Punkt widzenia zależy tu z pewnością od punktu siedzenia. Ale, nawiasem mówiąc, skoro mamy równouprawnienie, to właściwie czemu nie? Choć, przyznam, pomysł wydaje się komiczny.
Aż tak to chyba nie, ale znam faceta, który hodował mnustwo odmian kaktusów, a drugiego co miał mnustwo odmian różnych kwiatów, no ale to raczej nie to samo.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Sądzę, że chodziło tu o nieco inny aspekt. Lubić badyle to jedno, a czerpać radość z ich otrzymywania od kobiety to drugie. Mogę sobie chodować rabatki, róże czy tam inne tulipany. Jak by mi jednak moja luba przybiegła z naręczem kwiatów, poczół bym się co kolwiek dziwnie.
Wydaje mi się, że nawet ze zwykłego bukietu kwiatów, nawet jeśli mają zwiędnąć po tygodniu, dla wielu Pań jest więcej radości, niż z praktycznych czekoladek. Bo Zapach, bo dotyk, bo faktura rośliny, bo w reszcie pamięć drugiego człowieka.
Z kwiatami obyty jestem na co dzień, i nie potrzeba mi konkretnego mobilizatora, by kupić wiązankę, i od tak wręczyć nawet bez okazyjnie. To po prostu się samo dzieje, a tym lepiej, że chodząc po mieście, często mijam zaprzyjaźnione kwiaciarnie. Więc nie widzę nic nie stosownego, że kupuję kwiaty Kobietom Ważnym dla mnie, dla tych które są mniej ważne, ale także, dla tych, które są nie ważne. (Chociaż prawda jest taka, że chyba nie ma społecznie nie ważnej osoby. Każda każdemu jest jakoś potrzebna.). I tak jak się napisało wyżej, mimo że nie potrzebna mi jest specjalnie okazja do dania kwiatów, to coś takiego, jak urodziny, imieniny, czy ważne dni w roku, są kwiatowe w moim byciu.
Sam w domu mimo czterech kocich terrorystów, mam sporo kwiatów, które przyszły do mnie też bez okazyjnie, tak o to bo nie ma co z nimi ktoś zrobić. Jasna rzecz, że jeśli kwiaty mam dla kogoś kupione, to raczej są one cięte, bo wydaje mi się, że one bardziej pachną, są ładniejsze i w ogóle, ale jakby pachniały i doniczkowe, to też kupowałbym je z równym zaangażowaniem.
-- (papierek): W geście to ja mogę zabrać kogoś do jakiejś dobrej restauracji, a nie kupować kwiata, który zdechnie po tygodniu, albo i szybciej.
W kwestii samego obdarowywania: w tej chwili nie praktykuję, ale pogląd mam taki, że 14 lutego i inne takie, to trochę przypominajki dla tych, którym nie zależy. Możliwie często, niespodziewanie i od serducha wolę zaskakiwać. Odnośnie pomysłów: cóż, zależy od preferencji, okazji i jej braku, tak obok inwencji twórczej. ;)
Prezent musi zaskakiwać, wówczas ma sens. Nikt normalny raczej o tym nie zapomina zwłaszcza kiedy otrzymuje odkogoś bezinteresownie coś fajnego. Trudno jednak pamiętać o czymś wyjątkowym a jeszcze trudniej się wykazywać zwłaszcza jak jest coś nie teges. Z własnego doświadczenia nieraz i nie dwa bj obce osoby się ucieszyły z jakichś drobiazgów niż blizcy z czegoś wyszukanego, a taka radość buduje i automatycznie chce się więcej, i te osoby, którą taką radość niewielką okazują z automatu stają się blizsi. Także myślę, że reguły niema. Są rzeczy, które zawsze cieszą jak znasz człeka to wiesz co mu przyjemność sprawi, lepsze coś wiadomego niż rzeczy niepotrzebne tzw . Przydasie, które i tak w kąt pójdą/
Uważam, że Dzień Kobiet powinien być w dzisiejszych czasach obciachem, tożto za czasów PRL był dniem traktorzystek, a tak naprawdę świętem, od którego traktorzystki miały wolne i na traktor nie siadały, która z pań chciała by być w ten sposób doceniona? Jak jest kobietka ok to się pamięta o niej na codzień a nie tylko w Dniu Kobiet. Z tymi traktorzystkami to u Rusków było a później się rozprzestrzeniło i przeistoczyło w święto jakie znamy. Niby miło, ale zawsze jak życzenia składam kobietom które lubię zaraz na myśl te traktorzystki przychodzą, i czuje się rozbawienie. A może każda pani powinna otrzymać w tym dniu traktor żeby czuć się bj docenioną i dowartościowaną? To taki mały żarcik na koniec. Kiedyś to taki traktor by cieszył a dziś niestety nie odszedł do lamusa wraz z śledziem, który też był gdzieś tam w Średniowieczu nagrodą za coś. Dziś liczą się inne gadżety niestety. Ale dobrze, że ten Dzień Kobiet jest, przynajmniej masz pretekst odezwać się do kogoś kogo lubisz.
Bzdura, każdy prezenty lubi tylko nie każdy się do tego przyznaje i woli gadać te poniższe banialuki. Nikt też jednostronności nie lubi i w końcu przestaje się rewanżować jeśli widzi, że to ednostronne.
Jak kogoś zna się dobrze to da się zauważyć czy mówi szczerze. Nieszczerego poznasz od razu bo zyczy Ci tego i owego a za dzień dwa robi coś przeokropnego, co tym życzeniom zaprzecza. Lubię życzenia a także je składam ale uważam, że tacy, którzy robią jak powyżej to lepiej by było jakby tych życeń nie składali.
Zgadza się, ogólnie każdy lubi być docenianym, a trudno doceniać kogoś jak sam tego nie otrzymujesz. Robię wyjątek dla dzieci, bo do końca nie są wszystkiego świadome i się uczą. Trudno doceniać swojego wroga mawet z biblijnego punktu widzenia mi się to kłuci.
raczej nie, mężczyzn może zniewolić tylko kwiat który pachnie a niektóre przestają po jakimś czasie. Ja pamiętam z dzieciństwa bardzo lubiłem i chyba do dziś lubię zapach Maciejki, która zawsze wieczorami pachniała, mój tato jak się dowiedział, że to lubię sadził jej mnóstwo w ogróódkach po obu stronach ścieżki do domu. I fajnie było usiąść sobie wieczorem na ławeczce letnią porą i odlecieć z silnym zapachem Maciejki. Taty już dawno niema a Maciejka gdzieś tam jest pozostając we wspomnieniach. i jak ją poczuję gdzieś tam przechodząc wieczorową porą zawsze się zatrzymuję i komentuję ten fakt.
This site uses cookies to enhance your experience.