Opowiem wam kawał, który dzisiaj słyszałem w familiadzie.
Młody chłopak relacjonuje mamie podróż z ojcem autobusem, i mówi: "Wiesz mamusiu, jechaliśmy właśnie w autobusie z tatą, i tato bardzo poprosił mnie nagle, żebym ustąpił miejsca pewnej pani". A mama mówi: "No bardzo ładnie, syneczku, widzisz, bardzo dobrze tato zwraca Ci uwagę, jak należy postępować". "Tak mamo, z tym, że chodziło o to, że ja siedziałem u taty na kolanach".
Ojciec pyta młodego Poznaniaka, który właśnie wrócił z randki ze świeżo poznaną dziewczyną: - No, ile wydałeś? - No, jakieś 30 złotych tato. - Ojj... Dużo, za dużo... - Ale tato, ona więcej nie miała.
Składniki: 1 kostka masła, 2 szklanka cukru, 1 łyżeczka soli 4 jajka 1 szklanka suszonych owoców, 1 szklanka orzechów sok cytrynowy proszek do pieczenia 3-4 szklanki whisky Sposób przygotowania: Przed rozpoczęciem mieszania składników sprawdź czy whisky jest dobrej jakości. Dobra... prawda? Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę i inne utensylia kuchenne. Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak trzeba ... Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę masła na puszystą masę. Jeszcze raz sprawś jakoś whiski... Do maśśślanej masy dodaj łyżeszke sukru i ubijaj dalej. W miedzyszasie zprawdź czy wisky jest na pewno taka jak czeba. Najlepiej sklaneczke. Otfórz drugą butelkie jeźli czeba. Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj je mikserem. Sprawś jakoź wiski żepy pootem gośie nie mufili sze jest trojnoca. Wszuś do miszki szyśką sul jaka masz w domu czy so tam masz szysko jedno so, f sumje fsale nie nie ma snaszenia so fszuśisz ! Wypij skok sytrynnowy. Fymjeszaj fszysko z oszehami i sukrem fszystko jedno i frzudź monki ile tam masz fdomu, osmaruj piesyk masem i wyklej siasto na plache piesyka, usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki. Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta. Iś spaś.
Ooo stare ale jare, w Rockradiu tym kiedysiejszym był w nocy blok dowcipów i tam to się często pojawiało czytane przez zajebistego lektora, który oczywiście podąrzał za stanem upojenia zaprezentowanym w tekście :D
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Przychodzi baba do lekarza: Pnie doktorze, no wszystko mnie wkurwia. Doktor: SPokojnie, droga pani, może jakiś wieczorny spacer po parku... Nie, żaden spacer. W parku biegają bachory, drą się ptaki, to mnie wkurwia. Doktor: To może kąpiel z pachnącą pianą i świecami... Baba: Nieeeeeee, piana łaskocze, świece migocą, to mnie wkurwia. Doktor: To może seks? Baba: A co to? W tym momencie zza parawanu ustawionego wokół kozetki wypadają w dowolnej kolejności: majtki, stetoskop, skarpetki, buty, fartuch... Pół godziny później. Baba: No, panie doktorze, pan wkłada, czy wyjmuje, bo zaczyna mnie to wkurwiać.
Ordynator oprowadza młodziutkiego psychiatrę po oddziale. Tutaj mamy salę Napoleonów Bonapartych, tutaj sale Einsteinów, tutaj jest sala Neronów, a tutaj sala mechaników samochodowych. Panie doktorze, ale tu nikogo nie ma. zauważa młodziutki lekarz. Eeee, nie no są, tylko leżą pod łużkami i naprawiają.
Proces ginekologa oskarżonego o pobicie Cyganki. Niech oskarżony opowie jak to było. Wysoki sądzie. Wychodzę zmęczony jak koń po westernie z czterdziestoośmiogodzinnego dyżuru. 15 porodów, w tym sześć z komplikacjami, 7 zabiegów szycia krocza... Wychodzę na parking, a ta idiotka do mnie: "daj stówę to ci cipkę pokażę"
Pewien szpaner zakupił sobie I-phone'a. Ale nie był to zwykł I-phone. Plecki miał złote, wokół każdego aparatu brylanciki, przyciski platynowe, a ekran ze szkła Sfarowskiego. Poszedł sobie ten szpaner na teptak i rozmawia przez telefon tak, aby każdy mógł zobaczyć jego piękny telefon. W końcu mu się ręka zmęczyła, więc włożył ten cudowny I-phone do tylnej kieszeni, oczywiście tak, żeby to złoto i brylanciki było widać i dalej chodzi. W końcu zmęczyły mu się i nogi, więc siadł na ławke. Siadając usłyszał trrrrachchch. Zatrzymał się w tyn siadaniu, przeżegnał i pomodlił: Boże, spraw, żeby to był kręgosłup.
Dobry wieczór. Wesołych świąt gospodarzu. Czy macie wolne miejsce przy stole dla zbłąkanego wędrowca? Tak, tradycyjnie jak co roku. Ja jestem właśnie tym zbłąkanym wędrowcem. Czy mogę z wami usiąść przy stole i się posilić? Nie. Dlaczego? bo jak co roku tradycyjnie musi być przy stole miejsce dla zbłąkanego wędrowca. Smutne, ale niestety prawdziwe.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Świąteczny kawał wymyślony dziś w nocy: Jaka jest ulubiona kolęda radiowców? Gore gwiazda. Dlaczego? Bo w refrenie padają słowa: "Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina" :D Wyjaśnienie dla nietechnicznych: Dyna to program emisyjny wykorzystywany przez wiele Polskich stacji radiowych.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Baca podchodzi do górala co pilnuje owiec i mówi: - Panie, a te owce to one dużo jedzą tej trawy? - Wi pan białe to duuużo. - A czarne? - Corne tys. - A one to długo mogą biegać po tej łące? - Panie, białe to strosnie długo. - A czarne? - Corne tys. - A te owce, to je można zostawić tu na noc? - Dobrze ześ sie pan zapytoł, bo białe to ja zostawiom tu na noc. - A czarne? - Corne tys. Baca się zdenerwował i pyta: - Panie, czemu pan jak się pytam, to chwali się pan białymi jakby czarnych nie było, a jak się zapytam o czarne to czarnymi? - Aaa ... Bo białe to są moje. - A czarne? - Corne tys.
Siedzi sobie tasiemiec w żołądku. Nagle patrzy, a tu biegną bakterie. - Hej, bakterie, gdzie biegniecie? Bakterie na to: - Tasiemiec, ty się nie pytaj tylko uciekaj stąd, bo zaraz tu będą antybiotyki! I pobiegły w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec lekko przestraszony myśli: - Co jest? Tymczasem nadbiega glista ludzka z walizkami. - Ej glista, - pyta tasiemiec - gdzie lecisz? - Tasiemiec, ty nie pytaj, ty stąd wiej. Za pięć minut będą tu antybiotyki! I pobiegła w dół przewodu pokarmowego. Tasiemiec przestraszył się nie na żarty, spakował plecaki wieje w dół przewodu pokarmowego. Dobiega do ujścia, a tam siedzi glista na walizkach i beczy. Tasiemiec pyta się: - No co się stało, czego beczysz? - A bo mi ostatnia kupa o czternastej uciekła.
Happy hacking
This site uses cookies to enhance your experience.