Wiesz na czym polegała moja orjętacja w internacie? Na chodzeniu w kółko po całej szkole w zdłuż i w szerz, oraz zwiedzaniu dwóch ulic w drodze do poblizkiego ważywniaka. Dopiero zmieniony instruktor Pokazał mi drogę na dworzec pksu, ale na to było już za późno bo z tamtąd odszedłem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
No, u mnie podobnie jest, bo łarzę tylko do przystanku ałtobusowego i zpowrotem przez 2 lata, wkurza, bo chciałbym się jakoś usamodzielnić ale cóż, chyba zacznę z kimś widomym w domu łazić, bo kiedyś sam zostanę przecierz.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
A w jakich jesteście szkołach, tzn. gimnazjum, liceum?
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
to jest skandal. ja jak tak patrzę na moje kilka lat orientacji i jeżdżenie ciągle metrem albo łażenie po durnych skrzyżowaniach z ktorych w życiu później jak dla mnie i tak każde jest inne i się trzeba tras uczyć to stwierdzam, że to wszystko dało by się w kilku miesiącach zamknąć a nie w tak długiej nauce jaką przechodziłem. teraz sam chodzę, jeżdżę i jest spoko.
Może w ponadgimnazjalnej będziesz chodził gdzieś dalej.
Dziękuję użytkownikom portalu Elten Link za możliwość obserwowania środowiska niewidomych. Stanowiło to dla mnie etap wstępny do pracy z niewidomymi na żywo.
ja chce orjętacje i na lato se załartwie usamodzielniam się dzięki mamie, któapokazuje mi droge w masówce jest takie coś jak rewalidacja no i ta pani jeszcze stara sie, ale onaa nie umie, bo nie miała styczności z takimi osobami jak ja
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Żeby uczyć Cię poprawnie, mogła by owa pani kurs przeprowadzić, ale za to się płaci, a nie sądzę, żeby z własnej kasy jej się chciało, bo jest tylko wspomagającą od rewalidacji czy jak to się nazywa.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
no tak ale ona bardzo chce nie jest tak lewniwa jak wspomagającca i stara się wyporzycza sobie książki z biblioteki pedagogicznej o pracy z niewidomymi no i jeszcze za swoją kase kupuje pomoce
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
żeby przeprowadzić kórs dla osoby niewidomej to trzeba mieć mimo wszystko pojęcie o nauczaniu a i tak nawed jeżeli ktoś prowadzi taki kurs to często pewne rzeczy osoba widząca nie potrafi przekazać tak żeby niewidomy to ogarnął, ale lepiej mieć jakiś kurs nawed z niedociągnięciami niż nie mieć go w ogule.
wydaje mi się, że z jednej strony to ludzie często nie traktują swojej pracy poważnie bo się im nie chce, z drugiej strony to pedagodzy w szkołach masowych są nie doszkoleni i kolejna sprawa to to jak się traktuje osoby niewidome, z jakim nastawieniem się podchodzi czy z takim, że ta niewidoma osoba i tak nic nie osiągnie to poco taka osoba nauczająca ma się starać czy osoba nauczająca wierzy że jej pomoc jest naprawde potrzebna i w przyszłości osoba niewidoma da sobie radę.
Witajcie. Myślę, że w gre wchodzą tu pieniądze. Jak wszędzie instruktorzy nie dostają pewnie dużo to i robić im się nie chce. Tylko niby dlaczego ma się to odbijać na niewidomych? Ale wracając do samego kursu. W moim czasie, kiedy jeszcze byłam w szkole orientacja to były tylko jedne zajęcia raz w tygodniu. W sumie niewiele mi to dało i dopiero po przejściu kursu który był organizowany przez PZN dopiero to dało mi to jakieś podstawy. A potem to już tylko praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. A do lwicy: podziwiam twoją mamę, że stara ci się pokazać jak moze droge, bo nie wszyscy rodzice niepełnosprawnych tak robią to jest niestety przykre. I odgradzając, zamykając w domu robią tym wielką krzywde. Chociaz wydaje im się, że chca dobrze. Sama jestem takim przykładem. tylko że ja się zbuntowałam i dzięki temu kurs orientacji przeszłam i dopuki nie zachorowałam sama się poruszałam i sporo zwiedziłam.
Ja miałam i mam bardzo dobre nauczycielki od orientacji. Najpierw w przedszkolu i pierwszych klasach szkoły miałam z jedną panią, potem z drugą, któa miała mnie do drugiej gimazjum, a potem, od trzeciej do teraz, znów z tą pierwszą. I obie nauczyły mnie bardzo dużo. Ta, która miała ze mną lekcje przez jakiś czas, pani Ola, nauczyła mnie techniki, jak nikt by mnie nie nauczył, jednocześnie podchodząc do tego logicznie. W sensie, jak powiedziałam: proszę pani, ja to zrobiłam, tylko po prostu szybciej, to ona to rozumiała. A pani Aneta, ta z początku i teraz, nauczyła mnie, do czego mi to potrzebne i że trzeba wykorzystywać możliwości, które się ma. I teraz na prawdę się cieszę, że co jakiś czas jadę z nią do Warszawy, robimy zajęcia, potem jeszcze pójdziemy coś zjeść i pogadać, a przez to, że spotkałam tak dobrych instruktorów, teraz mogę się sama poruszać w stolicy i trochę też u mnie w mieście.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
I to jest też właśnie zależne, zależy na jakich instruktorów się trafi. Bo jeśli są naprawdę dobrzy, to można się wiele nauczyć, nie mówię, że nie. Ale jeśli mają słabe podejście do ucznia, to już gorzej.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Witajcie! Od dawna chciałem się tu wpisać, ale czasu brakowało. Wybaczcie, przyznam uczciwie, nie przeczytałem wszystkiego, ale tego tak dużo, że chyba nie dam rady. :) Napiszę natomiast, jak sprawa wygląda u mnie. Jeśli chodzi o moją orientację przestrzenną, sądzę, że jest przeciętnie. Znajomość głównie okolic, w Wejherowie czy Gdyni coś mam załatwić, to załatwię. Nie boję się jakoś, a to może źle, pociągów czy innych środków komunikacji miejskiej. Jak gdzieś dalej, Gdańsk czy oś, dopyta się ludzi lub aplikacji typu Seeing Assistant i się da. Chociaż nie powiedziałbym, że czuję się pewnie w obcych miejscach. Ale dam radę. Uważam, że w orientacji przestrzennej przede wszystkim trzeba załapać, o co chodzi. Nic nie da, jeśli ktoś nauczy się kilku tras, jeśli nie zdoła potem rozwijać się. Jasne, poznanie jakiejś drogi, do szkoły, pracy, to dobry pomysł. Ale przede wszystkim nauczyć się rozwijać zdobyte doświadczenia, wykorzystać je w nowym terenie. Pozdrawiam, DP
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
This site uses cookies to enhance your experience.