leżąc w łóżku z braille'owską książką i czytając zasypia się nagle, książka ląduje na ziemi, zamyka sie i... Koniec! Straciliśmy całkiem wątek.
Mamy wszystkie elektroniczne, tekstowe, audio itd.
A czy ktoś z was, lubi książki czytane po prostu przez kogoś, tak na żywo?
Czytane po prostu przez jakąś bliższą osobę na ten przykład?
Ja mimo, że wiek, gdzie rodzice czytają książeczki mam już za sobą, czasem proszę jakąś bliższą osobę o poczytanie czegoś. I nie chodzi o instrukcję obsługi (choć to też), ale właśnie o jakąś fajną książkę, albo ciekawy artykuł.