Tak naprawdę nie wiemy jak to tam jest. Pani Rowling jakoś nigdy tego sensownie nie przedstawiła. A może po prostu jest tak, że można pójść do jakiegoś nauczyciela? Myślę też, że dużo przyjaźni zawiera się w pociągu, w tej pierwszej podróży. Ja na Hogwart jestem już za stara, ale gdybym jako dziecko otrzymała taki list na pewno bardzo bym się ucieszyła.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Tak naprawdę nie wiemy, jak tam jest, bo ta szkoła nie istnieje. :D Ale jakoś... no, nie bardzo. Fajny klimat, fajnie się o tym czyta, ale... Cieszę się, że nie byłam w takiej placówce. Sam podział na domy jest bardzo średni. To już jednak nie na ten wątek
No podział na domy średni to prawda, ale nowe przedmioty, tyle ciekawej nauki i magia. Już ta sama magia przyciąga. Szkoły nie ma, ale istnieje w książkach to był taki skrót myślowy,
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Jasne, rozumiem :) Jednocześnie myślę, że to ważne, że jej nie ma i że pani Rowlink wielu rzeczy nie przewidziała. Skoro jej nie ma, tonie będzie się zachowywała dokładnie tak, jakby była. Choć może te brytyjskie szkoły z internatem tak wyglądały po prostu. Nie wiem. ja nie chciałabym się w takiej znaleźć w charakterze uczennicy
Nie miałam na myśli, że w zamkach, ale że uczniowie tam są pozostawiani sami sobie. Może tak mnie to dotyka dlatego, że ja akurat dostałam od nauczycieli naprawdę wiele wsparcia :)
A czemu nie mogli? CI nauczyciele tam sąopisywani pobieżnie, to fakt, ale raczej ich tak nie odbierałam. Do Hagrida na hierbatkę można iść, do pani Hooch, to jak do trenera, wiesz, od matki i od trenera nie boli, McGonnagal była surowa, ale nie wierzę, żeby nie omogła, na zasadzie przemówienia do rozsądku, albo na zasadzie weź sobie ciasteczko... :d Już o Dumbledorze nei wspomnę, no ale za czasów HP już nie uczył. Lupin też raczej do uczniów gadał itd., Moody też byłby na swój sposób spoko,gdyby faktycznie to był on.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
I ja takoż. Poza tym to już były spore dzieciaki, nawet w pierwszej klasie. Umiały sobie jakoś tam radzić. A mugolskie dzieci też na pewno wsparcie otrzymywały, wszak im było trochę trudmiej.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
No tak, ale wcale niejest powiedziane, że nie mogą porozmawiać z opiekunem domu. Bardziej chodziło mi o to, że już nie potrzebują takiego wsparcia na codzień jak małe dzieci.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Gdybym dostał list, nie. Odmówił bym. Popatrzcie jak w zamku zmieniały się topografia, czy były jakieś pułapki. Niegroźne ale jednak. Orientacja by szalała.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Jeżeli bym dostała list, to napewno na początku zaczełabym się martwić że sobie nie poradzę, ale po późniejszym namyśleniu to bym się cieszyła, że będę się mogła nauczyć czarować, i jeszcze naprzyklład jakoś grać w kwiddidcha.
Może i nie jestem aniołem, ale jestem warta tego żeby chwilę zemną pogadać.
Zamek nie zmieniałby się przed tobą. Pamiętasz, jak pomagał uczniom czasami? Sam pokój życzeń pomagał, jak coś chciałeś, to wiadomo, ale w samej bitwie o Hogwart elementy zamku sięwłączały itd., mam wrażenie, że tam działała jakaś tego typu magia, że w pewnym sensie nie chciałby cieskrzywdzić i by ci ułatwiał sprawę. -- (pates): Gdybym dostał list, nie. Odmówił bym. Popatrzcie jak w zamku zmieniały się topografia, czy były jakieś pułapki. Niegroźne ale jednak. Orientacja by szalała.
--
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.