Cześć Czy macie autorytety w środowisku? Osoby, które wam imponują, czerpiecie z nich przykład?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
Ja nie mam, choć powinnam. A to dlatego, że te osoby, które powinny być dla mnie autorytetem niejednokrotnie znam osobiście i jak podziwiam ich zaangażowanie, to, co osiągnęli, samodzielność itp, tak jednocześnie zauważam ich małostki, wady albo po prostu się z nimi jako tako zaprzyjaźniam i zamiast uważać za autorytety, traktuję bardziej jak kolegów.
strasznie niestety nie lubię mieć kogoś za wzór, albo uważać za autorytet w dziedzinie, która mnie dotyczy, bo za szybko wpadł bym w kompleksy. Jeżeli miał bym kogoś za wzór w poruszaniu się z laską, to zamiast myśleć o tym, co ja mógłbym poprawić, zaczął bym się zastanawiać nad sensem mojej egzystencji, skoro ta osoba w czymś wymiata. :P, a ja jestem w tym taki beznadziejny. Takie mi się włącza przekoloryzowywanie. Dlatego, jeżeli mam autoretytety to w dziedzinach, które mnie nie dotyczą, albo nie zamierzam w jakiś inny sposób w nich startować. Mogę sobie podziwiać kogoś wyniki w pływaniu, bo sam pływałem dłuugi czas, ale mogę na spokojnie podziwiać, bo sam nie pływam. Więc gdy już znajdzie się ktoś taki lepszy w czymś, to zamiast stawać się dla mnie autorytetem na danym polu, szukam rzeczy, w której to ja jestem lepszy, a czego ten ktoś z takich czy innych powodów nie osiągnie. I równowaga zostaje zachowana.
Ooo, dobre słowo: wzorzec. Tym dla mnie są ci znajomi. Wzorzec samodzielności, udanej kariery zawodowej, wzorzec postępowania.. No dobra, tego jeszcze nie znalazłam :D
Mam tak jak Zuzer. Nie można patrzeć przez pryzmat autorytetu, bo nigdy nie jest tak, że dana osoba jest super kryształowa a w necie i mediach można się kreować, że ho-ho i często się tak robi że ktoś robi za wzór samodzielności a w praktyce to już wygląda inaczej.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Cinkciarz niestety zazwyczaj te tzw. świecznikowe osoby z naszego środowiska zazwyczaj nie są kryształowe a czasem wręcz daleko im do tego. Ale nie generalizuje broń Boże. Moim skromnym zdaniem nie powinniśmy bawić się w autorytety czy wzorce tylko po prostu na równi w traktowaniu się wzajemnie uzupełniać i wzajemnie sobie pomagać dlatego, że ja jestem dobry w tym, a Ty w czymś innym i na tym to moim zdaniem powinno w dużej mierze polegać.
W pełni się zgadzam i szkoda, że w naszym środowisku tak nie jest. --Cytat (damianzegarek): Cinkciarz niestety zazwyczaj te tzw. świecznikowe osoby z naszego środowiska zazwyczaj nie są kryształowe a czasem wręcz daleko im do tego. Ale nie generalizuje broń Boże. Moim skromnym zdaniem nie powinniśmy bawić się w autorytety czy wzorce tylko po prostu na równi w traktowaniu się wzajemnie uzupełniać i wzajemnie sobie pomagać dlatego, że ja jestem dobry w tym, a Ty w czymś innym i na tym to moim zdaniem powinno w dużej mierze polegać.
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
W pełni się zgadzam z Cinkciażem i Damianem. Osoby, które na przykład kreują media, które są takie oh i ah najczęściej takie nie są a media tylko pokazują to, co chcą pokazać. Ja autorytetu na moje szczęście nie mam a jeżeli już to z poza naszego środowiska. Chciałem kiedyś mieć jakiś autorytet ze środowiska i co? i tylko wpadłem w kompleksy. Dobrze, że znaleźli się ludzie, którzy mnie z tych kompleksów wyciągnęli. Tyle ode mnie w temacie. Pozdróweczki dla wszystkich.
Zazwyczaj tak jest, bo jak już się dowie jaki to on och i ach lub ona i, że jest autorytetem to sodówka do główki uderza. I choćby taka osoba nie była przedtem to teraz najczęściej taka jest po fakcie takiej informacji o sobie, ale nie chcę broń Boże generalizować, bo to zależy od charakteru człowieka. :) --Cytat (Zuzler): Ale nawet sobie może ktoś być tym wzorem samodzielności, ale co mi z tego, kiedy np w zwykłych kontaktach międzyludzkich okazuje się bucem?
Przyznam, że ciekawe rzeczy w tym wątku wychodzą. Generalnie ludzie stawiają przed sobą, w mniejszym lub większym stopniu, jakieś autorytety. Jest to całkiem normalne i jak spytać chociażby w szkole, to padną różne nazwiska: ludzi żyjących lub postaci historycznych, artystów, polityków, działaczy społecznych. Fakt, że niewidomi (przynajmniej niektórzy) takich autorytetów w środowisku nie odnaleźli... ciekawie świadczy o niewidomych. Nie jestem psychologiem, by to badać, ale podkreśla to jakieś takie moje dziwne poczucie, że wśród niewidomych panuje jakaś taka dziwna... z jednej strony konkurencja, a z drugiej niechęć do konkurujących. Ci mniej samodzielni z zawiścią patrzą na tych bardzij, Ci bardziej samodzielni zaś konkurują o to, by być naj, zamiast siebie wspomagać. Może się mylę, ale takie myśli mi przychodzą. Ale uciekłem od tematu wątku.
Tak, ja mogę wskazać swoje autorytety, chociaż to nie najlepsze słowo. Każdy z nas jest inny, są raczej osoby, w których coś podziwiam, że coś im się udało i chciałbym też potrafić. Plus, oczywiście, będę próbował. :) Takim autorytetem matematycznym jest dla mnie Euler, który pokazał, że wcale nie trzeba widzieć, by stworzyć kilka bardzo ważnych praw matematycznych. A autorytetem z Eltena jest dla mnie... Tomecki, zwłaszcza pod kontem rodzicielstwa. :)
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Co do środowiska to święta racja. --Cytat (pajper): Przyznam, że ciekawe rzeczy w tym wątku wychodzą. Generalnie ludzie stawiają przed sobą, w mniejszym lub większym stopniu, jakieś autorytety. Jest to całkiem normalne i jak spytać chociażby w szkole, to padną różne nazwiska: ludzi żyjących lub postaci historycznych, artystów, polityków, działaczy społecznych. Fakt, że niewidomi (przynajmniej niektórzy) takich autorytetów w środowisku nie odnaleźli... ciekawie świadczy o niewidomych. Nie jestem psychologiem, by to badać, ale podkreśla to jakieś takie moje dziwne poczucie, że wśród niewidomych panuje jakaś taka dziwna... z jednej strony konkurencja, a z drugiej niechęć do konkurujących. Ci mniej samodzielni z zawiścią patrzą na tych bardzij, Ci bardziej samodzielni zaś konkurują o to, by być naj, zamiast siebie wspomagać. Może się mylę, ale takie myśli mi przychodzą. Ale uciekłem od tematu wątku.
Tak, ja mogę wskazać swoje autorytety, chociaż to nie najlepsze słowo. Każdy z nas jest inny, są raczej osoby, w których coś podziwiam, że coś im się udało i chciałbym też potrafić. Plus, oczywiście, będę próbował. :) Takim autorytetem matematycznym jest dla mnie Euler, który pokazał, że wcale nie trzeba widzieć, by stworzyć kilka bardzo ważnych praw matematycznych. A autorytetem z Eltena jest dla mnie... Tomecki, zwłaszcza pod kontem rodzicielstwa. :)
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Dobrze, wygląda na to, że tu trzeba się taaak rozpisać by nie zostać źle zrozumianym, posądzonym o bycie po stronie tych co komuś niewiadomo czego zazdroszczą, czy coś. Od dziecka mam wstręt do autorytetów, a w szczególności autorytetów pośród osób niewidomych, przedstawianym jako wzorce do naśladowania. Pamiętam, jak niegdyś jako taki autorytet przedstawiano mi jednego z moich nauczycieli w Owińskach, co działało może do 4, 5 klasy podstawówki i trochę w gimnazjum. Potem jakoś przestało, co było chyba naturalnym procesem choć wszyscy Owinszczanie jakiś tam szacunek do faceta mieli i mają nadal. Jednak potem zaczęto mi pompować pewną dziewczynę z mojej miejscowości. Że zrobiła szkołę muzyczną, że studiowała dyrygenturę etc. Jak ją spotkałem, na początku wysłano mnie do niej by uczyła mnie zapisu nutowego, jak zobaczyłem tę butę, wyniosłość, totalny brak empatii i taką jakąś suchość, to stwierdziłem, że ja absolutnie nie chcę mieć z nią nic wspólnego i z muzyką w takim razie takoż. Wiele z autorytetów medialnych celebrytów prowadzi swoje życie w wersji super tylko dla kamer, w rzeczywistości nie wiele różniąc się od średnio zrehabilitowanego osobnika niewidomego X, tyle że pozują na mega kryształowych. Takie coś napełnia mnie wstrętem i dla tego nie znalazłem jeszcze nikogo normalnego po tamtej stronie. Zresztą jest taka ogólna tendencja, że ci wyżsi są bardzo nie uprzejmi dla tych stojących niżej, a ci w odpowiedzi się zamykają. I to raczej tak to działa.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
zuzer bez L, potem jeszcze dwukrotnie się na siebie napatoczyliśmy więc ten. I oczywiście zawsze z tym samym skutkiem ale sądzę, że wy byście się dogadały :D
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.