Tak, tak.. Skąd ja to znam... Tak, to nic nie było, ale jak o kasę poszło to nagle i adres znaleźli, i numer telefonu. Skończyło się na tym, że przysłali mi pismo o zwołaniu jakiegoś tam walnego zgromadzenia na którym mieli mnie wykluczyć. Przyjąłem to z uśmiechem. Według mnie należenie do PZNumija się z celem. Płaci się składki dosłownie za nic, bo żadnych przywilejów w związku z przynależnością tam nie ma. Mało tego dowiedziałem się, że mieli takie ciśnienie na kasę z powodu zadłużenia. -- (iskierka1983): Hmmmm... W takich mniejszych miastach, to zamiast Polskiego Związku Niewidomych jest Polski związek seniora. Byłam na kursie orientacji przestrzennej dawno temu, ale najmłodsi mieli chyba 50 lat i powyżej, a biała laska służyła im do podpierania, to też krzywili te laski na potęgę i moją osobistą laskę też zabrali i pewnie też skrzywili. Dostałam zamiast zadość uczynienia laskę składaka, którą ktoś złożył z kilku różnych lasek. Jak chciałam się na nowo zapisać do związku, to jedna taka pani powiedziała, że mam im zapłacić wszystkie zaległe składki z 10ciu lat, kiedy nie byłam w związku. Jak coś się działo, był jakiś projekt, to mnie nikt nie poimformował, bo żekomo im się zgubił mój numer telefonu, ale jak zaległam ze spłacaniem składek, to nagle znaleźli mój numer, jak trzba było przypomnieć się o kasę.
Otóż to Bratczyku. Współpraca, a nie konkurowanie to kluczowa kwestia. Niestety niewykonalna mam wrażenie dla władz PZNu :( -- (bratczyk96): Jak zapisywałem się do związku jeszcze działał jak dla mnie to bardzo fajnie, a miałem wtedy 10 lat. Było dużo zajęć za równo dla dorosłych jak i dla dzieci. Zajęcia teatralne, plastyczno-ruchowe, muzyczne, a nawet na feriach zimowych w ramach półkolonii zajęcia kulinarne. Kiedy ja, a następnie mój brat definitywnie odeszliśmy z teatrzyka dziecięcego to już powoli się wszystko sypało. Pracownicy przy których się zapisywałem powoli niestety odchodzą. Ostatnie moje pobyty wiały nudą. Zostały zatrudnione panie, które czasami wprowadzają sztywną atmosferę. Na szczęście jeszcze są osoby, które próbują zagadać. Przy związku trzyma mnie jeszcze nadzieja, aż się ukaże EKON (Europejska Karta Osoby Niewidomej ) Moim jednym z marzeń jest to, aby związek niewidomych przestał konkurować, a zaczął współpracować z innymi instytucjami działającymi na rzecz osób niewidomych, i nie tylko w danym województwie. Ciekawy jestem czy tak samo jest w innych miastach. Pozdrawiam
U nas działa to podejrzewam tak, jak działało za mojej bytności tam. To znaczy, wycieczki są w miejsca te same, nawet chyba kilkudniowe gdzieś tam do kogoś, kto jest rodziną kogoś ze związku i może udostępnić na dni kilka parę pokoików, teren na ognisko i wiadomo dlaczego tak i o co w tym chodzi. Problem w tym, że kiedy ja jeszcze należałam do koła, to dzwoniono do mnie tylko w kwestii: Kasiu, przyjedź, zaśpiewaj, bo organizujemy dzień białej laski/biały opłatek/sponsor nam dużo obiecał i warto było, żebyśmy się jakoś pokazali. Oczywiście nie musisz wówczas płacić za wstęp na imprezę ani ty, ani ewentualny opiekun. No i kiedy się za czasów gimnazjalnych i chyba jeszcze ciutkę licealnych jeździło na te białe laski, opłatki, to się dowiadywało o tym, że była wycieczka tu i tam, przy stoliku, od tych właśnie seniorów, o których piszecie, no i zawsze pytanie, a czemu cię z nami nie było? :D Wszystko co dobrego od pzn otrzymałam to raczej zawdzięczam okręgowi z Gdańska. Na ich prośbę też śpiewałam na uroczystościach na dzień białej laski i tak dalej, ale wracałam zawsze z jakimś fajnym drobiazgiem typu czujnik poziomu cieczy, minutnik, albo nowa laska raz była. Wszelakie turnusy i szkolenia na jakich byłam to raczej stamtąd do mnie informacje napływały, żeby się zgłaszać.
Dzień dobry! Od ostatniego mojego wpisu bardzo dużo się zmieniło. Na dzień dzisiejszy już nie należe do polskiego związku niewidomych. Przestałem płacić składki i nie przychodziłem już do nich od kilku lat. W podjęciu mojej takiej decyzji, a nie innej pomogły mi ówczesne objazdy obok mnie. Chociaż koło PZNu autobusy jeździły swoją standardową trasą to przez objazdy nie raz musiałem wracać zdecydowanie dłużej niż normalnie przez co już nie miałem takiej chęci jak wcześniej co przyczyniło się do mojego odejścia. Ztego co wiem, iż mimo nie płacenia składek to mnie nie poinformowano o specjalnym zebraniu, na którym miałaby zapaść decyzja o skreśleniu mnie z listy członków. Wprawdzie już nie należe do niego od kilku lat to zdarza się jeszcze czasami, iż przysyłają kartki świąteczne lub z życzeniami urodzinowymi. Drugim powodem dla którego przestałem chodzić były zbędne obostrzenia w czasach psełdopandemi. Po tym jak znieśli już te wszystkie zakazy to pojawiły się objazdy wcześniej już wspomniane i tak już chyba 5 lat nie płaciłem żadnych składek. Jak płaciłem to nie informowano mnie o żadnych atrakcjach, wycieczkach i tym podobne podczas moich odwiedzin. Podsumowując nie żałuję tej decyzji. Dwa lata temu kiedy to ówczesna kierowniczka fundacji szansa dla niewidomych chciała zaprosić przedstawicieli PZNu na podlaską konferencję recha to albo odrzucali połączenia bądź twierdzili, iż głównego obecnie zarządzającego tym białostockim Polskim Związkiem Niewidomych, że go nie ma. Kiedyś spotkałem przypadkiem w autobusie młodą dziewczynę, która chodzi do związku niewidomych tylko po to, aby płacić składki. Ja osobiście jestem zdania, iż jak płace składki to powinienem być informowany o wszystkich wydarzeniach organizowanych przez pracowników owej instytucji czego w moim przypadku nie miało miejsca, a nie dawać dla nich tylko zarobić. Raz tylko listownie poinformowano o przewidywalnych atrakcjach na rozpoczynający się w danym momencie nowy rok. Nie żałuję tej decyzji o odejściu z tej skarbonki jaką jest Polski Związek niewidomych.
Pozdrawiam
This site uses cookies to enhance your experience.