Transcription
Witam serdecznie
Odświeżam wątek
Dzisiaj
Chciałbym opowiedzieć
Kilka historyjek
Fajnych
Sympatycznych
Wesołych
Ja może dla niektórych
Też może być i śmiesznych
Bo to
Naprawdę
Takie coś
To zawsze
Człowieka pociesza
Na duchu
Historyjki będą
Głównie o koniach
Jakie konie również
Są mądre
Że konie to też mądre zwierzęta
I rozumieją
Ludzką mowę
Mało tego
Rozumieją wiele języków
Oraz też
Jakie te konie
Też są
Inteligentnymi stworzeniami
Większość historyjek
Będzie o koniach
Już nie żyjącego
Niestety
Chociaż
Dwie z tych historyjek
Które za chwilkę opowiem
Dotyczą bezpośrednio
O koniach
O koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
I o koniach
Mojego średniej pamięci
Dziadka
I teraz
Pierwsza historyjka
To będzie to
Jak konie rozumieją
Wiele języków
Wiadomo, że
Otarło się
Że jak chce się
Żeby konie chodzą
Mówi się wio
I koń jedzie
I koń jedzie
Ale uwaga
Mój dziadek
Ja teraz powiedział
W dworze
W której właśnie
Jest panuje
Na tej wsi
Powiedział
No
I konie
Również
Jechały
Nawet
Ja to brzmiało
Nie powiem
Ale ja nawet
Po niemiecku
Powiedział
Te słowa
Hejo czy heja
Jakoś tak
Nie powiem
Bo nie pamiętam już
To koń
Wtedy też wiedział
Żeby iść
Więc widzimy
Że konie
Rozumieją wiele języków
Kolejna historyjka
To
Dzięki uprzyjmości
Dzięki uprzyjmości
Medotatu
Jedno
Otóż wspominałem
Niestety
Nieżyjący
Kolega
Chyba z innej wsi
Nie pamiętam już
Chyba z Zajączek
Nie, nie powiem
Nie powiem
Nie powiem
Bo nie powiem
Tam
Eee
Popatrzmy na naszej łące
Tam
Koło Pul
Konie
I zawsze
Jak
Tad
Jak zawsze
Tad jeździł z Ciebie
z tym swoim kolegą na to pole, bo tam prawie miały te konie swoje imiona, ale ich było dużo i nie było po imieniu, tylko jak to krzyknął, przepraszam, ale to były właśnie właśnie gwarze.
Ej, chodzicie siedza, czy siedy, jak już tak, już nie pamiętam, to nadal konie przybiegały do niego, było rozpoznawe po prostu.
Jak mój tata nieraz sam zajeżdżał i wołał tak samo, no to konie nie reagowały, czyli konie reagują tylko na swojego właściciela.
I zawsze jak wołały, to zawsze przybiegały.
Pewnego jeszcze, ale już jeszcze jednego dnia, jak jeszcze tam chyba na początku pierwsze dwa konie zostawił, tam gdzieś tam zagrodził, żeby się tam pasły dniami i nocami, jakoś tak, i wrócił do domu.
Nagle wieczorem.
Wieczorem.
Wieczorem, a to nie, coś wylazły.
A wieczorem, jak już ten pan ze swoją żoną położył się spać, nagle słyszy stukanie do domu.
I wtedy ten pan obudził się do swojego żony i mówi do tej mojej twierdziarze, co to za to jest.
Zobacz.
I okazało się, że to były właśnie jego konie stukały do domu.
No to powiem pewna historyjka.
I to jest to.
Pełna historyjka, którą chcę opowiedzieć,
Zawiera w sobie element smutny.
Bo to,
Jak już zginął ten człowiek, jak już wyprowadzali ciało tego pana, to nagle konie przestała się w tym momencie paść i wszystkie podeszły do tego płotu.
Wszystkie razem patrzyły, obserwowały, jak niosą już ciało ich właściciela.
Patrzyły wszystkie konie razem, stały i patrzyły, żegnały, jak to można powiedzieć, żegnały swojej do pana.
I powiem szczerze, że naprawdę mnie to bardzo zadziwiło, jakie te konie potrafią być naprawdę inteligentne.
Ja rozumiem, że to to, ale że rozumiałe powody sytuacji, to mnie bardzo zaskoczyło.
Oczywiście, wystarczyło, żeby to było zrozumiałe.
Ale jeśli chodzi o tą historię, to ludzie szli do tego, to oni same się wydostały i same przyszły.
Znały na pamięć drogę.
I przechodzimy teraz do mojego dziadka.
Z powrotem.
Kiedyś, moja babcia i właśnie ten jeszcze dziadek żyjący, jaki jeszcze był.
Bo już nie ma.
Dziadka, której tu babcia została.
To zawsze sadzili odurki i dziadek, tymi końmi, zawsze.
Więc siedzieli po furze, furu i konie.
I zawsze jeździli do Białegostoku, na rynek.
Gdy dziadek jeździł.
Młodszy został oczywiście właściciel.
Dziadek jeździł na rynek.
I sprzedał odurki.
No i któregoś razu.
Jak można to postanowili.
Tamci sprzedawcy.
Na to rynek wypić wódkę.
Wypili.
I dziadek zasnął.
To proszę sobie wyobrazić.
Konie.
Same.
Wróciły do domu z dziadkiem.
Oczywiście na furze.
Że znały konie.
Konie, jeśli nie pogadam, czy to był jeden koń, czy kilka koni.
Znały drogę.
Znały drogę.
I do domu wyszli pierwszy raz.
Ale, że potrafiły wrócić.
Same.
Do domu.
No może późno było, trochę awanturne.
Ale mi chodziło o to, że.
Konie.
Same.
Wróciły.
Do domu.
Do furze.
Oczywiście przez żupniki.
Tam zawsze wtedy jeździli.
Przez żupniki.
I jeżeli chodzi o historyjki.
Z koniami.
To na razie byłoby.
Na tyle.
Teraz od strony mamy.
Małe miata kiedyś była sytuacja.
Z psem.
Pies.
Ufawił się.
Rex i śp. wujek.
Którego w ogóle nie poznałem, bo.
Zginął jak jeszcze.
Mnie nie było na świecie.
Nie ufalił po prostu.
I to właśnie on wtedy przyniósł.
Małego takiego piesa.
Który naprawdę.
Tego Rex.
Początkowo tak siedził na tym.
Na tym, że piszczał.
Że babcia.
Probabcia.
Znaczy się moja probabcia.
Się bała, że to jakiś mysz.
A to w pudełku piesek.
Malutki szczeniaczek.
No i wiadomo.
Ten szczeniaczek rósł.
I później był psem.
I ten pies.
Że jak zmarł.
Zginął.
Właśnie w tym wypadku.
Tak był.
Głośno.
Że przychodził.
Wiadomo.
Prawosławny duchowny.
Prawosławny ksiądz.
To.
Bo tak było.
Że musieli go zamknąć.
Że musieli go zamknąć.
W chlebie.
Żeby nie było za dużo słychać.
Wył, wył.
Ten pies.
Piękny piesek.
Ostracił pana.
Który go.
Przyniósł.
Przyniósł do domu.
Jako wszyscy poszli.
No to wypuścili te dupsa.
I pies ze smutnymi oczynkami.
Przyszedł do domu.
Popatrzył się.
Łapkami dotknął.
potknął trumnę, powąchał, oprzeł do oczowa, zrozumiał ile później wynosili ciało, to znowu trochę było.
I jakiś czas później, jak moja babcia była w gościach u swojego brata rodzone.
A wtedy jeszcze w świetnej pamięci, jak ja to nazywam, czoteczna prababcia, wraz jeszcze ze swoim mężem wtedy,
jechali do Szczebunii, byli na pleżybie i nie wiedzieli gdzie pochowany jest właśnie wtedy pochowany.
Nagle pies pobiegł za nimi.
I póki dostał się do niej.
Dojechali.
Póki dojechali.
Pies już siedział koło drobu właśnie wójta.
Że ten pan się zdziwił, że ja nie wiedział, że wójt powiedział, że tak.
Że wójt powiedział, że tak, jakoś tak to było.
Sam nie wiedział gdzie pochowany jest.
A pies wiedział.
Naprawdę.
Więc widzimy.
Jak.
Bardzo fajne.
Taka fajna historyjka.
Może nie zawsze śmieszne są, ale takie przesympatyczne historyjki, takie wesołe.
Myślę tutaj powiem, nagram się, bo ja się wczoraj trochę z tych koni ubaziłem.
Nie powiem.
I jak na razie to ode mnie.
Byłoby.
Jak na razie.
Tyle.
Jak coś będę jeszcze wiedział.
To.
Się tutaj.
Nagram.
A teraz wszystkich serdecznie.
Pozdrawiam.