Krasicki jest spoko, chociaż w starym stylu, ale jego bajki są jednocześnie zabawne i pouczające. Kraszewski i jego "Stare baśnie" i inne są czymś, za co się zabieram i zabrać nie mogę. Krasiński natomiast, bo to jego dzieła były lekturą, to autor do którego na pewno nie wrócę. "Jego "Nieboska komedia" była przeżyciem strasznym.
Hmmm. Na pewno nie wrócę do "Siłaczki", której nie udalo mi się zmęczyć do końca. "Pinokio" również mnie nie zachwycił. "Opowieści z Narnii" braliśmy w szóstej klasie, więc dla mnie jako wielkiej realistki, to już była nuda. "Latarnik" książka w sumie OK, ale wrócić do niej bym nie chciała.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Opowieści z Narnii były super! Co prawda czytałam w czwartej klasie, ale i tak uważam, że były super i zaliczam je do osobistego kanonu książek dziecięcych, które lubię bardzo.
Ooo, ja "Opowieści z Narni" cztałam dopiero w liceum. Jestem nimi zachwycona. Lubię czasem wracać do lektury dziecięcej. Takim fajnym cyklem książek filozoficzno-religijnych, a jednak ciekawych i przygodowych, jest cykl zaczynający od "Skarbów śniegu", druga część to "Tajemnice starego boru". Niestety nie pamiętam autorki.
@Tygrysico, ta autorka to Patricia St.John. Też ją lubię. Kraszewskiego czytałam prawie wszystko. "Chłopi" i "Nad Niemnem", a także Żeromski - lubię. A nie wróciłabym do "Trans-Atlantyku". Coś Gombrowicza i Witkacego nie kocham, mimo, że dość mocno wgłębiałam sie w ich twórczość. Aha, "Pinokia" też niekoniecznie lubiłam.
Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE
"Chłopi" są naprawdę spoko, chociaż gdyby nie świetne omówienie ich przez naszą polonistkę, pewnie bym tak nie uważała. Otworzyła mi oczy na pewne rzeczy. :)
Na pewno nie powrócę do "Zmierzchu", choć kiedyś uwielbiałam. No ale wtedy miałam 13 lat.
Nie wiem czy przekonam się kiedykolwiek do powieści Sienkiewicza. On pisał tak bardzo, bardzo długie zdania, że jeśli czytać, to tylko przez jakiegoś świetnego lektora. Oczywiście, "S pustyni i w puszczy" znam, ale teraz mam trochę inne zapatrywania na to wszystko i nie do końca zgadzam się z autorem, więc... Do tego też pewnie nie wrócę, choć swego czasu lubiłam.
Nie wiem czy przeczytam coś Szczepana Twardocha (jeśli źle napisałam nazwisko, przepraszam). Ludzie go tak zachwalają na różnych forach, że on taki świetny, dobry i w ogóle, ale ja sięgnęłam po jego wywiad z Mamedem Khalidowem i on byl tak zły, że nie dość, że nie przebrnęłam przez cały, to jeszcze zraziłam się do autora.
łuchajcie, mam prawdziwą bombę! Książka Bluszcz nie jakiej Anny Harłukowicz Niemczynow, w której lekarka z taaką ilością dyplomów zastanawia się czy prezerwatywa nie pęknie podczas przebijania błony dziewiczej. Nie mam słów.
Katarzyna Michalak nie była lepsza. W Poczekajce, główną bohaterkę - Patrycję, lekarkę weterynarii pracującą w zoo, przedstawiła jakby ta kupiła swój dyplom na bazarku. Dla Patrycji wąż to pusta w środku rurka na przykład. Co ciekawe autorka z wykształcenia jest podobno weterynarzem.
To uczucie, gdy czytasz książkę, w której autor nie ma pojęcia o czym pisze, albo jakby był po kilku blantach. --Cytat (Nowiczok): Katarzyna Michalak nie była lepsza. W Poczekajce, główną bohaterkę - Patrycję, lekarkę weterynarii pracującą w zoo, przedstawiła jakby ta kupiła swój dyplom na bazarku. Dla Patrycji wąż to pusta w środku rurka na przykład. Co ciekawe autorka z wykształcenia jest podobno weterynarzem.
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
"Zmierzch" jest absolutnie okropny! Okropny przez wielkie O! Nie chodzi mi o sam pomysł; nie mam w zwyczaju krytykować stworzonych przez kogoś światów. Mogą mi się po prostu podobać, albo nie. Ale "Zmierzch" jest okropny pod względem moralnym.
This site uses cookies to enhance your experience.