Witam. Okazało się, że niewiadomo skąd na twoim koncie bankowym pojawiła się ogromna suma pieniędzy. Co z nią zrobisz? decyzja należy do ciebie. Może przegrasz lubpomnożysz ją zakładając sięe? Może kupisz wielką rezydęcję albo wielki stadion i zostaniesz managerem klubu piłkarskiego? A może oddasz wszystkie lub większość pieniędzy jakiejś dobroczynnej organizacji? Napisz.
Są dwie opcje. W normalnej, teraźniejszej sytuacji chciałabym przeprowadzić się z rodziną do jednorodzinnego domu, a w jednym pomieszczeniu urządzić salę muzyczną. W sensie, kupiłabym jakiś mixer i chyba lepszy komputer, zestaw elektroniczny zamieniłąbym na zwykły i ogarnęła jakiś fajny mikrofon. A poza tym, to pojechałabym sobie na jakieś zagraniczne wycieczki, do Anglii i do Stanów na przykład. A druga opcja polega na tym, że dowiedziałabym się, że istnieje możliwość odzyskania wzroku przeze mnie lub któregoś z przyjaciół. Wtedy, to już bym wiedziała, na co wydawać pieniądze.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Mysle realnie... 1. Kupilbym sobie porzadny komputer, w sensie Acer Predator :) 2. Pojechalbym do KRLD na wycieczke 3. Przeprowadzilbym sie do USA albo Japonii.
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb
1- Jeśli była by taka możliwość to zoperował bym sobie oczy i wydał bym na jak najlepszą rechabilitację. 2- kupił bym w miarę porządne auto typu- Najnowsze Bmw serii 5, Lub Mercedesa klasy e lub, któreś Audi- najpewniej q7. Kupił bym też jakiegoś starego klasyka rzeby go odremontować i jeździć na zloty starych aut, i oczywiście albo najnowszego albo bardzo starego Harleya Dawidsona. Po za tym- dom z ogródkiem w spokojnej okolicy i drugi za granicą na zachodzie np- w Uk lub Hiszpanii, albo jeszcze lepiej- trzeci bym kupił w Australii. Resztę bym zainwestował w jakąś firmę najprędzej informatyczną elektroniczną lub motoryzacyjną. Po za tym bym aktywnie pomagał fundacją głównie pomagającym dzieciom, niepełnosprawnym i zwierzętom. A resztę bym przeznaczył na dzieci, których aktualnie nie mam i rodzinę. Nie mówię tu o sprzęcie audio, bo mój w miarę mi się podoba a zawsze mogę mieć lepszy niekoniecznie za duże pieniądze czy o komputerach, z serii Predator, bo umówmy się- jeśli uzbieram w sumie niezbyt wiele, lub złorzę wniosek z Pfronu tylko na sam komputer plus tylko jakąś tam śmieszną najtańszą Iwonkę mogę go mieć prędzej lub później.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Po pierwsze kupiłabym sobie dom, żeby mieć swój kąt, bym nie musiała już wynajmować. i myśleć o tym, że mam się wyprowadzać. Pewnie część zainwestowałabym, może jakiś własny biznes, napewno wspomogłabym elten, i chciałabym spełnić moje najskrytsze marzenie wybrać się w długi rejs, płynącć morzem, zwiedzać różne kraje. I oczywiście na ile to jest możliwe podleczyć się, żebym już nie musiała jeździć na wózku inwalidzkim i być tylko zależną od męża, bo chciałabym, żebyśmy choćtrochę mieli łatwiej w życiu.
O, bardzo ciekawy temat. Chociaż trudno na niego odpowiedzieć. Zależy od wielkości sumy. :D Ale, tak poważnie. Z rzeczy mniejszych, na pewno kupiłbym nowy instrument, keyboard, bo mój, mimo że fajny, już nieco jest podstarzały i nie nadąża za tym, co się w branży syntezatorowokeyboardowej zmienia. A z rzeczy większych? Ojjjj, nie mam najmniejszych wątpliwości. Lot w kosmos, moje największe, dobra, drugie największe marzenie, które towarzyszy mi od podstawówki. Resztę pieniędzy przeznaczyłbym na realizację trzeciego, czyli budowa własnej rakiety do lotów załogowych. :) Wyliczyłem tutaj tylko rzeczy prywatne, nie mówię o żadnych akcjach charytatywnych itp., bo to już inna sprawa, zależna od różnych warunków itp.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Hmm. Dobre pytanie. Napwno kupił bym sobie pioneer dj rx, macbooka pro, przeprowadził bym się do domku rodzinnego, a resztę dał bym na jakąś lokatę, co by nie musieć pracować do końca życia :P
KUPIENIE DOMU W CIEPŁYCH KRAJACH! ,OPERACJA W jAPONI BODEJŻE, KTòA DAJE MI SZANSE NA ODZYSKANIE WZROKU, ALE TAK BTW POWIEDZIELI, MI, ŻE MAM DZIESIĘĆ PROCENT SZANS, A JAK SIE NIE POWIEDZIE, TO PRZESTANE WIDZIEĆ NAWET ŚWIATŁO WIĘC MI SIE NIE OPŁACA SAMA OPERACJA KOSZTUJE OKOŁO STU DZIEWIĘDZIESIĘCIU TYSIĘCY
Ja jakbym miała tak dużo pieniędzy to na pewno jakąś część bym dała na schroniska dla zwierząt, na domy dziecka itp... a resztę Hmm sam reszte bym wybrała się w podróż do około świata, poznałabym wiele kultur, ludzi i ich kraje ;) a jakby jeszcze mi zostało coś to bym kupiła sobie mały domek w Hiszpanii i bym tam zamieszkała ;)
A ja? BYć może kupiłbym sobie nowy sprzęt komputerowy, ale tylko dlatego, że ten już mi nie domaga, w kocu i tak pełnych możliwości nawet tego co mam nie wykorzystuję, na pewno dałbym część swoim przyjaciołom, którzy wiem, że potrzebują, tak by mogli jakoś wystartować w życiu, a reszta.... Po prostu byłoby na opłaty itp, takżebym nie musial się martwić pracą, mieć czas dla rodziny i przede wszystkim dla siebie i samorozwoju. Podróże i inne zachcianki leżałyby raczej w gestji mojej ewentualnej drugiej połówki, co do przywracania sobie wzroku... Mam mieszane uczucia, choć ponoć coś się da jeszcze z tym zrobić. Ahhh. I na pewno sprawiłbym sobie kolejne koty, gdyż uwielbiam te mruczące stworzonka, a i może jakiś symulator jakiegoś Boinga sobie postawił przed domem gdybym sobie takowy wybudował/wykupił, już z udźwiękowieniem, gdyż jestem miłośnikiem awiacji. i pokupował książki, które chciałbym przeczytać, a nie bardzo jest jak je inaczej zdobyć.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Najlepsze jst to, że na początku każdy tak mówi, że gdyby był bogaty to troszeczkę dla siebie na najpilniejsze potrzeby, a resztę na schroniska dla zwierzątek, dla biednych i chorych dzieciaczków, na szpitale, instytucje charytatywne i td. A jak już jest faktycznie bogaty to dopiero mu się w dupie przewraca i hajs wydaje dosłownie na wszystko, tylko nie na to o czym mówił gdy nie był bogaty.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Nieprzeczę. Ja sam bym wydał kilka kafli a może i więcej na swoje potrzeby, ale przecież jeżeli jeszcze dużo zostanie, to czemu by nie przekazać jakiejś części tego majątku jakiejś organizacji typu Red cross?
Niestety ludzka psychika działa tak, że im więcej posiadamy, tym jeszcze więcej chcemy mieć. Wiadomo, że są wyjątki od regóły, ale generalnie chyba tak jest. Jak jest tu jakiś wykrztałcony psycholog, który twierdzi inaczej, niechaj mnie porządnie skarci za te powyższe gryzmoły.