Tiaaaa, i w laskach występuje proces odwrotny, gdzie mówi się, jak to pięknie gracie i śpiewacie, a w zderzeniu ze światem zewnętrznym okazuje się, że jest to przeciętne w najlepszym razie i tak śpiewających osób na YT jest setki tysięcy.
-- (pajper):
@papierek
Tak, wiem, dlatego podkreśliłem, że mówimy o programistach, którzy naprawdę te setki tysięcy linii kodu wypisali.
@krzycha
Podejrzewam, że pytanie skierowane do tomeckiego, ale odpowiem i w swoim imieniu, bo to w sumie wreszcie coś ciekawszego, niż tylko krzyki o świadczenia. :)
Przede wszystkim trzeba realnych zawodów, unowocześnienia oferty. Niech uczą tego, co naprawdę może być potrzebne.
Nie mówię, by rezygnować z masażu, ale jednak uświadamiać ludzi, że to już nie jest tak oczywisty zawód.
Postawić dużo większy nacisk na matematykę. Dziś techniczne zajęcia bez niej są niczym, a jednak jest ogromny problem z matematyką wśród niewidomych. To trzeba poprawić, może poszukać nowych metod.
w technikach zorganizować zajęcia mechaniczne, pokazać uczniom tokarkę, drukarkę 3d, frezarkę CNC; co jeszcze ważniejsze, nauczyć ich jej używać. Nauczyć obsługi Raspberry Pi, klucza do współczesnej technologii.
Skupiam się na ścieżce przedmiotów ścisłych, bo to jakby nie patrzeć moja działka.
Ale humanistyka też nie musi być zła. Osoba niewidoma może przecież być poczytnym pisarzem lub świetnym redaktorem. Ale, tu znowu, uczyć trzeba edycji tekstu, czcionek, formatowania.
I, najważniejsze, a czego bardzo brakuje. Nauka cenienia siebie i swoich umiejętności, pisania CV, możliwość odbywania praktyk w firmach.
Też te bardziej codzienne kwestie: dobieranie biznesowego stroju, wyuczenie mimiki i gestykulacji, na ile to oczywiście możliwe, ćwiczenie wywiadu o pracę.
Dobre, bardzo dobre doradztwo zawodowe.
Dla mnie to są klucze.
--