A ja sądzę, że troszkę źle do tego podchodzicie. Po pierwsze, nikt nie mógł powiedzieć Lukeowi, że Kronos jest zły. Przypominam, że o tytanach się nie mówiło. Ale problem jest dużo bardziej złożony. Czy rzeczywiście możemy wprowadzić tu podział na dobrych bogów i złych tytanów? Luke widział śmierć swojej przyjaciółki, Thalii. Śmierć, która miała miejsce tylko z powodu złamania obietnicy przez Zeusa. Zauważcie, że Thalia była skreślona od samego początku, wyłącznie z powodu pochodzenia. Hades zamiast miast mścić się na bracie, postanowił zabić jego córkę. Sam Luke był odrzucony przez ojca. Widział herosów ściganych i zabijanych przez potwory. Szczerze mówiąc, doznał wiele więcej okrucieństwa bogów, niż Percy. Czy w takiej sytuacji możemy powiedzieć, że bogowie są dobzi? Luke słusznie uważał ich za niesprawiedliwych. Nie powinno więc dziwić, że sprzymierzył się z Kronosem. Oczywiście, Pan Czasu nie jest dobrą postacią, białym charakterem. Ale jest drugim odniesieniem, drugim choryzontem. Luke nie miał z kim innym się sprzymierzyć. Pozdrawiam, DP
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Pewnie Kronos mu czegoś naobiecywał... Jakoś się nad tym nie zastanawiałam, jeśli mam być szczera. Proponuję jednak pójście w tym wątku w nieco inną stronę: jakich bohaterów lubicie i dlaczego? Ja, jak być może niektórzy wnioskują z nicka, najbardziej lubię Hazel Levesque. Ujęła mnie swoją lojalnością wobec przyjaciół, pozytywnie zaskoczyła tym, że trochę postawiła się Hekate. Ogólnie myślę, że jesteśmy po prostu do siebie podobne, tyle że ona jest odważniejsza. :D
Możliwe, ale ja myślę,że postawa Luke'a wynikała głównie z jego nienawiści do ojca i bogów wogólę. Poprostu chciał, żeby bogowie zniknęli, nieważne, co działo by się puźniej. Szkoda, że przez to, co robił ranił swoich dawnych przyjaciół, ale z tym, co mówił o bogach, miał rację. Zresztą, jak kolwiek byśmy go oceniali, wkońcu stanął po właściwej stronie i uratował świat. Kroniki rodu Kane czytałam, serdecznie polecam. Poczucie chumoru Rjordana jest tu jeszcze bardziej widoczne. Boskie pruby też czytałam, świetne, chociaż Magnus Hase i bogowie Azgardu jest jeszcze lepsze. pozdrawiam.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Ja też szukałam. Mam gdzieś nawet spis tego,co brakuje, ale nigdzie nie ma, bo szukałam.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Ja czytałem. Ale, szczerze mówiąc, zawiodłem się. Moim zdaniem autor pogrzebał wszelką fabularną i charakterową zgodność z poprzednimi cyklami, o świecie nie wspominając. A szkoda, bo poprzednie cykle były świetne. Ale to oczywiście moja osobista opinia.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.