Forum

Nasze zwierzaki

Forum mieszane

1 / 9 Next

lukasz1993258

#1 ·

2 likes
Transcription

Witajcie. W tym wątku pogadajmy sobie o naszych zwierzętach. Ja mam pieska, który jest bardzo fajnym psem. Jest w typie labiadora, ale mieszany. Niestety nie mogę Wam pokazać na chwilę obecną jego szczeka, ponieważ ten pies bardzo rzadko szczeka i naprawdę jest bardzo spokojnym i łagodnym psem. Ale może uda mi się chociaż pokazać Wam kiedyś, jak on fajnie wyje, tylko że jak na razie jest go trudno rozdrażnić, żeby wył, a już o szczekaniu to nie wspomnę, bo on bardzo rzadko kiedyś szczeka i na chwilę obecną to leży na swoim posłaniu i śpi. Także zachęcam do udzielania się w tym wątku i pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

rylotek111

#2 ·

Transcription

No cóż, witajcie. Drugi raz nagrywam ten wpis. Pierwszy wysypał się awaryjnie Elten, kiedy to system ogłosił wesoło niski poziom energii baterii i wszystko jasny szlak trafił. No cóż, to teraz może przynajmniej będzie krócej. Więc tak, zacznijmy od najstarszego psa. W ogóle mam ich trzy. Jest to Azor. Jakiś taki skundlony owczarek niemiecki. Nie wiem, co za pies przystawiał się do mojej suki. W każdym bądź razie, no ona była owczarzycą niemiecką, tak, owczarkiem niemieckim. Żyła sobie 25 do 27 lat, jakoś tak to było z obliczeń wynika. Praktycznie do samego końca była sprawna. No dobra, no pół roku przed tym jak zdechła. Najpierw zaczęła tracić bodajże słuch, potem jakieś trzy miesiące później wzrok, no a dwa tygodnie przed śmiercią straciła węch. No ale trzeba jej przyznać, że długość jej życia, jej wiek robi wrażenie, co by nie powiedzieć. Pożyłaby jeszcze dłużej, gdyby nie Azor, który ją tępił jak się dało, podgryzał ją jak miały wspólne jedzenie. No to gdzieś tam, mimo że osobne miski jednak, to były w tym samym końcu, gryzły się, walczyły o to jedzenie. No i też tak, oczywiście oddzieliliśmy te psy, ale to jednak troszeczkę za późno się dla tej Diany okazało. A szkoda, bo jeszcze mogłaby pożyć te trzy, cztery, może i nawet pięć lat, tylko własny synek ją tak zmasakrował. No cóż, ale przejdźmy do Azora. Ten ma latek 17. Także ma geny poważne. To ma musi, ciekawe ile jeszcze pożyje. On stosunkowo do tego, jak do wieku Diany, która miała 17 lat, to ma się dość źle. Nie dość, że już wychudły, to też zaczyna już zmysły tracić generalnie w wzrok. Jeszcze jakieś resztki ma, słuchu prawie w ogóle. No i nie wiadomo, co z nim będzie tak naprawdę. Drugim psem jest Rubin. To jest taki zwykły czarny kundel. A też poczciwa z jednej strony psina, taka dla mnie, dla nas, dla rodziny, taki naprawdę fajny. Aczkolwiek dla obcych, po mamusi z genów, niestety została mu straszna wrodzona wredota. W ogóle do obcych się strasznie szczępi, jak to się mówi. Poprzez co niestety musi być, jak to ładnie ujmę, na uwięzi. Bo gdy jest na wolności, no to podkopuje generalnie wszystko, gdzie się da, żeby sobie uciec na ulicę i stwarzać niestety zagrożenie dla przechodniów i dla aut, chociaż dla autu mniejsze raczej, niż dla przechodniów. Cóż, potrącony chyba ze sześć lub siedem razy i dalej mu się nie odechciało. No i przez niego też ten Azor biedny... A nie, inaczej, dobra. To co, zostawmy na później. No i przez niego też ten Azor biedny... A nie, inaczej, dobra. To co, zostawmy na później. No i przez niego też ten Azor biedny... A nie, inaczej, dobra. To co, zostawmy na później. Azora i Rubina i ich koligacje dziwne. W każdym razie, no tak, to jest Rubin. Generalnie lat jedenaście. Od dwa tysiące szóstego od marca. Ja go miałem od kwietnia. Też jakiś nieudany pies, bo... Znaczy, uszy generalnie ma nieproporcjonalne w ogóle o połowę za duże niż powinien mieć. Nie wiem też, co to za pies się do tej jego matki tam przystawiał. No ale spłodzili jakiegoś tam... Który teraz sobie u mnie siedzi. Trzecim pieskiem jest Ritter. Oj tak, z niemieckiego rycerz. Miał być rycerzem. Miał mnie bohatersko bronić przed przechodzeniem na czerwonym świetle przez ulicę. Bohatersko osłaniać przed przeszkodami wszelakiego rodzaju. A w skrócie miał być po prostu przewodnikiem. Golden Retriever. Myślałem, że się uda. Niestety się nie udało. No i żyje sobie o tak. No i żyje sobie o tak. No i żyje sobie o tak. Chowa się w domu. Na szczęście on się może akurat wolnością cieszyć, bo jak się go rozkarci, jak się go odpowiednio ustawi, no to raczej nie ucieka. Poza tym nie jest jakiś taki szczególnie groźny. Ale i tak jak na Goldena, też jest jakiś nieudany, z jakiegoś lewego miotu w ogóle chyba. Na giełdzie był kupowany, nie wiadomo, w ogóle z jakiego źródła. Wiem, że bardzo profesjonalny zakup psa, no ale cóż. Siostrze się spodobał, więc pies został kupiony. Generalnie coś z tymi moimi psami jakoś się wszystkie nie udało. Ritter też od samego początku odstrzenia kabał się wszystkiego i wszystkich na ludzi. Też jakoś tak dość płochliwie najpierw, później tak dość agresywnie reaguje, zwłaszcza na obcych. Potem się przyzwyczaja i potem już ma zachowania Goldena, ale ta jakaś taka agresja i niechęć do dzieci... O, nie wiem czy się uda zarejestrować właśnie jego szczek, teraz sobie to szczeka Ritter. No właśnie powoduje przypuszczenia, że ma tam też jakieś niestety domieszki, że to nie jest czystej rasy Golden. No i właśnie a propos nieudaności tych psów, tam też były zataczki między Azorem i Rubinem. Co to Azor? Zresztą, ten ten... ...to jest też jakaś, no nie wiem, gdzieś tam... Tak, co to, jaka to... ...to co to istnieje, że jest to taki taki zlepanik, mężczyzna, który ma dla ojca i dla góry some... ...to jest coś takiego... To by było na tyle, bo nie wiadomo czy ten wpis mi się wyśle, także trzymajcie się, jeżeli przynudziłem to przepraszam. Cześć.


Czyńmy wokół siebie Dobro, aby i nam w tym życiu lepiej było. :)

rylotek111

#3 ·

Transcription

No i cóż, niestety okazało się, że było ze trzy razy dłużej niż sobie planowałem, też przez moją rozwlekłość i różne inne dziwne czynniki, zbieranie myśli i tak dalej. Ale ja nie o tym, tak jeszcze zapomniałem odnośnie udaności Rubina i jego historii. To też wydarzyło się w jego dwuletniej wówczas karierze, coś takiego, oczywiście podczas Sylwestra, wiecie jak jest, nie, że petardy naokoło, w ogóle jest armagedon, nie da się nic, zwierzęta wtedy cierpią, ze strachu już nie będę mówił co robią. Ten dokładnie robił to i być może jeszcze więcej, w każdym bądź razie, no zwyczajnie uciekł. Uciekł, jeszcze psy do pewnego momentu mają tą taką pamięć wsteczną, nie, że jeszcze pamiętają tam do okresu pięciu lat zdaje się, no to co się wydarzało w życiu, nie, jak do pięciu lat, no jeszcze przez na przykład pięć lat pamiętają kogoś, kogo gdzieś tam dawno nie widziały i tak dalej, i tak dalej, z kim czas spędzały, nie. W każdym bądź razie ten sobie zakodował mamę swoją, no i chciał do niej uciec, ze strachu przecież. No i owszem, poleciał i Skubaniec, mimo że drogę, i ja nie wiem jak on, naprawdę ja nie wiem jak on to zrobił, bo tak naprawdę nie chodziło się tam z nim, z tego co pamiętam, przewieziony tamtą trasą był tylko raz, i to naprawdę jak miał miesiąc, nie. A Skubaniec skądś znał drogę, miał to wkodowane, poleciał gnany strachem tam do tej mamy, tylko niestety. I tak dalej dotarł, bo akurat tam trwały prace budowlane, wykopy pod fundamenty domu, dół dość głęboki, gdzieś tam chyba jakieś dwa metry z hakiem, albo i więcej, nie wiem, w każdym bądź razie psina tam wpadła, no i siedziała cztery dni na tym mrozie generalnie, bez jedzenia, bez picia, bez niczego, jeszcze tak podejrzewam jakby tak ze dwa dni posiedział, no to mógłby niestety dokonać tam żywota. No a jak się zorientowaliśmy w Nowy Rok, że psanie... To od razu wielki lament w ogóle, zbieranie posiłków, rozwieszanie ogłoszeń po słupach, że to ten pies zaginął ten, wiadomo, fotkę się wydrukowało, wrzuciło do tego ogłoszenia i tak dalej, nie, chodzi się po tych słupach, śnieg po kolana, się chodzi po słupach, rozwiesza ogłoszenia, no ale nie było odzewu żadnego, no i mija, bo to wtedy było Sylwester zdaje się w środę, Nowy Rok czwartek, piątek, sobota, tak dokładnie. No i w niedzielę mówię mamie, żeby dzwonić na policję, bo to już nie są przelewki, może gdzieś patrol widział psa, może go oddaj do schroniska albo w schroniska, bo też byśmy się kontaktowali ze schroniskami, ze schroniskiem najbliższym tam nie było, no to sobie myślimy, nie będziemy cudować, tylko może jeszcze w jakimś gdzieś azylu siedzi piesek i czeka bezpańsko. No i dzwonimy na policję, tam oficer dyżurny prosi o podanie rysopisu psa. No i on się tak wyraża, mama mówi, że to obroża taka i taka, że pies taki i taki, o takim nam umaszczeniu, no i tam ten oficer mówi, proszę chwilę poczekać, mówi, bo kolega tam właśnie z patrolu ktoś zgłosił, że pies szczeka i że generalnie, czy to ten. No mama mówi, że w sumie się zgadza, no i ten oficer mówi, poprosił nas, żebyśmy przyjechali zidentyfikować psa, czy to ten, no to jedziemy. Mama nawet nie wie jak, ja zaraz po kąpieniu. No i w ogóle lecę, tego mama mu ponoć mówi, że nie pamięta, że jak wsiada do tego auta, jak pojechała, była w takim szoku, zajeżdżamy, słyszymy szczek, no to ja już się ucieszyłem, bo rozpoznałem głos Rubina, mówię, Rubinek, aniołeczku złoty, w ogóle zaczynam z tak, straszę się ekscytować, że to Rubin. Ten też w ogóle nas poznał, zaczyna tam się wdrapywać na ten dwój, półmetrowy dół, czy tam jakoś tak, nie daje rady w ogóle, mama nie zastanawiając się w ogóle, prawie też by wpadła do tego dołu. Nie wpadam na tego psa, ale wyciągła go jakoś za łapy, pies się szczęśliwie znalazł, potem jeszcze w domu, jak się już, policjant w ogóle się zachwycił, mówi, że nie spotkał się jeszcze z takim traktowaniem psa, żeby psa tak uwielbiać, żeby taką radością, żeby tak się cieszyć z odnalezienia. Potem przyjechaliśmy do domu z tym psem, on też taki wyziębiony, półprzytomny w ogóle, i ze strachu, i z wyziębienia, i z wycieńczenia, z odwodnienia, z zagłodzenia, mama tam mu dała dość sporo mięcha. Tego na co dzień się raczej nie robi, wypił chyba wtedy ze dwa kartony mleka, pół litra w ogóle jeszcze wody, potem pospał trochę, jak się ożywił, no potem na szczęście doszedł do siebie, no i już więcej takich wyskoków nie było. Ten był, że tak powiem, najbardziej taki efektowny i najbardziej taki zapadający w pamięć, wcześniej do czynienia w takim zakresie z policją, żeśmy nie mieli. Później już dzięki Bogu na szczęście też nie, no i to chyba by było tyle, taką historyką się jeszcze a propos swojego psa tutaj chciałem podzielić, trzymajcie się.


Czyńmy wokół siebie Dobro, aby i nam w tym życiu lepiej było. :)

daszekmdn

#4 ·

1 likes
Transcription

Dzień dobry, dobry wieczór, dobranoc, dobre rano, i tak dalej. Jakie kto chce powitanie, niech sobie z tej listy wybierze. My mamy w domu psa, rasy nijakiej, półdziżeńskiej. Miał to być Jork, aczkolwiek został mieszańcem, została mieszańcem tak właściwie. Co do innych zwierząt, jeszcze mamy kotkę, która generalnie jest u nas od roku. Jest to głównie moja kocica, jak będzie u mnie w pokoju, będzie mruczeć, tu na granie zamieszka, bo już tak parę razy robiłem. I cóż, tyle.


Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

lukasz1993258

#5 ·

Transcription

To teraz ja Wam coś odpowiem. Miałem kiedyś taką suczkę, która nazywała się kulka i pamiętam, że się oszczeniła jakiś czas później. No i urodziła parę psów. No i mnie akurat się bardzo spodobał dragon. Jeden z tych psów, bo tak mu dałem na imię. No bo to był kundel, taki bardzo przyjazny, też taki pieszczochliwy jak roki, ale bardzo często szczekać akurat szczekać. No i była taka sytuacja, że moja siostra z przyczyn niezależnych musiała wydać te psy. No i w sumie poszły wszystkie do schroniska. No trochę na początku nie mogłem się z tym pogodzić, ale potem po dwóch dniach już jakoś musiałem. No i pamiętam, że była noc. No i w nocy tak słyszę takie jakby walenie o okno. No i otwieram to okno, patrzę, dragon wskakuje. No powiem Wam szczerze, że byłem w szoku. W takim, w takim szczoku, że to naprawdę jest trudne do opisania jakie wtedy mną kierowało uczucie, bo ja tego psa bardzo kochałem praktycznie. To był jedyny pies, naprawdę z którym czułem się bezpiecznie. Miałem go w sumie przez trzy lata, ale potem niestety auto go przejechało i teraz mam rokiego. Pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

wojtas

#6 ·

1 likes
Transcription

Witam wszystkich, bardzo serdecznie ja mam od 2008 śmiesznawe rybki, które są głupie. W zasadzie to mój tata je ma od 2011, mam psa Labradora, który się nazywa Rocky, no i ogółem jest bardzo fajnie. Czasami tam pies broi, tam różne rzeczy zjada, ale jest około w miarę.


lukasz1993258

#7 ·

Transcription

No, to ja też mam właśnie psa, labladora o imieniu Rocky. A powiedz mi, czy ten twój lablador, on jest typowy lablador, prawdziwy, czy też taki mieszany?


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

longshoot

#8 ·

Transcription

Ja psa nemám, miałem, mám teraz kota, ktorý sa nazýva La Bamba.


Kosa12

#9 ·

Transcription

Ja też psa aktualnie nie mam, ale jestem, no, jak to się mówi, staram się o psa, przewodnika, ten pies pomoże mi ogólnie w życiu, no i też będzie jako mój towarzysz ogólnie w różnych tam ciekawych sytuacjach. Dlatego staram się o takiego psa, bo będzie fajnie. Ja wiem, że to z psem trzeba iść na spacery i tak dalej, i po prostu trzeba też patrzeć w taki sposób, że, no, trzeba z psem wychodzić i karmić psa i tak dalej. Tak. Ale to nic, ja miałem kiedyś psa, a teraz nie mam, bo, no, po prostu od jakichś kilku lat, no, nie mamy, bo tak jest, w sensie ten pies sprawia nam trudność, bo już nie byłem w szkole, a rodzice... w pracy, no i co? Pies taki się marnował. Dobra. To wszystko, co miałem do powiedzenia. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Siema.


Muzyka rap jest mądra i pouczająca i trzeba skupić się na przekazie.??

wojtas

#10 ·

1 likes
Transcription

Ciekawa zbieżność Łukaszu z tymi psami. Mój pies to jest typowy Labrador Retriever, kolor czarny, no i jak będę mieć jakiś lepszy Mike, bo ten jest słaby w miarę, znaczy no słaby jakościowo, jak będę mieć jakiś lepszy sprzęt, to zaprezentuję nawet jego tam jakieś szczekanie. Na Klango to już kiedyś robiłem, ale z chęcią zrobię to drugi raz tutaj.


lukasz1993258

#11 ·

Transcription

A mam takie do Ciebie pytanie. Powiedz mi dokładnie skąd Ty masz tego psa, bo ja mam, z tego co Ty opisujesz, to mój pies ma identyczne cechy i identycznie prawie, że wygląda. Ja nie wiem, czy to po prostu nie jest, że tak powiem, z tego samego płodu pies, więc chciałbym wiedzieć dokładnie skąd go masz, jeśli możesz takich informacji udzielić. Bo tak jak mówiłem, on z opisu wydaje mi się identyczny jak mój. Pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

lwiczka

#12 ·

Transcription

Rettelsen om omrørende systematisk utfall i gjennomføring av brott i vetenskap. Efter toattestensbyte kommer en kvalitetsbasis, som er tidlig i dag, som er for bevarelde i dag. Det betyr at vi har en rutabokwan i land. En brottetidsbasis har en kvalitetsbasis som er under brott, som bevarelde i dag som er oppvangt. Nå er det nok forfølgende ansvar som vi har. så det er så det er hvor man har hatt møte med bøker som sier seg gjennom en faen kombinerer. Så det er bra intelligens. Selv om man har avsluttet fra for så lang tid. Det er ingenting som kan bli omfattende, det er så det er flott å håndtere det som kan være vi treng at gjøre merke til å gjennomføre med en helhet av å fylje ut byljongen over ei kvarterning av et duktig land, med assurans av en stor byljong, med fast forberedning av miljø, konfrontasjon med wærmere myndigheter fra andre områder. De ene har også stått i cittadet med flåtene og en viss liten stål. Og så har det helt vanlig vært å overbleve meg over det her at man må ha brød till. Nå vet vi nett ut hvorfor vi at de trenger en stål så snarere. Men da er det en stål som er bra. For det er en stål som er bra til å bråd, det er en stål som er bra for dybd og styre, vi har utforskt de flaktsøkende tropet, og vi har utstyrt de kalvfaktene som pågå bakbygd, har har blått in i dag i overgrunn av døden. Så vi har begynt å kartføre med varuflat og vi har gatt det av i dag, så vi må se om vi har flaktsøkende tropet. Du kan se vidst frem på det vi har utforskt, men vi har utgjort plaktene hvor vi har utstyrt problemer. Det fikk vi mye sysfekt. Vi må velge til n surveyet, og ja, det fikk vi mye sysfekt. Om vi kanDoes det ser ut som om vi er slutvarende på sekven? Ja, og vi har gått in på det at vi har sagt, men vi har sluttvarende på sekven. Vi vet at vi har en stort avslutning. Vi vet at vi har enda innifra ut biscuits ut av nedet. What is your reason for hotmail? Hva er en av dine svarelaftidigheter for dine sunda? Er det en ordning? Eto, vi har Olá for You! At OIL.org. Nå er vi i mısjø. Vi har en app som er bra. Eto, en app som er kvar på OIL.org. Eto, der ser vi at vi har 2τέeninger. En app som er svarte som er bra. En app som er svarte som er bra. Og en app som er svarte som er bra. Og en app som er svarte som er bra. Eto, vi har en app som er sku på top. Det er en app som er sku på top. En app som er svarte som er bra. Teksting av Nicolai Winther


lwiczka

#13 ·

Transcription

verv locka med der skjønne, og slutt essays med en opplagt skjønnsbeleg. For flere års året har vi sett at det er mye som er i consistanse og har gjort at vi skal ønske et merke av dette skjønnsbeleg, men vi vet i dag at vi kommer i tre året med flere året med flere året i flere året, men vi vet i dag at vi kommer i tre året med flere året med flere året med flere året, for det er vel eit byggkost i byggkost, for det er vel eit byggkost.


lukasz1993258

#14 ·

Transcription

No to ogólnie moja historia co do zwierząt. W sumie to chyba tutaj jeszcze się nie wypowiadałem w tej kwestii, bo też swego czasu u mnie w domu często szczury bywały, ponieważ moja siostra jak była mniejsza to bardzo lubiła mieć różnego rodzaju zwierzęta w domu. Także po prostu tak wyszło. Nagram zaraz jeszcze jeden wpis, bo niestety Alek ktoś dzwonił, a nie mogę tego spauzować.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

lukasz1993258

#15 ·

Transcription

No i jeszcze tutaj dokończę Miałem właśnie w sumie Chyba 3 albo 4 Z szczury Przy czym 2 szczury zdechły Był jeszcze taki chomiczek Tylko no niestety mieliśmy jeszcze kota No i kot dorobił tego szczura W sposób bardzo Niekorzystny że tak powiem Dla niego Ponieważ No pamiętam całą noc Ten chomik się męczył Męczył męczył I potem niestety ale Zdechł Więc no Jeszcze miałem parę kotów W tym chyba z dwie kotki Jednego kota miałem Chyba przez pół roku No i Cóż No i chyba raczej tak dokładnie żeby to sprecyzować To tyle co mam do powiedzenia Także Pozdrawiam


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

lwiczka

#16 ·

Transcription

Dag er å. Nærmest tar en stortingsbord, med å støtte på aktivitetsarbeid, der ser vi at det kommer til. Har vi, er det klart at det er å støtte på aktivitetsarbeid. Det kan være at det går bra, men det går slik at det kommer til, en større aktivitetsstablikhet i aktivitetsavdelingen, men det kan gå enda mer, man kan også få aktivitetsarbeid om man har ett aktivitetsbehov. Men, Du er i ink 설�disk, på��mings- foranご innkommet, på trygghet. Vi må vel ommer jury stå på sirren min extremer tøffning." Det er så mye vi kan gjennomføre, og det er mye vi kan gjennomføre, og vi kan gjennomføre. Det er mye vi kan gjennomføre, og det er mye vi kan gjennomføre, og det er mye vi kan gjennomføre.


lola

#17 ·

1 likes
Transcription

No to ja powiem, że widziałam te twoje szczury lwico i nawet mi się podobały, podobają. A co do mojej historii ze zwierzętami, to miałam kiedyś raz, dwa, trzy, w życiu miałam pięć kotów. Najpierw to był, pięć chyba tak, najpierw miałam kota, który się nazywał, to znaczy to był kot mojej siostry, jeszcze jak nie mieszkałam tutaj, tylko mieszkałam w bloku, to ten kot nazywał się Szarotka. Ten kot był tak dziki, musiał być naprawdę bity albo nie wiem, źle traktowany, bo latał po firankach, skakał po pianinie, po nas, raz mi skoczył na głowę, nie wiem, ja miałam wtedy pięć lat chyba, no to też nie było za ciekawie. Aż w końcu moja mama zdecydowała się, że tak nie może być i że musimy go oddać. Potem miałam dwa koty, to był Mruczek i nie pamiętam ten drugi jak się nazywał, bo to był mojej siostry. No i te koty były bardzo spokojne, w ogóle. Bardzo fajne, bo mieliśmy im miesiąc, bo jeden kot zmarł, nie wiem, nie pamiętam jaka to była choroba, a drugi, z tęsknoty chyba za nim, musieliśmy go uśpić, bo nie chciał nic jeść i... Znaczy, nie, to my go chyba nie uśpiliśmy, on sam zmarł, przepraszam bardzo, mój błąd, bo nawet myśleliśmy o tym, ale ja nie chciałam się zgodzić, bo mówię, że nie. Ale no, niestety sam zmarł z wycieńczenia i z tęsknoty za tym drugim kotem. Potem była trzecia, taka Puśka, która była dosyć dziwna, bo nie chciała się dawać im komu głaskać. I od wszystkich uciekała i na wszystkich syczała. A potem był taki Murzynek, który był najmilszym kotem. I lubił bardzo mruczeć, łasić się, no ale mama mówiła, że nie, że za często w domu nie ma i że tego kota trzeba wydać. No i pewnego dnia babcia, która dała chyba ogłoszenie, że odda kota, przyjechałam sobie ze szkoły do domu i tego kota już nie było. Oczywiście miałam żal i mam do tej pory do mojej babci, że tak postąpiła. A teraz mam psa od sześciu lat, który ma na imię Karmel i jest rasy Shih Tzu. Jest to bardzo mały pies i może mi się nawet uda nagrać jak szczeka. Spróbuję wam kiedyś. Ten pies nigdy mi jeszcze niczego nie zepsuł, nie popsuł, nie wiem, nie, nie, nie, nie. Tak jak inne psy, nie wiem, gryzą coś albo jakieś buty, albo coś w tym stylu. To mój pies to lubi tylko wejść pod kodrę i się położyć i spać. Bo on ogólnie nie jest takim psem żywym jakby, że lubi biegać i w ogóle. Tylko on by cały dzień spał i leżał. Potrzebuje ogólnie towarzystwa, bo nie lubi być sam w domu. No ale niestety nie ma wyboru, bo ja to prawie całe, całe dnie to nie mam nie w domu. Była to szkoła jeszcze muzyczna, potem jest to, trudno jest tak. Wracam do domu po jakieś dziewiętnastej, osiemnastej, siedemnastej. To chyba, że weekend i wakacje albo ferie, ale to już. No i na tym skończy się chyba moje opowiadanie, bo już. A no jeszcze może powiem, że bardzo bym chciała mieć kota. Jeszcze jednego. A no może mi się uda. Chociaż moja mama jest pesymistycznie do tego nastawiona i nie chce się zgodzić, ale jeszcze przyjdzie taki czas, że się uda.


"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".

lukasz1993258

#18 ·

Transcription

Nie no, to akurat wiem, że możliwa jest taka jakby przyjaźń między kotem a szczurem. Tutaj masz rację, tylko że wtedy to był przypadek po prostu taki, no. Nie wiem jak do tego doszło, że po prostu ktoś tego szczura wypuścił, nie wiem. Po prostu ja już nie pamiętam tego, bo ja wtedy byłem mały, więc ja tak, no szczerze powiedziawszy, średnio już to kojarzę. Ale niestety takie zdarzenie miało miejsce. Wiem też, że nawet między psem a kotem jest możliwa przyjaźń. O właśnie, ten dzwoneczek, co słyszycie właśnie w tle, to jest właśnie Rocky. Najwidoczniej się... No i położył się na swoim posłaniu właśnie. Bo akurat Rokuś ma na sobie dzwoneczek taki fajny. No i po prostu jakby to powiedzieć... Wiem, że między psem a kotem jest możliwa przyjaźń, bo teraz na przykład moja siostra ma kota i ten kot razem z psem mieszka w tym samym mieszkaniu, więc nie ma najmniejszego problemu. Wczoraj była taka sytuacja po prostu, że taki znajomy przyniósł na chwilę kota tutaj do nas do mieszkania i no niestety, ale na początku Rocky warczał na tego kota, a potem już się do niego po prostu przyzwyczaił i już było wszystko w porządku. Więc to chyba był naprawdę chwilowy kryzys.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

lwiczka

#19 ·

Transcription

Takk for at du så med.


wojtas

#20 ·

1 likes
Transcription

Witam. Mój pies, odpowiadam na to pytanie zdane kiedyś, był wzięty z hodowli psów pod Płockiem jakiejś i tyle o tym wiem. Wiem, że to było gdzieś w pobliżu Płocka.


1 / 9 Next