U mnie podobnie. I nie żałuję, choć "Ziemia obiecana" wydawała mi się bardziej, hehe, obiecująca. "Chłopów" jednak naprawdę lubię, tam jest kurde wszystko - miłość, zdrada, zabójstwo, kłótnie o spadek, szczypta patriotyzmu, bunt jednostki, psychologia tłumu, nierówności społeczne... Mięsko, proszę państwa, a do tego to dla mnie było po prostu ciekawe.