Dobra, moment. 1. Do wypowiedzi poprzednika: Matius wyraźnie napisał o tych tzw pierwszych rodzicach więc czemu piszesz o chorobie jako skutku grzechu współczesnego? 2. Tak w ogóle słyszałem coś takiego, nie wiem na ile to prawdziwe, bo tematu nie zgłębiłem, ale pewne kwestie są dla nas, ludzi nie do ruszenia. Załóżmy, na chwilę, że ten Bóg istnieje i w dodatku jest niewyobrażalnie od nas bardziej inteligentny. Tak samo jak nikt z nas nie będzie w stanie wytłumaczyć psu czym jest dowolne z abstrakcyjnych pojęć, a nawet tego, do czego służy marynarka albo na cholerę czytamy książki i żadne hał hał, merdanie czymkolwiek nie przybliży psa do istoty działania spłuczki więc i dla nas pewne rzeczy będą niezrozumiałe, a część z nich będzie wydawać się krzywdząca, niesprawiedliwa itd. Jak pisałem, nie wiem czy takie coś jest zgodne z nauką kościoła i widzę tu kontrargumenty, ale z drugiej strony cóż... pewnym wyjaśnieniem to wszystko jest. Kolejną sprawą jest cel i sens życia na ziemi. Dla ateistów to życie stanowi wartość samą w sobie bez dodatkowej nadbudowy tj. im dłużej plus różne prywatne tym lepiej. Dla katolików i innych religijnych to życie tutaj jest jakimś elementem większej całości. Jest to raczej nieweryfikowalne i zasadniczo żadna ze stron nie ma tu ostatecznego argumentu i cóż... można tylko wierzyć, że albo po śmierci nie ma już nic albo jednak coś jest. Jeśli rzeczywiście całe to nasze istnienie nie kończy się czarną pustką to pytanie co to takiego jest i czy faktycznie to, co się teraz dzieje nie stanowi chociażby przygotowania do tego tam, na górze. W takim przypadku zaczynamy jazdę bez trzymanki, bo kogo tu słuchać? Załóżmy jeszcze, że to, co głoszą Katolicy jest prawdą. W takim przypadku niezależnie od tego, jakie cyrki dzieją się w instytucji zwanej kościołem, warto tego posłuchać, bo to leży w naszym interesie. Z resztą jakie wartości niesie Katolicyzm? Na dobrą sprawę nie widzę tu nic złego. Bo tak: miłość bliźniego jakoś szczegulnie zła nie jest, co najwyżej może być uznawana za frajerstwo, chociaż jest kilka pomysłów na to, jak się nie wpierdzielić w g***no po uszy. Do tego jakieś pocieszenie dla tych, któzy w dupę dostali, bo tak: niezależnie od tego, co dalej będzie, świadomość, że "ostatni będą pierwszymi" może niejednego podnieść na duchu, bo nawet jeśli tu jest taak źle, na co niekoniecznie mamy wpływ i choć byśmy tańczyli na uszach to g... zmienimy to jednak świadomość, że bez względu na wszystko kiedyś tam będzie lepiej może podtrzynać na duchu i uchronić przed wariatkowem. Co tam jeszcze... życie w grupie. O ile wiem, współczesna psychologia raczej stawia na stadne życie ludzi, bo samotność może doprowadzić do niezłych odchyłów więc tu chyba też jest ok. Z resztą nawet ponoć terapia indywidualna jest tylko po to, aby delikwenta przygotować na zbiorówkę, która jest terapią właściwą, chociaż na tym się nie znam. Mam tylko znajomego gościa, któy się tym zawodowo zajmuje. Generalnie coraz więcej rzeczy, które jest w Biblii napisanych jakoś się sprawdza. Mówię o mechanizmach rządzących ludźmi, społeczeńśtwem i takie tam. TAk jeszcze a propos Biblii niedawno wyczytałem, że w związku z tym, że było to pisane tysiące lat temu, kiedy kultura była daleko bardziej hardcorowa od naszej, część rzeczy była kierowana dla ludzi żyjących właśnie wtedy. Po za tym ludzkość nadal się rozwija i może pewne fragmenty są przeznaczone dla naszych prawnukó i nie chodzi mi o jakieś teorie spiskowe, tylko o ogólną dojrzałość społeczną. Trudno troglodycie wytłumaczyć zasady współczesnej ekonomii albo nawet mediacji. Taki aby zrozumiał musi dostać po ryju. Zapewne i my mamy jeszcze jakieś zachowania, które w przyszłości będą uznawane za prymitywizm... ale odbiegam od tematu. Pewnie uznacie mnie za dziwaka, ale to, czego nie rozumiem staram się znaleźć na to odpowiedź, a jeśli nie znajduję, co zdarza mi się nagminnie to hm... przyjąć na wiarę.
Tomecki tylko problem jest taki, że ten Bóg słabo przekonuje do tego, że w ogule istnieje, skoro uszkodzenia pewnej części muzgu powodują to, że ludzie mają pewność, że są Jezusem, czy, że Bóg im się objawił. W Starym Testamencie pełno jest też agresji, nakazu Boga do mordowania innych narodów, także jak ktoś chce to sobie znajdzie kilka pozytywów, ale i pełno negatywów zwłaszcza w starym testamencie. Niestety trochę tak będzie, że będzie po jednej i drugiej stronie kilka argumentów takich niewprost, ale patrząc na mnogość religii, na uszkodzenia muzgu i objawienia z nimi związane, na różne interpretacje biblii i to co niewygodne traktowane jako niedosłowne odczytanie biblii, dziwię się, że ktoś wierzy jeszcze.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Oczywiście, że w starym testamencie jest masa różności i podejrzewam, że tam jest sporo właśnie dla tych przysłowiowych troglodytów. Z drugiej strony biblię należy, o ile oczywiście chce się jakoś postępować wg. zaleceń tam zawartych, traktować jako całość. W NOwym Testamencie jest wyraźnie napisane, że absoltnie najważniejsze jest to tzw. przykazanie miłości i w razie jakichkolwiek wątpliwości należy właśnie tym się kierować. To, że nie wszyscy tak robią to insza inszość, ale człowiek ma wolną wolę, więc cóż... róbta co chceta, tylko uważajta, bo możeta się zdziwić jakby co. Jeszcze co do tego, jakoby Bóg ujawniając się zrobiłby lepiej to tak sobie patrzę na to, co się dzieje w kwestii rzeczy ewidentnie szkodliwych jak np. fajki, o któych trąbią wszyscy, a jednak w sklepach co chwila słychać "jeszcze te Elemy cienkie proszę".
Średnia to wiara, która wynika z faktu, że się coś opłaca. Zresztą ta opłacalność jest dyskusyjna? Kupiłbyś, Tomecki, obligacje firmy, której prezesa nigdy nikt nie widział, włączając w to jej pracowników, którzy po mimo to sprzedają ci wizję zarąbistych zysków ewentualnie raju? Są jakieś stare papiery, ale każdy czyta je inaczej. Niby podyktował je jakiś zarząd ale… Nikt go nie widział, a ci co mówią że widzieli nie są wiarygodni naukowo. Zresztą, że wszystko co ta firma robi jest nie weryfikowalne, a jedyne co wychodzi na wierzch to to, że zachowują się tak jak każdy, często wbrew własnemu zarządowi który jest tak zarąbisty. Niektórzy nawet robią dobre rzeczy, ale skoro tak, to ja mogę źródła dobra wywieźć od mniej kontrowersyjnych dostawców. Co prawda fakt, że nieweryfikowalność tłumaczy się zajebistością swojego produktu, no ale jego samego też nie da się zweryfikować. Religie sprzedają marzenia i tylko marzenia. Ja chcę fakty.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Podoba mi się porównanie! :) --Cytat (cinkciarzpl): Średnia to wiara, która wynika z faktu, że się coś opłaca. Zresztą ta opłacalność jest dyskusyjna? Kupiłbyś, Tomecki, obligacje firmy, której prezesa nigdy nikt nie widział, włączając w to jej pracowników, którzy po mimo to sprzedają ci wizję zarąbistych zysków ewentualnie raju? Są jakieś stare papiery, ale każdy czyta je inaczej. Niby podyktował je jakiś zarząd ale… Nikt go nie widział, a ci co mówią że widzieli nie są wiarygodni naukowo. Zresztą, że wszystko co ta firma robi jest nie weryfikowalne, a jedyne co wychodzi na wierzch to to, że zachowują się tak jak każdy, często wbrew własnemu zarządowi który jest tak zarąbisty. Niektórzy nawet robią dobre rzeczy, ale skoro tak, to ja mogę źródła dobra wywieźć od mniej kontrowersyjnych dostawców. Co prawda fakt, że nieweryfikowalność tłumaczy się zajebistością swojego produktu, no ale jego samego też nie da się zweryfikować. Religie sprzedają marzenia i tylko marzenia. Ja chcę fakty.
Powiem szczerze, czytając bądź to sporą część artykułów w Tygodniku, bądź to Tomeckiego, widzę, że być może nie wszystko stracone. Ogólny nurt chrześcijaństwa nastawiony na analizę, filozofię, mądrość zdobywa całkiem sporo mojego uznania. Z drugiej strony czyż nie jest to oksymoron: mądrość, postęp... Kościół. przecież to ten sam kościół, choć może ściślej religia, która w imię obaw, bądź to etycznych, bądź to moralnych, bądź to... bo tak było kiedyś, wstrzymuje i blokuje ów postęp naukowy a chwilami społeczny?
Załóżmy jednak, że jesteśmy to w stanie zaakcveptować, tak czy inaczej niestety~dziesięć metrów dalej stoi człowiek, mówiący w kazaniu to i owo dlaczego opcja A jest lepsza od opcji B. A jeśli tłumek co bardziej hardych wiernych się podburzy, a czasem miewa to miejsce, za 4 kazania mamy powtórkę z rozrywki, tylko miast "pis zrobi", podstawiono "biblia, tu wersety, mówi, że" po czym, po zgrabnym cytacie dostajemy parafrazę ostatnich, górnolotnych kampanijnych pierdoletów z ostatniego wystąpienia premiera. Oczywiście te, w których odwołuje się on do bogini wodolejstwa, nie gdzie rzuca konkretem.
Więc co mi po tym, może poza moją własną, osobistą ulgą i spokojem, których jestem świadom, że pomogę temu czy owemu fafnaście razy, że wreszcie zawsze lub prawie zawsze będę postępował zgodnie z własnym sumieniem, często też zgodnie z chrystiańskimi wartościami, które nie są przecież z zasady ani złe, ani tymbardziej niewłaściwe.
niestety jednak, mając jakikolwiek większy kontakt z instytucją KK, a już tymbardziej aktywnie uczestnicząc w jej aktywnościach, po prostu legitymizuję jej działania. z arówno te szlachetne )if any), jak i te takie... tylko nie mów nikomu :).
P.S.: Z Tą szlachetną działalnością, to też przygasiłbym światła, bo wielcy typu Caritas, przynajmniej w średnich miastach, mają swoje priorytety. Ot, na ten przykład, rodzinka jedynej, niewidomej w mieście osoby spotkała się z odmową pomocy. Tłumaczono, że nie wiedzą któędy, że są inne organizacje, etc. wreszcie.: ksiądz pełniący rolę managera rozłożył ręce i w eufemistyczny ch słowach stwierdził, że się nie da.
Niespełna 8, 10 miesięcy później ksiądz manager zjawiał się nie raz jeden w okolicy tej czy owej szkoły nowiuśkim audi A8, słóżbowym, i czynił swoje działania duszpasterskie.
Sygnaturka.: "That seems to point up a significant difference between Europeans and Americans. A European says: 'I can't understand this, what's wrong with me?' An American says: 'I can't understand this, what's wrong with him?'" TERRY PRATCHETT
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
Jeszcze się odniosę do wpisu Żywka, gdzie pisał, że ludzie sobie wymyślili wiarę, dla tego, że boją się śmierci. Nie prawda, w chrześćjaństwie mamy nie bać się śmierci, bo jeżeli będziemy postępować wobec woli Bożej to czeka nas życie wieczne no nie? A jak wytłumaczycie te uzdrowienia co mają miejsce, cód w Legnicy, gdzie Ciało Chrystusa zamieniło się w tkankę serca? Poczytajcie sobie.
Chodzi właśnie o to, że ludzie wg. tamtej teorii wymyślili religię, by się śmierci nie bać. Wierzą, że coś po śmierci jest, bo przeraża ich nicość. --Cytat (DJGraco): Jeszcze się odniosę do wpisu Żywka, gdzie pisał, że ludzie sobie wymyślili wiarę, dla tego, że boją się śmierci. Nie prawda, w chrześćjaństwie mamy nie bać się śmierci, bo jeżeli będziemy postępować wobec woli Bożej to czeka nas życie wieczne no nie? A jak wytłumaczycie te uzdrowienia co mają miejsce, cód w Legnicy, gdzie Ciało Chrystusa zamieniło się w tkankę serca? Poczytajcie sobie.
@Tomecki, w razie wątpliwośći odnosić się do przykazania miłości, no tylko sam Bóg nie odnosi się do niego zawsze w Starym testamencie, taki jakby średnio dobry ten Bóg. No i tak, w każdej religi jest od holery cudów, każdy w nie wierzy.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Papierku o statkach kosmicznych i potworze z Lohness również są artykuły i programy
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
This site uses cookies to enhance your experience.