Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych za takie rzeczy płaci, bądź płacił, bo obecnie nie wiem, jak to wygląda. Jak to się ma do tego, co napisałeś? Normalnie. Bez dofinansowania nie istniejesz., Czego nie rozumiesz?
Krzysia, rozróżnijmy dwie sytuacje. Masz ty sobie lat 20, dopiero zaczynasz pracę, nigdy wcześniej nie byłaś zatrudniona. Oczywiście, że dofinansowanie będzie dużą motywacją dla potencjalnego pracodawcy. Ja tego nie kwestionuję, no bo innych argumentów nie masz, nie licząc jakiś dyplomów i certyfikatów.
Teraz jest druga sytuacja, gdzie masz ty lat 40, i oprócz dofinansowania masz ty te certyfikaty i dyplomy, ale masz też kilkanaście lat doświadczenia zawodowego.
Teraz wracamy do sytuacji poruszanej w wątku i nagle dofinansowań nie ma. W pierwszym przypadku, jesteś w dupie, ale w drugim przypadku, nadal masz doświadczenie zawodowe. Zatem, Co by nie było, bardziej opłaca się pracować, żeby to doświadczenie zawodowe mieć, bo jeżeli zadzieje się ta hipotetyczna sytuacja rozważana wyżej, no to jest to jakiś argument. I ja nie mówię, że rozwiąże to twoje problemy, ale zawsze jest to lepsza sytuacja, niż mieć lat 40, nie mieć doświadczenia i nie mieć dofinansowania.
-- (Krzycha): Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych za takie rzeczy płaci, bądź płacił, bo obecnie nie wiem, jak to wygląda. Jak to się ma do tego, co napisałeś? Normalnie. Bez dofinansowania nie istniejesz., Czego nie rozumiesz?
Zadzwoniłam kiedyś w sprawie pracy do prywatnego zakładu rehabilitacji i kobitka mi powiedziała wprost. Mnie nie interesuje pani doświadczenie bo pani jest tylko technikiem masażu. Gdyby pani była po studiach i mogła prowadzić ćwiczenia, wykonywać zabiegi typu: laser, soluks, magnetronik i tak dalej, to bym panią zatrudniła, a samej masażystki mi się nie opłaca. Do widzenia. Koniec rozmowy.
No dobrze, ale była oferta pracy, czy zadzwoniłaś od tak. Po drugie, jeżeli oferta była, to była na technika masażystę czy na fizjoterapeutę? Kolejne pytanie, czy było to jedyne miejsce w które dzwoniłaś?
-- (Krzycha): Zadzwoniłam kiedyś w sprawie pracy do prywatnego zakładu rehabilitacji i kobitka mi powiedziała wprost. Mnie nie interesuje pani doświadczenie bo pani jest tylko technikiem masażu. Gdyby pani była po studiach i mogła prowadzić ćwiczenia, wykonywać zabiegi typu: laser, soluks, magnetronik i tak dalej, to bym panią zatrudniła, a samej masażystki mi się nie opłaca. Do widzenia. Koniec rozmowy.
Ale to jest kolejny problem. Dziś oferta ośrodków zatrzymała się na stanie z przed dwudziestu lat. Nie znam rynku masażu, ale coraz częściej słyszę, że nie szukają masażystów, tylko fizjoterapeutów. Wniosek? To już nie jest ścieżka dla nas. Nie znam się na fizjoterapii, ale słyszałem, że jest dla nas niedostępna. Zatem opcje są po prostu dwie: 1. Jednak jest dostępna, trzeba się zebrać, przekonać jakąś uczelnię wspólnie i coś z tym zrobić, 2. Naprawdę to nie zawód dla nas, a więc, niestety, szukamy innego.
Są zawody, w których będziemy mieli taką samą sprawność, jak widzący, a przynajmniej poorównywalną. Ok, bez samochodu, ale w samej pracy na to samo wyjdzie. Tylko oferta edukacyjna ośrodków się zatrzymała i stoi w miejscu, a ani wielu ofert, ani zainteresowania zmianą branży u niewidomych nie ma.
Akurat to było info po znajomości, ale to nie jest istotne. Ważne jest to, jak przebiegała rozmowa, gdzie nie była poruszana kwestia dofinansowań. -- (mustafa): No dobrze, ale była oferta pracy, czy zadzwoniłaś od tak. Po drugie, jeżeli oferta była, to była na technika masażystę czy na fizjoterapeutę? Kolejne pytanie, czy było to jedyne miejsce w które dzwoniłaś?
-- (Krzycha): Zadzwoniłam kiedyś w sprawie pracy do prywatnego zakładu rehabilitacji i kobitka mi powiedziała wprost. Mnie nie interesuje pani doświadczenie bo pani jest tylko technikiem masażu. Gdyby pani była po studiach i mogła prowadzić ćwiczenia, wykonywać zabiegi typu: laser, soluks, magnetronik i tak dalej, to bym panią zatrudniła, a samej masażystki mi się nie opłaca. Do widzenia. Koniec rozmowy.
-- (mustafa): Z ciekawości, ile lat pracujesz na konkretnym stanowisku w jednej pracy? Jak się domyślam jest to przychodnia, czyli rzeczywiście maszspore szanse, że po pracujesz tam wiele lat, ale ogólnie to szansa utraty pracy jest cały czas duża. Myślę, że gdy by po gadać z wieloma niewidomymi to mało by się takich znalazło co pracują 10 czy 15 lat na jednym stanowisku albo przynajmniej bez przerwania ciągłości pracy.
Oczywiście, że nie jest dostępna, bo musisz precyzyjnie ustawiać parametry urządzeń. -- (pajper): Ale to jest kolejny problem. Dziś oferta ośrodków zatrzymała się na stanie z przed dwudziestu lat. Nie znam rynku masażu, ale coraz częściej słyszę, że nie szukają masażystów, tylko fizjoterapeutów. Wniosek? To już nie jest ścieżka dla nas. Nie znam się na fizjoterapii, ale słyszałem, że jest dla nas niedostępna. Zatem opcje są po prostu dwie: 1. Jednak jest dostępna, trzeba się zebrać, przekonać jakąś uczelnię wspólnie i coś z tym zrobić, 2. Naprawdę to nie zawód dla nas, a więc, niestety, szukamy innego.
Są zawody, w których będziemy mieli taką samą sprawność, jak widzący, a przynajmniej poorównywalną. Ok, bez samochodu, ale w samej pracy na to samo wyjdzie. Tylko oferta edukacyjna ośrodków się zatrzymała i stoi w miejscu, a ani wielu ofert, ani zainteresowania zmianą branży u niewidomych nie ma.
Dobrze, jak mówię, nie znam tematu w ogóle, więc nie chcę się mądrzyć. Ale skoro nie jest dostępna, a masażystów jest coraz mniej potrzebnych, czemu wciąż tego masażu uczy się w ośrodkach? Wiem, pytanie retoryczne. Ale może tu jest klucz? Może czas poszukać po prostu nowych zapotrzebowań? Kiedyś to był masaż. Ten odchodzi, ok, przykre, bywa. Co teraz jest potrzebne? A są takie rzeczy.
Proszę bardzo. Inna branża. Kolega dostał pracę w fabryce mydła. Osoba szczątkowo widząca, że tak się niechlujnie wyrażę. Znaczny stopień niepełnosprawności. Dofinansowanie. Super. Przyjmujemy Pana. Zajęcie kolegi miało polegać na napełnianiu butelek. W praktyce okazało się, że kolega widzi na tyle słabo, że jest w stanie jedynie te butelki zakręcać i zakładać rączki na duże pojemniki. Po upływie okresu próbnego umowy mu nie przedłużono. To też nie było fikcyjne stanowisko.
Ale tu ewidentnie mamy znowu przykład niewykonywalnego zawodu. Przykra sprawa, ale jeśli nie był w stanie wykonywać obowiązków na danym stanowisku, trochę nie ma się, czemu dziwić.
No, ja właśnie ku temu zmierzam, bo w praktyce zawsze znajdzie się coś, czego jako niewidomi nie zrobimy. Chociażby głupie podpisywanie listy obecności. W tym też potrzebujemy pomocy osoby widzącej, a trzeba to robić codziennie.
Z tego samego, co uczy się stroicieli, czy tyfloinformatyków. Ośrodki raczej mają w dupie, czy będziesz miał pracę, byle byś został, a oni dostali kasę. Zgadzam się, że często pracodawcy wolą zatrudnić fizjo, niż masażystę, jednak mam wrażenie, że tyczy się to bardziej prywatnych zakładów, a i to też nie do końca, bo byłem na rozmowie w prywatnym gabinecie, i słałem cv do dwóch kolejnych gdzie jasno było napisane, że z chęcią przyjmą niewidomych po szkole w Krk. Kolejna rzecz, pierwszy szpital w Bydgoszczy, chciałem sprawdzić jak wyglądają oferty pracy, nie znalazłem jakiś archiwalnych ogłoszeń, ale natrafiłem na listę pracowników, i obok kilkunastu fizjoterapeutów, jest dwóch techników masażystów i jedna babeczka jakby na dwóch stanowiskach jednocześnie. Przydałoby się znaleźć archiwalne ogłoszenia, taką listę na kilka lat wstecz, żeby zobaczyć jak to rzeczywiście wygląda. I to oczywiście nie jest jeszcze żaden dowód, ale w Krakowie odkąd pracuję widziałem dobre kilka ofert pracy dla właśnie technika.
-- (pajper): Dobrze, jak mówię, nie znam tematu w ogóle, więc nie chcę się mądrzyć. Ale skoro nie jest dostępna, a masażystów jest coraz mniej potrzebnych, czemu wciąż tego masażu uczy się w ośrodkach? Wiem, pytanie retoryczne. Ale może tu jest klucz? Może czas poszukać po prostu nowych zapotrzebowań? Kiedyś to był masaż. Ten odchodzi, ok, przykre, bywa. Co teraz jest potrzebne? A są takie rzeczy.
Zastanawiam się, czy nie zmierzasz przypadkiem do tego, że w praktyce, żadna praca nie jest dla nas dostępna? I że w gruncie rzeczy powinniśmy siedzieć na tyłkach i przestawać udawać, że coś jesteśmy warci?
-- (Krzycha): No, ja właśnie ku temu zmierzam, bo w praktyce zawsze znajdzie się coś, czego jako niewidomi nie zrobimy. Chociażby głupie podpisywanie listy obecności. W tym też potrzebujemy pomocy osoby widzącej, a trzeba to robić codziennie.
No nie wiadomo, ale gdyby mieli oni w obowiązkach obsługiwać lasery, prądy czy soluksy, to byliby zatrudnieni jako fizjio i w obowiązkach mieli też masaż. Nie da się inaczej, bo fizjo mają obowiązkowe OC, technik nie, więc w praktyce mogłyby być problemy. Bo nawet jeśli technik wykupiłby sobie OC (raczej każdy i tak je ma), No to przecież zakres tego OC obejmuje tylko jego obowiązki. Dowodem na to jest też to, że jedna babka ma stanowisko fizjo + masaż, więc no świadczy to też o zakresie jej obowiązków.
-- (Krzycha): Ale wiadomo, że tych dwóch techników i ta kobitka na dwóch stanowiskach jednocześnie, to osoby niewidome?
Ale nie będę się też sama oszukiwać. Podaj mi chociaż jeden przykład zawodu, który pozwala osobie niewidomej na całkowicie, podkreślam całkowicie samodzielne wykonywanie zakresu obowiązków w miejscu pracy. Tobie jak brakuje argumentów, to przytaczasz w kółko tę samą, zdartą płytę o siedzeniu w domu. Naprawdę, nudne się to już zaczyna robić. -- (mustafa): Zastanawiam się, czy nie zmierzasz przypadkiem do tego, że w praktyce, żadna praca nie jest dla nas dostępna? I że w gruncie rzeczy powinniśmy siedzieć na tyłkach i przestawać udawać, że coś jesteśmy warci?
-- (Krzycha): No, ja właśnie ku temu zmierzam, bo w praktyce zawsze znajdzie się coś, czego jako niewidomi nie zrobimy. Chociażby głupie podpisywanie listy obecności. W tym też potrzebujemy pomocy osoby widzącej, a trzeba to robić codziennie.