Oby dwa koty się polubiły. -- (Tygrysica): Dzisiaj też mam piękny dzień, bo właścicielka mieszkania zgodziła się na instalację siatki ochronnej, mogę więc kupić kota.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Bo są piękne, po prostu są i one również zasługują na dom. -- (misiek): A ja się zapytam po raz kolejny, bo chyba nigdy jeszcze nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi. Po co kupować rasowego kota, pewnie nie za małe pieniądze, skoro tyyyyyyle kotków szuka domku: na ulicy, w schronisku, na wsi etc? Czy serio taki kotek będzie mniej kochany, czy mniej się odwdzięczy? Bo moim zdaniem jeszcze bardziej, właśnie za to że daliście mu ten dom.
a ostatecznie którego pojawi się u ciebie w domciu? -- (Tygrysica): Dzisiaj też mam piękny dzień, bo właścicielka mieszkania zgodziła się na instalację siatki ochronnej, mogę więc kupić kota.
@Misiek, na rasowego kota ktoś może się zdecydować z kilku powodów: 1: Konkretne cechy wyglądu danej rasy. I nie, to nie jest tak, że to jest domena tylko widzących. Mi na przykład zawsze bardzo podobały się puchate koty, dlatego zdecydowałem się na raga. Z drugiej strony, są też konkretne rasy, które będą lepsze dla alergików. 2: Konkretne cechy charakteru danej rasy. Z kotami jest jak z psami, każda rasa ma swój charakter. Ragdolle to np. bardzo łagodne kociaki i dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę wydaje mi się, że będą dobrą opcją. Bardzo mało niszczą, są mega spokojne i lubią się przytulać i wogóle, być blisko człowieka, ten kot jest w zasadzie jak pies. 3: Wsparcie hodowcy. W hodowli nie jest tak, że po zakupie kota kończymy znajomość i się nie znamy. Dobry hodowca będzie chciał wiedzieć, co dzieje się z jego kotem, jak się rozwija a w razie problemów pomoże, łącznie z tym, że w części przypadków będzie partycypował w kosztach leczenia kota, a leczenie z takiego np. FIP to jest koszt około 10000 PLN. To kilka punktów tak na szybko. Tak, jak pisałem, mam w planie audycję o kotach rasowych i z pewnością wtedy jeszcze ten temat rozwiniemy. Napiszę jednak jeszcze raz to, co pisałem kiedyś. Nie jest ważne, czy kot jest z hodowli, czy ze schroniska. Nie każdy musi mieć kota rasowego, ale nie każdy też musi decydować się na kota ze schroniska i żadna z tych opcji nie jest lepsza, ani gorsza od drugiej. Jedyne, czego absolutnie nie należy robić, to wspieranie pseudo hodowli, gdzie koty są rozmnażane w skandalicznych warunkach, bez odpowiedniej socjalizacji i tylko po to, żeby dać zysk właścicielom takiego lewego biznesu.
Na mojej decyzji zaważyło również to, że gdy próbowałam zaadoptować kota, przysłano mi z fundacji potwornie długą ankietę do wypełnienia z zastrzeżeniem, że to oni na podstawie tej ankiety zdecydują, czy mogą mi tego kota dać, czy jednak nie. Z hodowczynią najpierw porozmawiałam przez telefon, później do niej pojechałam. Zadała mi kilka pytań, pokazała specjalną szczotkę do czesania meincoonów, powiedziała jak je karmić i to było wszystko. Kota będę miała najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.
najprawdopodobniej? czyli to jeszcze nie jest pewne? -- (Tygrysica): Na mojej decyzji zaważyło również to, że gdy próbowałam zaadoptować kota, przysłano mi z fundacji potwornie długą ankietę do wypełnienia z zastrzeżeniem, że to oni na podstawie tej ankiety zdecydują, czy mogą mi tego kota dać, czy jednak nie. Z hodowczynią najpierw porozmawiałam przez telefon, później do niej pojechałam. Zadała mi kilka pytań, pokazała specjalną szczotkę do czesania meincoonów, powiedziała jak je karmić i to było wszystko. Kota będę miała najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.
Czytam ten wątek, i tak zachodzę w głowę. Z jednej strony fundacje zwierzęce tak zabiegają o adopcję, tak potrafią tańczyć na fejsie postami o adopcji, a jak co do czego przychodzi, to wielka czarna ... wychodzi z tego. Kilometrowe ankiety, to jedno, ale inną sprawą są te chore wymagania, które trzeba spełnić by dom się nadawał do tego by kot adoptowany mógł zamieszkać na nowym lokum. Kilkanaście osób przynajmniej znam z takimi przeprawami. Sam też zostałem skutecznie zniechęcony do adopcji z fundacji, i dzięki temu, trzy zwierzaki facebookowe mogły u mnie znaleźć swój dom. Nie mówię, że wszystkie fundacje są na pewno beee, ale te które miałem okazję poznać, to nawet dziecka im bym nie powierzył (nie mówiąc o opiece zwierzakiem).
@majkmik, a o jakich chorych wymaganiach mówisz? Bo z tego, co ja widziałem to poza wymogiem nie wypuszczania kota samopas w zasadzie większości fundacji chodzi o: 1: kratki w oknach 2: osiatkowanie balkonu, jeśli jest. A to przecież zupełnie normalne wymagania.
Powiem tobie, Midzi, że w tej ankiecie, którą dostałam, było mnóstwo pytań. Wymagania były postawione,e hej. Czytając tę ankietę miałam wrażenie, że oni sprawdzają, czy ja się na weterynarza nadaję.
Midzi, merytorycznie i treściwie mi odpowiedziałeś jako pierwszy właściciel kota rasowego. Dzięki. Tygrysica wiesz, kota możesz przygarnąć z ulicy, czy ze wsi, w sumie nawet częściej niż psa. Tu nikt ci nie będzie mówił jakie warunki musisz spełnić.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
This site uses cookies to enhance your experience.