Żaden tam mops. Właśnie cały wyc polega na tym, że przepisy przepisami a tak na prawdę wszystko się sprowadza do tego, co napiszesz w ankiecie przynajmniej było tak jeszcze 3 lata temu. Najczęściej są to labradory. Skontaktuj się z fundacją vismaior, jedź na kilkudniowe szkolenie sprawdzające i jak zrobisz dobre wrażenie na pani prezes to takiego psa dostaniesz. Znam dziewczynę która dostała psa przewodnika bo wiedziała od znajomej jakie będą zadawali pytania i udzielała odpowiednich odpowiedzi typu że często się porusza bo jeździ do pracy etc. Nikt tego nie weryfikował. Z laską chodziła dobrze więc zdała test i tyle.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Przeważnie dają Labradory lub Owczarki niemieckie. W naszym kraju z innymi rasami psów przewodników się nie spotkałem. Gdzieś słyszałem, że ktoś miał Goldena, ale osobiście nie widziałem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Może się nie znam, ale niektóre kundle też mogłyby być przewodnikami. Znam mieszańce, które są bardziej posłuszne i bardziej pojętne na naukę niż rasowe. Mam znajomego, za którym jego kundelek chodzi przy nodze krok w krok bez smyczy. I nigdy nie uciekał ani nie robił żadnych problemów po za latami szczenięcymi. A jakoś bardzo szkolony nie był. Teraz go uczy agility i z tego co wiem nieźle sobie daje radę.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
A apropo psów przewodników. Słuchajcie, jakie jaja. Ja tam się nie oriętuję, jak to tam było. Ani kiedy to zeszło. Ale ponoć kiedyś też od podatku odliczało się psa, jak się posiadało. Nie wiem, czy inne zwierzęta też. Tak słyszałam.
Kolega opowiadał, że miał starego, leniwego jamnika, którego nie odliczył od podatku, bo gdzieś tam komuś powiedział, że to przewodnik. Tam ktoś się niby zdziwił, popytał, wypytał, tamten nakombinował i poszło. :D
Słuchajcie mne namwiali do wzięcia psaprzewodnika, le jasię niezgadzam, bo ma traumę z dzieciństwa jak byłam mała miłam 7 lat to przestraszyłamsię szczeniczków, tóre skczyły namnie jabyłam z tatą na spcerze i od tej ory boję się psów za chiny ludowe nie dam się przekonać do psa.
Z tego co wiem, wątek raczej był kierowany do tych co mają psa a nie do tych co go nie mają, więc info o tym że się boisz psów nie wiele wnosi do wątku. :)
Tak jak ostatni wpis Łysego i Twój Papierek nie wiele wnoszą do tego wątku hehe.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
no i twój Gadaczka także;D Ale aby mój wpis taki nie był, to mam nadzieje, że tego nie pisałem, taka ciekawostka, chyba w Arabii Sałdyjskiej kucyki szkolą dla niewidomych
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Biedrona303- ja się nie irytuję. Poprostu myślałem, że mimotego że nie lubisz psów rozważasz posiadanie psa, ale jeśli nie jesteś przekonana to nie rób tego.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ja... Może w przyszłości dalekiej bym i rozważył. ALe tak jak już ktoś zauważył. Pies to nie GPS, na czerwone światła też nam nie zareaguje, bo psy... Nie rozróżniają kolorów chyba, że potrafią wyciągać wnioski po ruchu ulicznym, więc dalej sami musimy to ogarniać. No i aż przede wszystkim wymaga to zmiany trybu życia dla takiego pupilka. Oriętacja... Rzecz umowna, która nas ogranicza do terenu nam znanego, bardziej moim zdaniem powinna być ważna nasza zaradność czy umiemy zapytać drugiego człowieka jak gdzieś dojść, bo wątpię żeby CI co zdali nosili mapę całego miasta w głowie. Nie mówię, że to nie pomaga, bo pomaga. MOżemy odciążyć koncentracje i większość rzeczy związanych z ruchem przekierować do układu pozapiramidowego i w dużej mierze zdać się na psa. CO nam i przyspiesza marsz i pozwala się skupić na innych sprawach.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
była kiedyś u nas w laskach taka pani która coś nie coś o psach nam opowiadała, to najtrudniej jest nauczyć psa tzw. nieposłuszeństwa kontrolowanego właśnie żeby zapobiedz sytuacji, że pies przejdzie na czerwonym :) tzn. pies w założeniu ma zareagować nieposłuszeństwem np. jak będzie jechał samochud ulicą przez którą chcemy przejść
Ja słyszałam i tak na bank było, bo tę panią znam, że była sytuacja, kiedy jej pies przeszedł na emeryturę. Objawiło się to pewnego dnia tym, że po prostu nie chciał z nią wyjść. One są nauczone, że jak właściciel bierze smycz i tak klika tym karabińczykiem do uprzęży, to one od razu przychodzą. Ten nie, schował się i uparł, że nie pujdzie w uprzęży. Potem jej ci szkoleniowcy powiedzieli, że to oznacza, że już dalej pracować nie może. A z tym kontrolowanym nieposłuszeństwem też ciekawa rzecz i tu Papierek ma rację. Interesujący efekt, bo niby pies zawsze posłuszny, ale jak widzi, że coś ci grozi, to cię nie słucha.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Czegoś chyba nie rozumiem. Przecież pies musi wyjść nawet na ten przysłowiowy spacer. To nawet mój dziesięcioletni Labrador dostaje świra na widok smyczy. Owszem- widywałem psy, które za nic w świecie nie chciały chodzić na smyczy, ale były to bardzo skrajne przypadki. Generalnie prawie każdy pies cieszy się na widok smyczy.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ale psy przewodniki prawdopodobnie rozumieją, że generalnie jak wychodzą, to do pracy, a nie na spacer, bo jednak większość czasu w terenie spędzają w pracy, a nie na typowym spacerze.
Tak jest. Warszawska fundacja szkoli przynajmniej z tego co wiem w ten sposób, że załorzone szorki oznaczają pracę, czyli taki pies zachowuje się zupełnie inaczej niż standardowo powinien. Nieobecność szorek i pies staje się zupełnie inny. Przydał by się tu aktywnie korzystający z pomocy takiego psiaka.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Zawsze tak jest, że zakłada się tę uprząż i to oznacza pracę. WIęc myślę Łysy, że on na spacer, to by poszedł. On nie chciał dać się ubrać w ten cały sprzęt i prowadzić, a nie, że w ogóle wyjść.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.