Forum

Wasze szkolne wybryki i wspomnienia z dzieciństwa

Forum mieszane

Previous 5 / 5

lukasz1993258

#81 ·

Transcription

Eee, swego czasu się dużo rapów w szkole słuchało, więc tutaj nie ma się co dziwić, że większość osób taką muzykę preferowało, bo wtedy rap zaczął wchodzić. Więc to też jest jakby inna sytuacja. Ja też jak byłem w szkole słuchałem hip-hopu. Więc to też jest jakby inna sytuacja. Dzięki za oglądanie!

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

ewelinka

#82 ·

Transcription

Ja też kiedyś w szkole słuchałam hip-hopu, rapu, ale tak bardziej, powiem szczerze, później tego słuchałam. Słuchałam tego, ja wiem, tak w technikum, tak bardziej zaczęłam tego słuchać, bo słuchał tego też mój brat. I tak naprawdę, no to tak i na telefonach się miało dużo tej muzyki, gdzieś tam szło się z klasą, to chłopaki coś tam sobie puszczali z telefonów. I ja potem też w sumie sama puszczałam tę muzykę z telefonu, więc tak naprawdę to, no, słuchało się tego po prostu i to było. I to nie było nic dziwnego, nic jakoś tam złego, po prostu to było modne wtedy. I teraz już może mniej, ja teraz słucham dużo mniej takiej muzyki, prawie wcale. Ale zdarza mi się jakąś tam fajną piosenkę jeszcze znaleźć i coś tam sobie wgrać, gdzieś na jakiś odtwarzać czy na coś. Ale tak, żeby tak bardzo jakoś tego słuchać, to nie. Teraz to takie bardziej piosenki, jakie są trochę w SC, w Radiu Bielsko, no jakieś na For Fun TV na przykład, SKTV. Tak, no różnie, teraz to Laura dużo słucha piosenek dziecięcych w sumie, więc ja jakoś tak bardziej się w tych piosenkach dziecięcych teraz obracam, niż w jakichś... Nie wiadomo jakich też, ale swoich też słucham, to jest prawda akurat, tak.

lukasz1993258

#83 ·

Transcription

Jak już zechcieliśmy na taki temat typowo rapowy, jeżeli chodzi o wspomnienia rapowo-szkolne, no to ja też na przykład pamiętam z tego czasu, jak się słuchało, zwłaszcza w moich dziecięcych czasach, takich wokalistów jak 1-8L, a w szczególności, jak zapomnieć, ten cover to szedł bez przerwy, Owal, nie Owal, paru innych by się jeszcze takich znalazło, nagła tak Spawacza, Peja. Teraz to ja już też tak coraz rzadziej słucham rapu, ale czasami się jeszcze zdarza, że coś tam sobie włączę jednak, więc czasami to tak u mnie wygląda, ale też już tak coraz rzadziej, aczkolwiek jakbym teraz usłyszał jakieś piosenki z tamtych lat, no to na pewno coś by mi się szedło. Coś szkolnego przypomniało, bo też na koloriach na przykład jak raz byłem, to też się słuchało w pokoju rapu przez Boomboxa i nawet nie zwracało się uwagi na to, że wychowawcy wchodzą, także u mnie to tak to wygląda.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

markus1234

#84 ·

Transcription

Albo pamiętam jeszcze jedną sytuację zajmującą z mojej szkoły. Był spraw, mianowicie taka, że był kiedyś sprawiec angielskiego, na który się uczyłem. Ale problem był taki, że trzeba było uzupełniać słówka, coś takiego, nie pamiętam. No i jakoś tak nie wiem, byłem nieskupiony albo się długo zastanawiałem. No i przy zadaniach z gramatyki chyba było would like, coś takiego, że I would like coś tam. I gramatyka mi to przeszła, tylko w pewnym momencie słyszę dzwonek na przerwę. No i moja pani mówi, no i co Marku, nie zdążyłaś? No, moja pani mówi, no i co Marku, nie zdążyłaś? Ja mówię, nie zdążyłem. No i pamiętam, że chyba dwójkę dostałem, zatem sprawdzam, niestety. No bo z tymi słówkami mi nie poszło. A jeszcze tam parę zadań było do zrobienia i po prostu się nie wyrobiłem w 45 minut. A ten sprawdziłem, pisałem na maszynie braille'owskiej i jeszcze taka osoba była ze mną, ulicąca, która mi niedokładnie za bardzo czytała, nie znała do końca angielskiego i niedokładnie mi czytała, jak tam było napisane. Także tak to wyglądało, niestety. Ale potem już angielski wyszedł mi dobrze, bo pisałem i sprawdziłem na komputerze i się wyrabiał. Tylko ten jeden raz ja pisałem braille'owski.

markus1234

#85 ·

Transcription

Kontynuując, no jak pisałem w ten jedyny raz, jak pisałem w Braille'u, to po prostu się nie wyrobiłem. Albo jeszcze miałem taką sytuację, że miałem sprawdziany z matematyki, z wyrażeń algebraicznych, też w mojej tej samej szkole. No i wszystko dobrze robiłem, tak jak nas uczyli, a moja pani od matematyki oceniła mnie na jedynkę. Ale dostałem po prostu, nie wiem czemu, może źle dyktowałem. Nie pisałem tego w Braille'u, tylko była ze mną opiekunka i ta opiekunka pisała to, co ja mówiłem. Nie wiem dlaczego tak się stało.

lukasz1993258

#86 ·

Transcription

Raczej nie był szkolny wybryk, tylko takie wspomnienie raczej. No ale ja też paręnaście razy dostawałem jedynki, dwójki, bo z czymś tam nie zdążyłem. No ale potem zawsze się kończyło tym, że jakoś się starałem to poprawiać i jakoś to wyglądało swego czasu. Więc najgorzej chyba z czym sobie radziłem to angielski i matematyka. To były dwa najgorsze przedmioty, których po prostu nie dzierżyłem. To znaczy z angielskim może jako tako sobie radziłem, ale z matematyką już nie. Po prostu najnudniejszy przedmiot i raczej to jest chyba... ...jedyny przedmiot, którego praktycznie mało kto lubi.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

wojtas

#87 ·

1 likes
Transcription

Siemano, ja całkiem niedawno miałem taką sytuację, to już taka sytuacja ze studiów, że zaspałem sobie trochę i miałem mało czasu na to, żeby się ogarnąć i dojechać, więc miałem w lodówce Monstera stricte na rano, czyli na wtedy. Podszedłem do tej lodówki, wziąłem puszkę, wrzuciłem ją do plecaka i pojechałem. Siedzę sobie na tych pierwszych zajęciach i tak myślę, może ja się napiję tego, bo w sumie to na studiach jest normalne, że sobie pijesz, że sobie wyciągasz jakiś bidon, butelkę, puszkę czy coś innego i pijesz. Ale potem doszedłem do wniosku, że w sumie to zaraz mam okienko, więc wtedy będzie jakoś tak inaczej, lepiej nie wiem. No i przyszedłem na to okienko, w sensie zaczęło się, jestem sobie na korytarzu, na wydziale, siedzę sobie na krześle, klikam w komputer, no i stwierdzam, dobra, to jest ten czas. Wyciągam puszkę, otwieram ją tak delikatnie i patrzę, ty, a to piwo jest. I takie miałem, boże, czemu mnie to spotyka, nie? I byłam taki trochę przerażony, bo no jednak nie wiem, wiesz, nie wiem w sumie kto na mnie patrzył i tak dalej, musiałem jakoś wypić ukradkiem. No, ale los był po mojej stronie, bo było tak, że, no jakby dobrze, że zrobiłem to na okienku, a nie na zajęciach, bo jednak dosyć dziwne by było to, gdybym sobie tak o na stół piwo wystawił i pił, nie, jeszcze w słuchawkach, jak ja to często siedzę, no bo jednak muszę jakoś notować. A co do jakichś tam rapowych przypałów, to ja kiedyś po prostu na lekcji polskiego, bo ja sobie słuchałem muzyki zawsze cicho, bo mi to pomaga się skupić, to jest dziwne, wiem, ale tak jest. No i miałem niewyłączoną kurtynę i mi pani zaczęła czytać tytuł piosenek, których słuchałem i kazała mi to wyłączyć. Na głos, ale na szczęście udało się jakoś wyjść z tego bez szwanku.

lukasz1993258

#88 ·

Transcription

No to to piwo czekało na to, żebyś je po prostu wypił w końcu, dlatego się tobie nawinęło, kiedy próbowałeś wyjąć z lodówki puszkę, myśląc, że to monster.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

wojtas

#89 ·

chyba tak było właśnie

lukasz1993258

#90 ·

raczej napewno hehe.
Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

daszekmdn

#91 ·

Edited
Z tym piwem to mi dzień zrobiło xD. Ja lepszy byłem ale opowiem przy jakiejś innej okazji haha.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

turekcom

#92 ·

Transcription

No dobra, no ciekawy temat, no jakie tam wybryki, a różne były. Były takie wybryki, na przykład myśmy uciekali z parteru oknem, no to było fajne, co nie? Pół klasy normalnie oknem z parteru uciekło z jakiejś tam lekcji, a to tak kilka razy było. Jeszcze było, z tym uciekaniem, czy to przez okno, czy przez główne drzwi, no to tam było parę takich akcji. Jeszcze było coś takiego, że myśmy zablokowali zamek od drzwi. Do klasy tymi, jak się to nazywa, szpilkami, no tymi szpilkami, co się przypina kartki, tam na korytarzu były takie tablice. Z gąbki, znaczy z jakiegoś materiału, chyba cienka gąbka. Jakoś coś tam takiego, no i tam wisiały różne tam kartki, jakieś plakaty, jakieś coś tam. No i na przerwie myśmy do jednej takiej klasy, no akurat była to lekcja z nauczycielką, której myśmy nie lubili, no to ktoś tam z kolegów wziął te szpilki. Tam... Pourywał tam chyba główki, coś tam. No i tam włożył je do zamku i gdy nauczycielka przeszła, to nie mogła drzwi od sali otworzyć. Jeszcze na praktykach też była taka akcja na cukiernictwie. No to akurat było, bo ja cukiernika się uczyłem na zawodowce, no. Siedzieliśmy sobie w salce. Nauczycielka gdzieś poszła po dziennik, czy po coś tam. Jeden z moich kolegów przestawił zegar wiszący tam na ścianie. Chyba o godzinę. Hi, hi, hi, hi. Hi, hi, hi, hi. No. Czy o dwie godziny? Już nie pamiętam. To już było tak dawno temu, co było, ale... Nauczycielka się nie skapła i po prostu część klasy po prostu wcześniej wypuściła po prostu, no, ze szkoły, co nie? Akurat to były godziny praktyk, gdzie to były już... Ostatnie godziny praktyk. Ostatnie godziny, jakby. No, tych godzin to tam było z pięć chyba. Reakcyjnych, jakby, no. No to mówię, to... Kolega tam przestawił. Tam było coś tam chyba... Mieliśmy chyba jakąś klasę łączoną. Ja już nie pamiętam, jak to było, że ktoś tam kończył wcześniej, coś tam tego, no... Nie no, normalnie jaja były. Więc... No tak to... Takie wybryki... Były. Jak coś mi się przypomni, to może się dogram, może co tam.

Previous 5 / 5