Forum

Lektorzy i ich niedoróbki

Literatura

Numernabis

#1 ·

Nie wiedziałem jak nazwać wątek.
Wrzucam tutaj link gdzie na kanale zero pokazują braki lektorów, między innymi Marcina Poprzyńskiego, pada kilka przykładów, ale jest to proceder nierzadki niestety i nikt tego nie weryfikuje, a powinni, bo przecież za te audiobooki ludzie płacą.
https://youtu.be/qw4NHoAHKu8?si=jMk6tH0mO_nSyY7N
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

MarOlk

#2 ·

1 likes
Czytałem akurat ostatnio Vaterland z Popczyńskim, cóż, akurat ten przypadek mnie jakoś nie raził. Ten drugi podany przez Mazurka to już większy kaliber partactwa

tomecki

#3 ·

Dużo zależy od wydawnictwa. Widziałem nie raz, że dla lektora była wysyłana książka bez ostatnich poprawek. jakaś wersja częściowo roboocza.

Numernabis

#4 ·

Tu nie chodzi o to czy razi czy też nie, ale o to, że lektorzy powinni sprawdzać jak dane nazwisko czy nazwę prawidłowo się wypowiada.
-- (MarOlk):
Czytałem akurat ostatnio Vaterland z Popczyńskim, cóż, akurat ten przypadek mnie jakoś nie raził. Ten drugi podany przez Mazurka to już większy kaliber partactwa

--
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

MarOlk

#5 ·

@Numernabis, niby tak, a w sumie nie niby tylko racja. Jednak Globocnik przez "k" to dla mnie mniejszy kaliber błędu. Nie pamiętam jaka to była książka, ale pamiętam, że lektor czytał ją jakby sam się uczył dopiero czytać. Intonacja jego głosu, a zwłaszcza to, że nie myślał z wyprzedzeniem co czy ta sprawiała właśnie takie wrażenie. czyta na przykład zdanie intonując w połowie jakby się właśnie skończyło, po czym orientuje się, że jeszcze parę wyrazów zostało w zdaniu, więc krótka pauza, zawiecha i ni z gruchy ni z pietruchy dodaje resztę. Przytoczony Vaterland był też w DZDN w interpretacji niejakiego J. Zawady, ale maniera głosu akurat tego lektora była dla mnie nie do przejścia. Ale tak, masz rację. Czytanie Rimbaud jak w języku polskim, jak to przytoczył Mazurek, to zbrodnia na języku i uszach.

Numernabis

#6 ·

1 likes
Tak, tak, zgadzam się, że to mniejszy kaliber błędu.
Ja dlatego lubię Gosztyłę czy Kosiora, Oni najwyraźniej wcześniej czytają z wyprzedzeniem, bo potem właściwie interpretują, nawet dobrze głosem modulują dla każdej z postaci.
Dobry lektor to połowa sukcesu, może być słaba pozycja, a dobry lektor i przyjemnie się słucha, a może być świetna pozycja, ale kiepski lektor i mamy po lekturze, przynajmniej ja tak mam, sięgam wówczas po txt, teraz konwertuję sobie głosem Marka do audio i gra gitarra.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

Zuzler

#7 ·

TYlko, widzicie, nie tylko od lektora to zależy. Osoba nagrywająca go również powinna zwracać na to uwagę, ale nie zawsze wydawnictwo szczególnie kogokolwiek o to ciśnie.

Numernabis

#8 ·

O tym przecież pisałem w pierwszym poście.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

Zuzler

#9 ·

Tylko, widzisz, jak będą niedoróbki, a poza tym słuchać się będzie znośnie, to ludzie i tak zapłacą. Nie, żeby mi się to podobało, osobiście to bym osobny kociołek w piekle dla takich wydawców proponowała wydzielić, ale też widzę jak jest. Kasa się zgadza, więc w sumie o co chodzi.

cinkciarzpl

#10 ·

Dla tego tak bardzo urzekł mnie Gosztyła i jego interpretacja prozy Severskiego, gdzie śpiewa autentycznie rosyjskie i kozackie pieśni. I z tego, co jakieś znam, to sporo tam się zgadza. Zresztą on sam kiedyś mówił, że przed nagraniem czyta książki. Przynajmniej robił tak wtedy i to czuć.