No raczej mówimy tu o potencjalnym niepotrafieniu. Jeśli ktoś tylko nie widzi, potencjalnie jest w stanie nauczyć się trafiać do miejsca pracy albo utrzymywać relacje społeczne na poziomie wystarczającym, by mógł kogoś w razie potrzeby poprosić o pomoc. Jeśli nie, nadal jest potencjalnie w stanie nauczyć się wykonywania jakiejś pracy zdalnej/chałupniczej. Jeśli w danym okresie życia cierpi na jakieś wyleczalne zaburzenia psychiczne/psychologiczne, to powinien się z nich wyleczyć, jeśli chce żyć godnie. Pompowanie w takie osoby kasy, zamiast oferowania im realnej pomocy to chory pomysł. W praktyce ona będzie sobie godnie żyła, ale nadal nie pozbędzie się swoich ograniczeń, bo właściwie po co, a państwo i społeczeństwo tylko na tym stracą, bo mogąc żyć godnie nie robiąc nic, osoba taka nie będzie mieć motywacji i powodu, dla którego mogłaby się zrehabilitować. Przed chwilą, Łowco, pisałeś, że i zdrowi załatwiają sobie grupy. Skoro używasz tego jako argumentu, nie mogłeś nie zauważyć, że ludzie mają tendencję do kombinowania tak, żeby sobie zarobić, ale się nie narobić. Chętnie zatem dowiem się, dlaczego twierdzisz, że osoba, mogąca być utrzymywaną przez kogoś miałaby pójść do pracy. i z góry już proponuję odrzucenie argumentu, że będzie chciała się rozwijać. No... To tak nie działa. Są i wśród eltenowiczów choćby osoby, które nie muszą zarabiać, żyje im się wygodnie i spokojnie, więc po prostu tego nie robią, a zamiast piąć się po szczeblach kariery, wolą rozwijać się, czytając książki czy doskonaląc się w swoich pasjach, nie garnąc się jednak jakoś do zarabiania na nich.