Kiedy ślepy staje się naprawdę ślepy czyli sposób na zimową aurę.
Back to W drodze#1 MarOlk
Huhu ha, huhu ha, nasza zima zła. A jak śniegu dowali to już umarł w butach. Wtedy ślepy jest już tak do końca ślepy. I nie mówię tylko o wykorzystywanie resztek wzroku, ale też o zasypaniu większości punktów orientacyjnych. Jak śnieg odgarną albo buciorami ubiją to już ciut lepiej, ale jak świeżo napada to wiadomo co z grzybnią. Jak sobie radzicie w tą nieżyczliwą zimową aurę z samodzielnym chodzeniem? Nie znajduję nic lepszego jak zwiększyć uważność, zmniejszyć prędkość i używać metody na sapera czyli wbijać laskę w śnieg pod kątem sprawdzając czy jesteśmy jeszcze na chodniku czy już na trawniku obok. Zawsze można też skorzystać z pomocy przechodnia uwentualnie.
#2 Numernabis
Nie ma sposobu, zwłaszcza na świerzy śnieg, przynajmniej ja nie znam, a jak się już fajnie ubije to sypią solanką i znowu breja i wracamy do punktu wyjścia, nieco łatwiej, ale tylko odrobinkę.
Nawet kroki nic nie dają bo na śniegu robimy mniejsze a i dochodzą te zbłądzone. Masakra.
Ludzie też jakoś nie kwapią się z pomocą.
#3 Paulinux
No ja wtedy minimalizuję łażenie, ale wiadomo że nie zawsze sie da. Gorzej, jak się nie ma statyka tylko roller, wtedy się gorzej wbija w śnieg
#4 MarOlk
Wróciłem 5 minut temu ze sklepu. I oczywiście spieprzylem drogę powrotną przez ten śnieg i musiałem skorzystać z pomocy dwóch chłopaków.
#5 misiek
A dajcie spokój, istna masakra. Zwłaszcza w dalekie trasy staram się nie zapuszczać. Niema tu dobrego rozwiązania.
#6 MarOlk
Dalekie jak dalekie. Przez to białe guano człowiek potrafi się zgubić 10 metrów od własnego bloku.
#7 Numernabis
Coś na ten temat wiem, z psem się zgubiłem, zakręcił mną i byłem pewny, że dobrze idę a tu zonk, auta przede mną, parking, ale który, gdzie, w którą stronę buuuuuuu
#8 daszekmdn
Tak, na prostej drodze szedłem baardzo wolno (wolniej niż zazwyczaj) z duszą na ramieniu że a może mnie ktoś wypatrzy albo ktoś będzie przechodził, bo serio nie wiedziałem czy idę dobrze, czy nie, jak się okazało jednak nie xD.
#9 papierek
Idę chodnikiem czy ulicą, chuj nie ważne, bo jedno i drugie równo zasypane.
#10 Zuzler
Idę. To najważniejsze. Staram się tylko ograniczyć ilość okazji, przy których iść należy.
#11 Numernabis
Super, tylko co jeśli trzeba codziennie wyjść do pracy i to wczesnym świtem bo przed 5 rano kiedy to niestety chodniki nie są jeszcze udeptane, a tym bardziej odśnieżone?
Potem trzeba z tej pracy wrócić, nie wspomnę o zakupach.
#12 MarOlk
Dokładnie. Ja to chociaż pracuję zdalnie, ale Iza musi popylać na autobus i jeszcze do Krakówka busem czy pociągiem. Byle do wiosny, a przynajmniej do jakiejś sensownej rychłej odwilży czego nam wszystkim życzę.
#13 Zuzler
Panowie, proponuję napisać oficjalną skargę do zimy i nakazać, by zastosowała się do ustawy o zapewnieniu dostępności. Ewentualnie tępić tych, którzy nie odśnieżają dróg, zamiast tutaj siedzieć i biadolić.
#14 MarOlk
A kto tu biadoli? nie zakrzywiamy rzeczywistości, że to super fajnie, śnieg, saneczki, bałwanek, zima hoho.
#15 MarOlk
A żeby było jednak bardziej merytorycznie to na takie śniegi, lody i ogólną ślizgawicę polecam zakładane raki na buty. Jak trzeba wywlec swoje jestestwo na dwór w taką aurę to korzystam i powiem, że sprawdzają się świetnie. Tylko jak się wejdzie do sklepu jakiego czy na czysty beton czy asfalt to trzeba uważać.
#16 Numernabis
Dokładnie, ktoś tu szuka dziury w całym i próbuje wywołać jakąś burzę, nie zauważyłem tu biadlenia, wątek został założony z zapytaniem jak sobie radzimy z zimą, ze śniegiem.
#17 Zuzler
Jeśli sądzisz że dam Ci się wciągnąć w tę dramę, to się mylisz.
#18 Numernabis
Eh, brak słów...
#19 MarOlk
Ludziska, nie awanturujta się, kochajta się.
#20 MarOlk
A która według was końcówka lachy jest lepsza do bałwanienia się po śniegu? Na logikę im cieńsza tym lepsza, bo czulsza i można zaspy źgaćć jak dzidą szukając czegoś pod nimi. Ale może są inne zdania.