Zabór dziecka powinien być tylko wtedy, gdy w domu rodzinnym niema żadnych warunków bytowych do prawidłowego rozwoju i do tego dochodzi znęcanie fizyczne i psychiczne przez rodziców, ale tacy to jeszcze zapomogę z Mopsu dostaną. Przykładowo po ośrodkach jest mnustwo takich dzieciaków i każdy na to lagę kładzie.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Z tego, co wiem, lekarz nie decyduje o niczym w tej materii. Może zgłosić sprawę do pomocy społecznej czy gdzie tam, oni wysyłają człowieka, który chyba też może to zgłosić do sądu czy gdzieś tam i chyba tak ta cała machina rusza.
jeśli chodzi o mnie to nie zabrali mi dziecka , tylko moja mama postanowiła wziąść mojego synka pod swoją opiekę , a tylko po to , żeby mi go nie zabrali i żeby się nie czepiali , że jako samotnie mieszkająca niewidoma matka wychowuję synka , tak jak to teraz jest
A mimo wszystko słyszy się co jakiś czas, że niepełnosprawne matki mają problem, żeby normalnie po porodzie opuścić szpital razem z dzieckiem.
--Cytat (tomecki): Z tego, co wiem, lekarz nie decyduje o niczym w tej materii. Może zgłosić sprawę do pomocy społecznej czy gdzie tam, oni wysyłają człowieka, który chyba też może to zgłosić do sądu czy gdzieś tam i chyba tak ta cała machina rusza.
--Koniec cytatu
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
bo osoby widzące nie mogą sobie tego wyobrazić , jak osoba niewidoma może sobie poradzić z niemowlaczkiem, a jednak potrafi , pani która niedawno u mnie była zapytała mnie o to że zdażają się takie przypadki gdzie dzieciątko może zadławić się własną ślinką i zapytała mnie skąd będę wiedziała , że dziecko się dławi mhm , to prostę niemowlaczek zaczyna odkaszliwać , a jeśli nie to powinno się podchodzić co jakiś czas do śpiącego niemowlaczka i sprawdzać , miałam zapytać tej pani czy ona jako osoba widząca stała przy dziecku 24 godziny sprawdzając jaką minkę ma niemowlaczek i czy się dławi własną ślinką , wiadome , że widzącym osobą też może się to przytrafić , że mama będzie w kuchni , albo w toalecie , a niemowlak w tym czasie może zacząć krztusić się własną ślinką , w ostateczności niemowlaka można wziąźć ze sobą do kuchni , jeśli coś dłużej robimy , by mieć kątrolę nad niemowlakiem
w bielsku była sytuacja, że parze zabrali dziecko. facet był o kulach, niedowidzący, a matka miała jakieś problemy neurologiczne. szpital sam skierował pismo do sądu. wypuszczono ją, ale dziecka nie.
Dlatego właśnie trzeba być asertywnym mimo bólu, wyczerpania i oglnego zniechęcenia całym tym nagabywaniem. To jest niestety jeden z problemó, z którymi trzeba się zmierzyć w jakiejś części szpitali. Jest to dość niefajne, ale nie damy rady tego zmienić. Jedyne, co mozemy to pokaza, że ogarniamy temat rodzicielstwa w stopniu dobrym lub bardzo dobrym bez względu na to, jak dużego upokozenia doznamy przy okazji. Niestety decydując się na dziecko, musimy liczyć się z tym, że dostaniemy masę tego typu zdarzeń i jakoś trzeba się na to przygotować.
mi się udało porozmawiać wczoraj z prawnikiem na ten temat i fakt powiedział mi , że nikt mi teraz tego nie zagwarantuję bezpieczeństwa o swoje maleństwo czy mi je odbierą czy nie , ale nie jest to takie proste , bo jakaś podstawa do tego musi być , żeby mi wzieli dziecko , jedynie szpital może zgłosić moją sprawę do mopsu , gdzie będą mnie nadzorować czy daję sobię radę i czy dziecko przy mnie jest bezpieczne i tyle się dowiedziałam
moja mama nasłała na mnie panie z mopsu z nadzieją , że one mi odbierą dziecko , ale niestety nawet one powiedziały , że nie mogą nic z tym zrobić dopuki nie będą miały podstaw do odebrania mi dziecka , jedyne co mogą zrobić to mnie sprawdzać co jakiś czas czy dziecku nie dzieje się krzywda
a jeśli chodzi o ten podpis osoby sprawnej dokumętu w szpitalu to, to polega na tym że nie wszystkie szpitale mają tą procedurę , , ale jeśli już w takim szpitalu żądają takiego podpisu osoby sprawnej , a takiej osoby , osoba nie pełnosprawna nie będzie miała , żeby ten dokumęt podpisać , to szpital nie ma prawa zatrzymać dziecka takiej osobie , jedyne co może zrobić szpital to skierować sprawe do mopsu i tyle , więc moja dobra rada szukajcie szpitala który nie ma takich procedur
W takim razie trzymam kciuki Gabi. Mam nadzieję, że wychowasz je na wartościowego człowieka. Więcej nic tu nie napiszę, bo zachaczamy tu o dużą prywatność, po za tym nie mam w zwyczaju mówienia niczego o rodzinie publicznie. Powiem tylko tyle, ręce opadają.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
a ja dla tego to powiedziałam , żeby inni niepełnosprawni nie bali się prawa , że nie mają prawa jako osoby niepełnosprawni wychowywać swoich dzieci i żeby się nie bali że odbiorą im dzieci nikt nie ma takiego prawa
ja przy pierwszym dziecku , bałam się tego , że mi jako osobie nie pełnosprawnej samotnie wychowującej odbiorom dziecko myślałam , że przymnie musi być osoba widząca , która pomoże mi przy dziecku , bo bałam się że inaczej mi zabierą byłam głupia w tedy , ale teraz gdy jestem wciąży postanowiłam to wszystko sprawdzić godzinami siedziałam na internecie , żeby znaleźć jakieś prawo zabraniające wychowywania dzieci przez osoby niepełno sprawne , ale dziękuję też osobą z eltena za porady jestem im bardzo wdzięczna
Ja się tak zastanawiam czemu jest tak że Jednym niewidomym dziecko dadzą, A inni tak jak Gabi mają problemy. Przeciesz z tego co słyszałam od osób widzących one też przy pierwszym dziecku kożystają ze szkoły rodzenia i pomocy rodziny.
Myślę, że sporo zależy od: 1. Otoczenia własnego. Jeśli osoby najbliższe uznają, że te biedne niewidomki nie poradzą sobie z wychowaniem dziecka, mogą zrobić naprawdę wiele, by spróbować to udowodnić. 2. Personel medyczny. Najczęściej kobiety stykają się z lekarzem i położną już na początku ciąży. Tu reakcje też bywają różne. Mogą wątpić czy rodzice, a najczęściej matka, opanuje podstawowe czynności opiekuńcze itd. Wiem, że zdarzają się i tacy lekarze, którzy wręcz nie chcą prowadzić ciąży niewidomej. Później jest personel szpitala. Jeśli trafimy na otwarte pielęgniarki to możemy całkiem sporo z pobytu tam wynieść, bo np. nauczą jak przewijać czy przystawić do piersi. Druga ewentualność jednak jest taka, że trafimy na ludzi uprzedzonych, którzy zrobią wszystko, żeby utrudnić nam życie, a najlepiej odebrać maluszka. Zapewne myślą wówczas, że niewidoma matka czy też rodzice w ogóle, nie będą w stanie zapewnić dziecku odpowiednich warunków do życia, rozwoju i wzrastania. Do tej kategorii można także zaliczyć pediatrę, bo jakby nie było, średnio raz na 6-7 tygodni będziemy częstymi gośćmi w jego gabinecie ze względu na szczepienia. Jakby na to nie spojrzeć, za każdą taką sprawą kryje się czynnik ludzki.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
kat masz racje , ja miałam taką przygodę jak idę do ginekologa , że pani która waży i mierzy mi ciśnienie jak pierwszy raz tam pojechałam taxówką do tego ośrodka , to powiedziała mi , to pani sama nie powinna pani sama , myślałam że jej coś odp. ale się powstrzymałam , a za drugim razem ta sama pani powiedziała mi ja nie wiem jak pani sobie poradzi z dzieckiem , a ja jej na to , że tak jak z pierwszym poczym mnie zapytała ile ma to pierwsze dziecko lat , a jak jej [owiedziałam , że 11 to już nic nie powiedziała przysiengam , że jeśli jeszcze raz mi coś takiego powie , to będę trochę beszczelna
This site uses cookies to enhance your experience.