No co ty nie powiesz! Ja tamnie jestem w aktualnościach, ale aż tak? Całe szczęście do Świnoujścia mają daliko hłehłehłe. Ale tak na poważnie to niepokojące jest, a tam z resztą nie znam szczegułów. -- (Monte): Dwa pociski rakietowe spadły na Polskę na wschodzie. Znowu zaczynam się bać.
Nie, żebym nie wyobrażała sobie bez niego życia, ale właśnie utopiłam w herbacie czujnik poziomu cieczy, co wygeneruje najpewniej kolejny przebrzydły wydatek, bo się przyzwyczaiłam do jego posiadania.
Wątpię, że da się to to odratować, przestał piszczeć, zaśmierdział i po wyjęciu baterii był cały mokrutki, również od środka. Nie ma ktoś takiego do odsprzedania za pół ceny? :D
nie mam tak fajnego, sam sobie chciałem zakupić właśnie taki, bo to się sprawdza po prostu.
Sygnaturka.: "That seems to point up a significant difference between Europeans and Americans. A European says: 'I can't understand this, what's wrong with me?' An American says: 'I can't understand this, what's wrong with him?'" TERRY PRATCHETT
Ja mam dwa. :) Jednego prawie nie używam, bo ma za krótkie czujki i nie da się go wsadzić na kubki z grubego szkła, a ja mam właśnie taki, a drugi jest całkiem w porządku i działa bez problemu, ale nie dalej jak dwa dni temu miałam dziwną sytuację, bo zalewałam wrzątek do kubka, czujnik był na kubku i nie zapiszczał w odpowiednim momencie i przelałam, parząc rękę. Następnym razem działał już normalnie.
I dlatego ja nie korzystam z podobnych sposobów jak twój, bo wtedy takie sytuacje zdarzałyby mi się za każdym razem albo przynajmniej raz na dzień. Kiedyś tak właśnie spróbowałam i przelałam.
ja też sobie patrzę na ciepło. Jeśli w przeciągu kilku sekund góra kubka mi się nie nagrzeje, oznacza, że mogę jeszcze troszkę dolać. Choć głównie nalewam na słuch.
Ja na słuh, na temperature i na ciężar, sprawdza się zarówno przy małych jak i wielkich kubłach, z czujnikiem nie nalewałam totalnie nigdy i nie wiem czy on by mnie nie rozproszył.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Na słuch to dobra metoda, temperatura również, chociaż trzeba poczekać, aż się nagrzeje, na ciężar niby też dobrze, ale trzeba poznać i zapamiętać ciężar bazowy naczynia. Ja robię tak, jak pewnie mało kto robi, czyli wkładam czubek palca i jak czuję już takie gorąco blisko palca, albo nawet delikatnie dotknę tej gorącej cieczy to jest dobrze. Sztuka tylko w tym, żeby się nie poparzyć i żeby włożyć dosłownie malutki fragment opuszka. Takie bezpieczne parzenie się. :D
-- (lwica): Ja na słuh, na temperaturę i na ciężar, sprawdza się zarówno przy małych jak i wielkich kubłach, z czujnikiem nie nalewałam totalnie nigdy i nie wiem czy on by mnie nie rozproszył.