Transcription
Siemano, ja całkiem niedawno miałem taką sytuację, to już taka sytuacja ze studiów, że zaspałem sobie trochę i miałem mało czasu na to, żeby się ogarnąć i dojechać, więc miałem w lodówce Monstera stricte na rano, czyli na wtedy.
Podszedłem do tej lodówki, wziąłem puszkę, wrzuciłem ją do plecaka i pojechałem. Siedzę sobie na tych pierwszych zajęciach i tak myślę, może ja się napiję tego, bo w sumie to na studiach jest normalne, że sobie pijesz, że sobie wyciągasz jakiś bidon, butelkę, puszkę czy coś innego i pijesz.
Ale potem doszedłem do wniosku, że w sumie to zaraz mam okienko, więc wtedy będzie jakoś tak inaczej, lepiej nie wiem.
No i przyszedłem na to okienko, w sensie zaczęło się, jestem sobie na korytarzu, na wydziale, siedzę sobie na krześle, klikam w komputer, no i stwierdzam, dobra, to jest ten czas.
Wyciągam puszkę, otwieram ją tak delikatnie i patrzę, ty, a to piwo jest. I takie miałem, boże, czemu mnie to spotyka, nie? I byłam taki trochę przerażony, bo no jednak nie wiem, wiesz, nie wiem w sumie kto na mnie patrzył i tak dalej, musiałem jakoś wypić ukradkiem.
No, ale los był po mojej stronie, bo było tak, że, no jakby dobrze, że zrobiłem to na okienku, a nie na zajęciach, bo jednak dosyć dziwne by było to, gdybym sobie tak o na stół piwo wystawił i pił, nie, jeszcze w słuchawkach, jak ja to często siedzę, no bo jednak muszę jakoś notować.
A co do jakichś tam rapowych przypałów, to ja kiedyś po prostu na lekcji polskiego, bo ja sobie słuchałem muzyki zawsze cicho, bo mi to pomaga się skupić, to jest dziwne, wiem, ale tak jest.
No i miałem niewyłączoną kurtynę i mi pani zaczęła czytać tytuł piosenek, których słuchałem i kazała mi to wyłączyć.
Na głos, ale na szczęście udało się jakoś wyjść z tego bez szwanku.